|
Blog > Komentarze do wpisu
Stay connectedMoże się wydawać, że to choroba, uzależnienie. Coraz częściej odczuwam jednak dyskomfort tego, że nie mam w zasięgu ręki dostępu do internetu. Nie chodzi nawet o to, że muszę ciągle coś w nim robić. Mam nawet postępujące obrzydzenie do komputera. Jednak dyskomfort ten wynika z tego, że bardzo duża część moich spraw została już przeniesiona do internetu. W tym oczywiście, i co może najważniejsze, podtrzymywanie/utrzymywane relacji z innymi ludźmi. Wygląda to trochę tak, jak kiedyś korzystanie z budki telefonicznej. Niby zawsze można było z niej skorzystać, ale jednak telefon w domu to co innego. A komórka, to już w ogóle. Nie wiem tylko czy jestem w tym poglądzie odosobniony? czwartek, 16 października 2008, domino00
TrackBack
Komentarze
2008/10/16 14:45:36
ja mam smartfona. skype, agile messenger i opera mini w zupelnosci wystarczaja mi do korzystania z internetu w zakresie jaki jest mi potrzebny (od paplania po przelewy bankowe)
2008/10/16 15:13:54
Może jakaś wspólna terapia?;) sami uzależnieni...
Bardzo dawno temu - w erze kiedy godzinę ustalałam za pomocą zegarka na ręku, teraz to zadanie telef. komórkowego - zauważyłam u siebie taki odruch - zerkałam na zegarek, aby sprawdzić godzinę, po czym ... kompletnie nie miałam pojęcia, która jest. Teraz mam tak z netem - jeżeli akurat nie pracuję w necie i mam trochę wolnego, to i tak muszę być online. Po tysiąc razy sprawdzam pocztę, obserwuję ulubione serwisy, a tak naprawdę chodzi tylko o to, aby czuć, że jestem w sieci. Kiedy nie jestem online, niestety czuję się zdenerwowana. Jedyny wyjątek - kiedy jestem w górach :) chociaż po powrocie ze szlaku, siadam do kompa ;)))) pozdrowienia dla uzależnionych :) 2008/10/16 18:23:04
U mnie to samo, głównie chodzi o kontakt z ludźmi, ale ostatnio siedzę przed kompem dla samego siedzenia i nic konstruktywnego z tego nie wynika.
2008/10/16 22:31:35
A propos relacji - słowo choć stwarza rzeczywistość nie zastąpi współprzebywania;)
P.S. A jednak mimo tej świadomości - uzależnienie zdiagnozowane:P 2008/10/17 00:36:29
Jesteśmy ludźmi uzależnionymi od technologii. To chyba niedobrze, Coś trachnie i staniemy się dziećmi błądzącymi we mgle...
2008/10/17 08:32:40
Uświadommy sobie wreszcie, że łącze jest rodzajem protezy, a historia ludzkości to historia znajdowania kolejnych protez przez gatunek pozbawiony naturalnych właściwości, zapewniających przeżycie, poza jedną, myśleniem. Nowością jest to, że pierwsze protezy pomagały przetrwać w naturze, teraz pojawiają się protezy, które służą przetrwaniu w świecie konstruowanym tylko przez nasz gatunek. Niezależnie od miłych teorii protezy uświadamiają zawsze stopień niepełnosprawności...
Gość: busola A, wr3.contium.pl
2008/10/17 09:20:57
hmm... z Internetem (jak i samym uzależnieniem) jest jak z Nowym Jorkiem: kochasz go i nienawidzisz w tym samym momencie i za to samo:D no ale gdyby nie on... co byśmy bez niego zrobili? mogłoby nas dużo ominąć, prawda?:)
2008/10/17 14:59:16
nie jest to uzaleznienie - raczej nalezy to rozpatrywac w ramach ewolucji naszego gatunku
nie zgodze sie tez z teza, ze net to proteza: proteza zastepuje cos czego brakuje, a Internet daje dodatkowa wartosc, podobnie jak kiedys ubranie, luk, czy telegraf. moze warto sie wreszcie zastanowic glebiej nad teoria mowiaca, ze rewolucja internetowa (i informacyjna) jest wiekszym przelomem w historii ludzkosci, niz przejscie z epoki kamienia lupanego do epoki brazu :) |
|
Brak dostępu do netu bywa bardzo uciążliwy, choć jego ciągła obecność jest męcząca.
Wyraźnie to odczułem w zeszłym tygodniu - conieco prawie na temat tu: branddoctor.pl/index.php/2008/10/11/zycie-bez-reklamy/.
Jakiś tam dostęp był i przy gigantycznej determinacji pewnie bym dał radę z niego nie skorzystać. Jednak po 7-miu dniach odwyku się złamałem. I znowu jestem nałogowcem.