|
Blog > Komentarze do wpisu
PR? Nie. BR, czyli bloger relations. Subiektywna instrukcja obsługi.Czasy się zmieniają - i to szybko. Właściwie nad takim wpisem zastanawiałem się już wcześniej. Jednak dopiero teraz znalazłem odpowiedni tytuł, który oddaje to, o czym myślałem już wcześniej. Blogi odgrywają coraz większą rolę w public relations. Autorzy blogów, podobnie jak dziennikarze stanowią kolejną grupę odbiorców komunikatów komercyjnych. Ta nowa, z punktu widzenia firm i branży PR, grupa będzie odgrywać coraz większą rolę w działaniach komunikacyjnych. Znane są przypadki "wpadek" PR-owych związanych z blogami. Dlatego zdecydowałem się na napisanie, swoistej "instrukcji bloger relations". W miarę możliwości będą starał się ją rozwijać. Poniżej kluczowe rzeczy jakie warto wiedzieć na początek. Instrukcja Bloger Relations: 1. "Wpadki". Najczęściej wynikają z nieznajomości blogosfery i praw nią rządzących. Można je podzielić na dwie podstawowe grupy: Nieznajomość blogerów: 1. Manipulacja 2. Przekupstwo 3. Spamowanie Jeden z głównych grzechów związanych z relacjami firma-blogerzy. Ignorowanie blogerów ma dwa wymiary. Po pierwsze blogerzy są często ignorowani, wtedy kiedy proszą o informacje. Często blogerzy zwracają się do firm z prośbą o materiały, komentarz lub w innych sprawach. Równie często są ignorowani, ponieważ w zdecydowanej większości są osobami prywatnymi lub prowadzą bloga prywatnie. Takie podejście zazwyczaj wcześniej czy później się zemści. Nawet jeśli nie skończy się to wpisem o ignorowaniu przez firmę, to z góry nastawiamy negatywnie do siebie blogera. A bloger pamiętliwy jest. Drugi wymiar ignorowania, to nie przywiązywanie wagi do tego co piszą blogerzy. Błędem jest umniejszanie wagi opinii nawet mało znanego blogera i nie reagowanie na wpis dotyczący firmy. Zazwyczaj nawet jeśli blog jest mało znany lub wygląda na mało opiniowy, może okazać się, że jest czytany przez innych wpływowych blogerów lub dziennikarzy. Zasadą jest, że blogerzy są również czytelnikami innych blogów. Zasada czwarta: Nie ignoruj blogerów, czasami to iskra, która wznieca pożar. Rada: niestety w praktyce bardzo trudno jest zmienić opinię blogera lub zawczasu zareagować, ale najlepszym rozwiązaniem jest posiadanie monitoringu blogów. Pełni on funkcje systemu wczesnego ostrzegania. W przypadku kryzysu, być może nie uda się ocalić pancerników, ale może choć lotniskowce wyjdą z portu. Nieznajomość blogosfery. 5. Prawda Niestety prawie zawsze prawda wychodzi na wierzch. Z blogów poza samymi blogerami korzystają czytelnicy oraz komentujący. Czytelnicy blogów zazwyczaj odwiedzają więcej niż jednego bloga. Tym bardziej komentujący. Użytkownicy blogów to jedni z najbardziej doświadczonych użytkowników internetu, w większości są także ponad inteligentni. Są bardzo zróżnicowaną pod wieloma względami grupą (wiek, zawód, doświadczenie, języki, miejsce zamieszkania, etc.). W praktyce zatem wymyślenie czegoś, co będzie udawało bloga lub zmanipulowanie czytelników jest wyjątkowo trudne. Ta zbiorowa mądrość jest porównywalna z mega-inteligentnym komputerem. Zasada piąta: Użytkownicy blogów są wyczuleni na fałsz. Wyczuwają go jak Gollum pierścień. Rada: Nigdy, ale to nigdy nie zakładaj blogów, które mają udawać prawdziwe. Zawsze szczerze mów kim jesteś i jakie masz cele. 6. Szybkość W internecie informacja rozprzestrzenia się z szybkością światła. Właściwie w ciągu 24 godzin dowolna informacja może rozprzestrzenić się na cały świat. Blogosfera jest istotną częścią ekosystemu informacyjnego światowego internetu. Blogosfera pracuje 24 godziny, 7 dni w tygodniu. Dzięki RSS i serwisom agregującym treści informacja opublikowana na blogu jest w tej samej chwili widoczna na komputerach czytelników. Zasada szósta: Jeśli myślisz: "Załatwię to jutro rano" - przegrałeś. Rada: Niestety czasami trzeba pracować w nocy lub w dni wolne od pracy. Czasami w ciągu weekendu można zażegnać kryzys lub przegrać wojnę. niedziela, 05 sierpnia 2007, domino00
TrackBack
Komentarze
2007/08/06 10:21:33
to teraz z punktu widzenia PR :) czy blogerzy są atrakcyjni jako media - przekaźniki informacji? Moim zdaniem tylko w dwóch przypadkach:
1. kryzysu i pre-krysysu, gdzie szybkość i prawda są najważniejsze (czyli monitorowanie + reagowanie w chwilach kryzysu) 2 gdy chcemy dotrzeć z komunikatem do ściśle określonej grupy (czytelnicy w Reader Community) W innych przypadkach nie ma to większego sensu. Informacje w necie może opublikować każdy. Nie ma sensu przygotowywania specjalnych komunikatów dla blogerów, wystarczy podesłać linka. 2007/08/06 10:26:10
Wykorzystując e-PR zastanawiam się, jakie standardy przyjąć we współpracy z blogerami lub w aktywności na forach dyskusyjnych. O ile fora mają swoje regulaminy lub netykietę, którą można poznać i stosować już stale (biorąc poprawkę na te bardziej restrykcyjne), o tyle bloger bardziej skomplikowany jest. Dlaczego?
1. Bo jego blog to jego wizytówka, to jego dzieło, to jego poglądy. I nie pozwoli sobie nic imputować. UGC to on już tworzy, a pozostali mogą się najwyżej dołączyć komentując jego wpisy. I tyle. 2. Bo blog to nie bezosobowy twór - za każdym stoi 1 żywa osoba, która ma swoje humory. Nie znasz gościa osobiście, możesz łatwo nie trafić w jego gusta. Bo też nie wszyscy chcą być podatni na jakąkolwiek inspirację z zewnątrz i - brzydko mówiąc - każdego trzeba podejść inaczej. A chodzić z każdym na piwo to jednak trudno... 3. Bo bloger w żadne ramy nie chce się wpasowywać. Jest indywidualistą, jest twórcą: z tych to powodów uważa też, że musi być niepokorny. I nie napiszesz do niego: "proszę o publikację (data)" lub "proszę nie publikować przed (data)". Raczej wysilać się musisz na teksty (z założenia nieprawdziwe): "Jesteś pierwszym, któremu przekazuję tę informację". Moim zdaniem blogosfera niestety szybko upodobni się do prasy. Myślę o zasadach współpracy przy publikacji tekstów. Opiniotwórcze blogi będą pełnić rolę opiniotwórczych gazet, a PRowcy i marketingowcy znajdą podobne sposoby, by interesujące ich treści były w nich publikowane. Welcome in The Same World. 2007/08/06 12:28:09
Trochę przewrotne pytanie zadam. W jakim celu PR ma w ogóle współpracować z blogerami, skoro sama firma/organizacja/człowiek może być w blogosferze. Po co wysyłać blogerom informacje, kiedy można je zamieścić na własnym blogu? Pewnie chodzi o wiarygodność i zasięg ;) Tylko czy nie lepiej zbudować to samemu i stać się aktywnym w blogosferze. Nie będzie wtedy manipulacji, przekupstwa, ignorancji i spamu, a powinna (w sytuacji idealnej) być szybkość i prawda.
2007/08/06 12:42:32
seboumi: zgodzę się, że blogerzy mogą w pewnym momencie stać się pewną kategorią mediów, ale warto także zwrócić uwagę na to co piszesz dalej, tzn. że bloger z założenia niepokorny jest.
Myślę, także że indywidualny charakter bloga oznacza, że inaczej podchodzi się do publikacji wpisów. mail.bbdo.com.pl: warto np. współpracować z blogerami, w sytuacji o której pisze mediafun, wtedy, kiedy to bloger jest zainteresowany informacjami. Co do obecności w blogosferze samej firmy, to jak najbardziej popieram, dużo bardziej wiarygodny będzie inny bloger, nawet piszący komercyjnego bloga w kontaktach z inną osobą piszącą. Blog powie o człowieku więcej niż jeden mail. Zawsze można przejrzeć kilka ostatnich wpisów i wyrobić sobie zdanie.
Gość: PR_syl, demeter.adremsoft.com
2007/08/07 11:08:38
Odpowiedź na "przewrotne pytanie: W jakim celu PR ma w ogóle współpracować z blogerami, skoro sama firma/organizacja/człowiek może być w blogosferze."
A dlaczego firmy nie zadowalają się obecnością we własnych gazetkach, tylko chcą koniecznie pojawić się w prasie? Po pierwsze, jeśli prowadzimy relacje w imieniu firmy już obecnej w sferze publicznej i ogólnie znanej to ona już pojawia się blogach czy tego chcemy, czy nie. Zwykle powód do pojawiania się w blogach dają zdarzenia typu "sensacja" - czyli wpadka, skandal. To najgorętszy news. Jeśli nie spróbujemy planowo komunikować się z blogerami tak, jak z innymi mediami - oddajemy pole bez walki. Skazujemy się na to, że o firmie będą pisać dopiero kiedy zdarzy się coś "niekorzystnego wizerunkowo". Po drugie- ważne szczególnie nieznanych szerzej firm, blogerzy mają swoją publiczność, swoich czytelników, dzięki blogerom możemy dotrzeć do osób, które w inny sposób o naszej stronie by się nie dowiedziały. Stworzenie własnego bloga to tylko pierwszy krok. Drugim i decydującym o powodzeniu przedsięwzięcia krokiem jest przyciągnięcie do niego publiczności. Można to osiągnąć właśnie dzięki linkom z innych blogów. To dwa najważniejsze argumenty i to w skrócie, bo możnaby o zaletach BR napisać elaborat. Do seboumi: nie polecam "wysilania się na teksty (z założenia nieprawdziwe)" - patrz punkt 5. Nie zakładaj, że blogerzy są nieprzychylni PRowcom, oni po prostu starają się pozostać niezależni. Jeśli im tego nie utrudniasz, nie ma powodu oczekiwać złej woli z ich strony. 2007/08/07 12:48:58
Bardzo ciekawy i przydatny tekst – temat do tej pory raczej nie był podejmowany. Z pewnością pomoże wielu osobom uniknąć działania ‘po omacku’. Mam jednak dwie wątpliwości:
- odnośnie tytułu: „PR? Nie. BR, czyli bloger relations (…)”. Public relations w szerokim rozumieniu obejmuje relacje z wieloma grupami docelowymi /publicznościami – oczywiście jedną z nich mogą być blogerzy. Ja postrzegam BR jako element PR (podobnie jak elementem PR są media relations – czyli w tym wypadku relacje z ‘tradycyjnymi’ dziennikarzami). - kwestia przekupstwa - testy sprzętu/wizyty w laboratoriach firm/drobne podarunki. Temat-rzeka, choć w relacjach z dziennikarzami (tradycyjnie pojmowanymi) udało się już wypracować pewne standardy dotyczące maksymalnego akceptowanego kosztu podarunku, etc. Jeśli zakładamy, że blogerzy są dla nas grupą docelową równie ważną jak dziennikarze, a przepływ informacji między tymi grupami przecież istnieje, wówczas nie powinniśmy raczej traktować preferencyjnie tylko jednej z tych grup. Grozi to skutkiem odwrotnym do zamierzonego w postaci obrażonych blogerów. Zawsze istnieje odsetek dziennikarzy, którzy z założenia nie przyjmują podarunków czy sprzętu do testów i na pewno podobnie jest w przypadku blogerów , ale to chyba nie powinno decydować o tym, że w ogóle rezygnujemy z tego typu działań. Kluczem jest - tak jak zauważyłeś - dobra znajomość tego środowiska i tzw., uniwersalne wyczucie 2007/08/07 14:23:48
PR_syl, demeter.adremsoft.com: Firmy chcą pojawić się w prasie bo to medium zewnętrzne z dużym zasięgiem, na które nie mamy wpływu. Blogi też są zewnętrzne ale mamy na nie wpływ. Jeśli mamy dobrą wiadomość inni blogerzy ją powtórzą i zlinkują, jeśli kiepską to i tak o tym nie napiszą a mogą się zrazić.
W kwestii wpadki lub skandalu- wydaje mi się, że w oczach blogerów jesteś jednak bardziej wiarygodny jeśli stale i systematycznie prowadzisz własnego bloga, a niżeli wysyłasz im informacje. Skandal jeśli jest prawdziwy to dobre relacje na niewiele się zdadzą. 2007/08/07 15:58:04
Olga: tytuł i zagadnienie ma raczej wskazać na to, że - nie wiem czy z racji nowości cz z innego powodu - że blogerzy są raczej nie przewidywalni oraz (jednak) różnią się od mediów tradycyjnych, bo jak wspomniano w komentarzach, blog jest działem indywidualnym i wielu przypadkach są oni związani z nim emocjonalnie.
Kolejnym zagadnieniem, o którym tutaj nie pisałem jest wykorzystanie blogów w PR. Jak pokazują przykłady cały czas zdarza się, że z powodu "prostych" wpadek, nawet największe firmy popełniają błędy w tym zakresie. Zatem. Napisałem to właśnie dlatego aby przynajmniej części z nich uniknąć. Dla mnie te błędy z działaniami w blogosferze (nie tylko w relacja z blogerami) są dowodem na to, że trzeba o tym pisać.
Gość: PR_syl, demeter.adremsoft.com
2007/08/07 17:16:59
Gość: , mail.bbdo.com.pl pisze: "Jeśli mamy dobrą wiadomość inni blogerzy ją powtórzą i zlinkują (...)"
Hmmm, życie byłoby piękne :) Co do tego jak prowadzić relacje z blogerami to polecam radę z bloga Josha Halletta hyku.com/blog/archives/001020.html 2007/08/08 09:36:18
PR_syl, demeter.adremsoft.com: dzięki za ten link, nie widziałem wcześniej. Można sie chyba pokusić o wniosek taki, że nie da się prowadzić blogger relations bez osobistego zaangażowania i życia ze (lub w ) społecznością/i bloggerów
|
|
szczególnie akapity o spamowaniu (i dostosowywaniu informacji prasowych do blogerów) i ignorowaniu powinny być przeczytane przez ludzi z branży PR.
Dodam jeszcze od siebie, że bloger jeśli dostanie interesujące zdjęcia, materiały - z przyjemnością wrzuci je do siebie - nie jest ograniczony wielkością papieru, wierszówką itp.
Ze swojego podwórka (media, reklama) dodam jeszcze, że czasem to informacje prasowe są spóźnione - ja zdążę zrobić zdjęcie, ew. ściągnąć reklamę i o niej opisać a dopiero po dwóch/trzech dniach czytam w newsletterach "kampania ruszyła"... bloger nie kończy blogować o godz. 17, w nocy wrzuci materiał - warto to docenić.