|
takie tam, niby o marketingu i internecie, ale coraz częściej też o innych sprawach...
Blog > Komentarze do wpisu
Tybet umiera w samotności, czyli nawet sieć pokrywa się kurzem...Tak to już chyba jest. Psy szczekają a karawana jedzie dalej. Jak widać olimpada wywołała jedynie chwilowe zainteresowanie Tybetem. Dzisiaj ani media ani blogosfera nie ekscytuje się tą sprawą. Jak widać w temacie praw czlowieka, demokracji i współczucia również panują "mody" i trendy. Ludzie są jednak żałośni. Ja też. Uświadomiłem sobie to dzisiaj patrząc na button "Fair Play. Free Tibet." na jednym z moich blogów.
Piszę o tym ponieważ na wiosnę brałem udział w inicjatywie Freetibet.pl. Napisałem nawet wpis na swoim blogu (przed pojawieniem się Freetibet.pl). Dałem mu tytył "Chiny i olimpiada, czyli hipokryzja pełnego brzucha". Jakże aktualny wydaje się również dzisiaj... Wszyscy martwią się obecnie kryzysem, sytuacją gospodarki, spadkiem dynamiki przychodów. To wszystko wydaje się tak ważne, że zabiera większość uwagi mediów i blogosfery. Bad news is good news. Z drugiej strony chyba dobrze, że blogosfera zorganizowała sięz tej okazji. Myślę, że to nauczka na przyszłość. Oby nie pojawiało się za wiele wydarzeń, które będą stymulować do tworzenia takich akcji. Wydaje mi jednka, że w efekcie tego pospolitego ruszenia (jakie to polskie) polska blogosfera, czyli - tak jak to odbieram - zbiór ludzi inteligentnych, wyczulonych, zmotywowanych i nieobojętnych - równeż wytworzy w sobie pewnie rodzaj zbiorowej "odpowiedzialności społecznej". Tak czy inaczej Tybetowi to już pewnie nie pomoże...Jeśli jednak kogoś ruszy sumienie po tym wpisie to polecam: ratujtybet.org sobota, 15 listopada 2008, domino00
TrackBack
Komentarze
2008/11/15 19:57:01
Pospolite ruszenie? Nawet i ono może być wyzwaniem, bo niestety ale wywołanie współczucia, zainteresowanie problemem (nawet na naszym polskim podwórku), które pociągałoby za sobą konkretne działania, to też coś.
Choć oczywiście zorganizować ludzi wokół konkretnego wydarzenia jest łatwiej, to takie "akcje" powinny być i służyć jako symbole tego, co powinno dziać się ciągle. A z tym już trudniej, bo o ile jednorazowe uspokojenie sumienia nie wymaga wiele wysiłku, to prawdziwa pomoc potrzebujących jej osobom wymaga poświęcenia czasu, energii i myśli. A podobno tkwi w człowieku potrzeba bycia dobrym... Tylko że jeśli łatwo przychodzi jej zaspokojenie, to komu wtedy tak naprawdę pomagamy. Żeby podmiotem była właściwa osoba, potrzeba zaangażowania. Temu co z założenia jest jednorazowe, rzadko towarzyszą emocje, więc i umyka pamięci. Jeśli sytuacja zdążyła urosnąć do problemu społecznego, jest wynikiem złych działań bądź zaniechania właściwych, to i jej rozwiązanie wymaga czasu i dobrej woli i działania. Nie wystarczy wyrazić ubolewanie, nic samo się nie zrobi;)
Gość: podatnik, 94.75.67.86
2008/11/16 11:23:46
Cholera, mam kłopot z tym "free Tibet" - bo brzmi to jakoś tak bardzo w ten sposób "oddajcie lamom ich niewolników i ulubiony styl życia!".
Gość: marniczek, host-86-111-103-40.tvk.torun.pl
2008/11/16 12:45:18
dokladnie. sporo krzyku, protestow a w gruncie rzeczy i tak wladze chinskie mialy gdzies ta akcje. a teraz sa inne sprawy do zajecia czasu antenowego wiadomosci. ale tak jest ze wszystkim- media informuja tylko o rozpoczeciu jakiegos konfliktu, akcji czy prostej sprawy a o zakonczeniu zapominaja albo przechodzi gdzies miedzy kolejnymi niusami..
Gość: Arnold Buzdygan, 80.50.127.62
2008/11/16 14:12:32
Bo internauci się kompletnie nie liczą, nic nie znaczą.
Poza Tybetem w wielu innych częściach świata dzieją się rzeczy jeszcze okropniejsze - jak w Darfurze, Kongo itd. Nikogo to nie obchodzi i nic nie możemy z tym zrobić. Na tym świecie liczy się tylko siła, jak jej nie masz - a Internauci nie mają żadnej - to są niczym. pozdrawiam Arek
Gość: , ebt90.internetdsl.tpnet.pl
2008/11/16 14:17:53
Kiedyś kiedyś, kilka miesięcy temu patrzyłem co w sprawie tybetu ma nam do powiedzenia google. Nie jest to może bardzo precyzyjny wskaźnik, ale jednak odnosi się do rzeczywistości w mniej lub bardziej "prawdziwy" sposób. Tybet był newsem i niewiele więcej.
www.google.com/trends?q=tibet 2008/11/19 21:06:57
Jeszcze parę miesięcy to mało kto będzie mówił Tybecie. A jeszcze parę lat i nikt nie będzie pamiętał... Tam też są ludzie.
|
|
zagadnieniom więcej niż przysłowiowe "5 minut czasu", bo akurat zobaczyliśmy news w serwisie informacyjnym.
IMHO powód tego jest bardzo prosty - ludzka natura.
W pierwszej kolejności zajmujemy się zawsze sobą i naszymi najbliższymi. Taki porządek rzeczy dyktują prawa natury - ewolucja.
Za egoistę można by przecież uznać człowieka, który cały swój czas poświęca sprawom takim jak wolność Tybetu podczas gdy jego własna rodzina cierpi niedostatki lub jest uważana za patologiczną.
Nie bez powodu pewne ruchy społeczne są obecne tylko w rozwiniętych społeczeństwach. Być może się mylę, ale mam dziwne przeczucie, że np.
rdzenne ruchy ekologiczne, nie są zbyt popularne w Etiopii, Somalii oraz innych krajach trzeciego świata. Poza szczątkowymi wyjątkami, potwierdzającymi regułę, nie będzie pacyfistą, czy ekologiem ten, kto cierpi biedę, jest zbyt zajęty dążeniem do własnego celu, lub po prostu skupiony jedynie na sobie i najbliższym otoczeniu. A przecież w większości z nas - ludzi, można by chyba zaliczyć do którejś z tych grup (twierdzenie niepoparte żadnymi badaniami, nie mające potwierdzenia w żadnych dostępnych materiałach źródłowych, będące jedynie bardzo subiektywnym odczuciem autora niniejszego wpisu).
Mogę uronić przez chwilę łzę nad losem ludzi gnębionych przez chiński reżim w Tybecie, nad dziećmi - żołnierzami, nad handlem ludźmi, nad ogólnie pojętą niesprawiedliwością świata, która dla każdego, choć trochę myślącego człowieka jest faktem, ale...
... za chwilę zapomnę o tym, bo akurat staram się o awans w firmie, w której pracuję, lub robię kolejny certyfikat zawodowy, llub zastanawiam się jak spłacić kolejną ratę kredytu hipotecznego zaciągniętego w walucie obcej itp., itd.* (* niepotrzebne skreślić).
Czy jesteśmy przez to egoistami (za egoizm uważam tutaj także altruizm krewniaczy)?
Wydaje mi się, że najczęściej tak.
Przez przez miliony lat tego typu egoizm był dominującym czynnikiem pozwalającym na przetrwanie gatunku (szczególnie człowieka).
Jednak to co popycha naszą cywilizację do przodu, to umiejętność przeciwstawiania się
odwiecznym prawom natury (co nie tylko nie jest proste ale jeszcze jest niezwykle kosztowne).
Dlatego też nie powinniśmy siebie samych nadmiernie karać za to kim jesteśmy ale mając świadomość własnej wyjątkowości (gatunkowej) obowiązkiem naszym jest dążenie do doskonałości.
D.