|
Blog > Komentarze do wpisu
Web 1.0, 2.0, 3.0 i co dalej?Web i jego kolejna numeracja to tylko hasła, za którymi kryją się określone idee. Granice definicji web 2.0 i web 1.0 są niezwykle rozmyte, jeśli w ogóle istnieją. Za tymi nazwami kryją się mniej lub bardziej skonkretyzowane typy podejścia do rozwoju internetu. Web 1.0 jest utożsamiany z rozwojem internetu komercyjnego. Dla mnie zaczął się wraz z upowszechnieniem się przeglądarek. Internet przestał być tekstowy (oczywiście nie od razu - pierwsze strony webowe były właściwie wyłącznie tekstowe) i został oparty o HTML. To była duża zmiana, która otworzyła ocean możliwości przed twórcami stron jak i samymi użytkownikami. Web 2.0 otworzył internet jeszcze bardziej. Jest to dla mnie największa zmiana. Wydawało się to niemożliwe, a jednak dzisiaj sieć wygląda już inaczej. Otwarcie to ma wiele wymiarów: twórcy serwisów otworzyli się na pomysły użytkowników i ich partycypację, serwisy internetowe zaczęły wzajemnie do siebie linkować (wcześniej "bały się" że internauci "odejdą"), technologia stała się bardziej dostępna, urządzenia (takie jak aparaty czy kamery cyfrowe) stały się powszechnie dostępne dla każdego, software stał się otwarty i przeszedł do sieci. Pytanie o web 3.0 jest wciąż otwarte. Internet semantyczny? Bazy danych. Szczerze powiedziawszy trudno jest mi powiedzieć. Jednak we wszystkich wcześniejszych "rewolucjach" sieciowych kluczową rolę odegrała technologia i infrastruktura. Najpierw wprowadzenie przeglądarek i zmiana z łączy dial-up na "stałe". Potem otwarcie aplikacji i broadband (wideo, upload wpisów na blogi - generalnie transfer danych w drugą stronę, z komputera użytkownika do sieci). Dlatego myślę, że aby doszło do kolejnej rewolucji w sieci potrzebny jest kolejny przełom technologiczny. W pewnym sensie zostanie on wymuszony przez rozwój obecnego rynku. Dzisiaj rozwiązania internetowe i pomysły na wykorzystanie sieci rozwijają się szybciej niż możliwości technologiczne i infrastrukturalne Obecna wydajność infrastruktury i aplikacji jest właśnie głównym problemem. A intensywność korzystania z internetu stale rośnie. Nowe pomysły (przenoszenie aplikacji do przeglądarek, czy te pokazywane choćby podczas TED) są już opracowane, będą jednak wymagać wielokrotnie szybszych łączy, serwerów, zupełnie innych rozwiązań software'owych oraz całkowicie innego poziomu stabilności. Google Docs czy Microsoft Office Live to świetne rozwiązania, ale "w świecie przeglądarki" będą musiały zapewnić stabilność i wydajność stacji klienta na skalę dotąd niespotykaną. Nie da się tego zrobić zbyt szybko. A na pewno bez istotnych zmian, czy nowych pomysłów w obszarze szeroko rozumianej technologii. poniedziałek, 08 września 2008, domino00
TrackBack
|
|