|
Blog > Komentarze do wpisu
Hype 2.0 czyli bieg w miejscuIm więcej zajmuję się „nowym marketingiem” tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że trzeba zacząć mówić o marketingu w ogóle. W tym ciągłym poszukiwaniu nowych reguł, zasad czy sposobów na uprawianie marketingu brakuje trochę refleksji nad jego istotą. Czasami (a właściwie to codziennie) mam wrażenie, że niewiele osób rozumie to, czym jest marketing (nawet ten tradycyjny). A jeszcze mniej osób praktycznie wprowadza w życie jego idee. Marketing nagminnie jest utożsamiany z promocją czy reklamą. Tymczasem, co najwyżej 10 proc. działalności marketingowej to komunikacja z rynkiem. Oczywiście dla otoczenia (tego niewprawnego) to najbardziej widoczna emanacja marketingu. Na palcach jednej ręki można wskazać firmy, w których marketing jest elementem zarządzania. To przecież dyrektor marketingu jest najczęściej wymienianą osobą po zmianie zarządu – nikt raczej nie wymienia szefa IT, czy szefa finansów. Jak w takiej sytuacji można mówić o ciągłości czy konsekwencji w realizacji strategii marketingowej? Świadczy to także o niskich kompetencjach kadry zarządzającej, która w większości wywodzi się (edukacyjnie) z pnia finansowego i uważa marketing za "źródło kosztów" (teraz trochę wyostrzam). Bardzo często takie głosy jak ten, są traktowane jako próba budowania sobie pozycji przez marketing w organizacji. Moim zdaniem to raczej problem nazwy tego czym jest orientacja marketingowa firmy. Mam wrażenie, że w Polsce jeszcze długo będziemy mieli do czynienia z głębokim niezrozumieniem tego, czym naprawdę jest marketing i jaką rolę powinien pełnić. Dlatego, zamiast iść na fali wszelkich koncepcji „2.0”, warto nie tylko przeczytać Kotlera, ale go także stosować. A z tym u nas kiepsko. poniedziałek, 17 grudnia 2007, domino00
TrackBack
Komentarze
2007/12/17 21:02:12
Szkoda, że nadal nie wiem, co to jest marketing. Ale dowiedziałem się z tej notki przynajmniej tego, że nie wiem, a to już dużo. ;)
2007/12/17 21:56:54
Niedawno czytałem tekst, który pokazywał, jak Web 2.0 integrować z całym systemem zarządzania relacjami z klientami. O ile uznamy strategię CRM za wartość dla firmy oraz element zarządzania marketingowego (jako rozwiązanie front-end chyba do tego służy), jest to jakiś kierunek integracji tych na pozór odległych narzędzi oraz wykorzystania popularności serwisów społecznościowych.
Budując "lojalność klienta" np. stosując programy lojalnościowe, zazwyczaj zakłada się komunikację hierarchiczną firma-partnerzy. W wyżej wymienionym podejściu łączymy sieciową komunikację między partnerami z moderowaniem ich zachowań przez firmę. Tekst źródłowy na stronie www.crmproject.com/documents.asp?d_ID=4350 (nie wiem, chyba potrzebne jest logowanie, ale skądinąd warto), krótkie omówienie na stronie blog.przykawie.pl/?p=538 2007/12/18 09:30:08
roman: nie zawsze wiedzieć, znaczy rozumieć - znam wiele osób, które przeczytałem Made książki o marketingu, a cały czas mówią tylko o reklamie. To tak jakby mówić, że woda jest tylko w kranie.
2007/12/18 12:07:50
Kto tam by czytał Kotlera, za gruby jest ;) Za to idealnie nadaje się do "wspaniałej prestiżowej półki wielkich książek" w domowej bliblioteczce ;)
2007/12/19 13:09:11
W tym temacie lepszy od Kotlera jest Scott i "The new rules of marketing & PR". To, co wyżej przedstawia dość dosadnie. A na pewno jest chudszy od Kotlera i przystępniej napisany.
|
|
A hype na 2.0 moim zdaniem bedzie trwal dopoty, dopoki bedzie mozna stworzyc serwisy, ktore wypelnia luke, a nie beda sie wzajemnie klonowac. Web 2.0 jest jazzy podobnie jak kilka lat temu Gadu Gadu.