Blog > Komentarze do wpisu

Koniec.

Ad komentarze pod tym i tym wpisem.

Nikt nie jest robocop'em, chociaż staram się trenować ;) Z drugiej strony chyba czuję, że muszę przemyśleć formułę bloga. A tak jeszcze szerzej (i szczerzej) - wydaje mi się, że warto przemyśleć formułę blogów eksperckich w ogóle. Przyznam szczerze, że od czasu do czasu wrzucę coś na bloga, ale mnie to aż tak nie angażuje (jak wcześniej). Nie mam też czasu ani chęci czytać innych blogów.

Dlaczego? Sam się zastanawiam. Przecież jestem/byłem do tej pory zwolennikiem i propagatorem blogów. Jednak człowiek, który niczego się nie uczy nie rozwija się. A zjawiska takie jak blogi również ulegają zmianom i „wypaczeniom”.

A teraz - pośrednio - głosy niezadowolenia z jakości moich wpisów (choć nie tylko) uświadamiają mi (coraz dobitniej), że blogi wypaliły się (w jakimś sensie). Osobiście nie czuję się wypalony – robię, piszę, rozmawiam, działam jeszcze więcej (wielokrotnie) niż wcześniej.

Największe zasięgowo blogi w Polsce są już w istocie serwisami prowadzonymi lub na zlecenie lub przez wielu autorów.

Brakuje w nich choćby najgłupszej, ale jednak - własnej perspektywy (pytanie czy kiedykolwiek była ona komukolwiek potrzebna? Sam nie wiem). Brakuje również dyskusji na blogach – to przecież nie sami blogerzy tworzą wartość, ale zderzenie ich poglądów z opiniami komentujących.

Może liczy się to, jak sprzedawać reklamę na blogach? Myślałem, że polskie blogi mają szanse stać się sumieniem mediów (przynajmniej tych branżowych). Jeszcze rok temu była na to szansa. Czy jeszcze jest? Nie wiem. Blog stał się jednym z łatwych pomysłów na promocję czegokolwiek.

Pisząc ten wpis, siedzę właśnie przy stoliku w knajpie Olsztynie, czekając na olcamp (chyba czwarty barcamp w ciągu ostatnich 4 tygodni – Trójmiasto, Rzeszów, Wrocław, Olsztyn a będą następne – bo Internet dzisiaj „robi się” poza Warszawą). Nie licząc tego, sądząc po zebranych wizytówkach i rzucie oka w kalendarz – odbyłem w ciągu ostatniego miesiąca co najmniej kilkadziesiąt spotkań. Dziennie prowadzę pewnie około 50-60 dyskusji mailowych (rzut oka na gmail). Do tego GG, GT, Skype, SMSy i telefony, etc. Myślę, że wiem co dzieje się w branży.

I co? i Nic. Mam poczucie winy (niezwiązane z Olcampem), że blogerzy starają się wykorzystywać wszelkie okazje branżowe do własnego lansu, a nie próbują już tworzyć jakiejś "wyższej jakości". Sam zresztą w ostatnich 2 miesiącach wpadłem w tą pułapkę. Tak, wiem że moje ostatnie wpisy niewiele wnoszą. Co jednak począć? Tkwić w tym klinczu?

Pozostać niszowym blogerem piszącym do wąskiej grupki fanów wiernych bez względu na to co się napisze? A może pójść w komercję i zamienić bloga w serwis?

Do pisania bloga trzeba czasu. Właściwie to potrzeba go na myślenie (czy raczej rozmyślania) nad kolejnymi wpisami (jeśli oczywiście ktoś stawia sobie cel w postaci unikalnego kontentu a nie przeklejania newsów z serwisów technologicznych - czy to jeszcze blog?).

Przychodzą mi do głowy stale myśli o porzuceniu bloga. Mam również pomysły na zamknięcie dostępu do niego (tylko dla znajomych) i pisania tego co tak naprawdę myślę o rynku (teraz przecież nie da się pisać "do końca" - za dużo znam osób z branży – koniunkturalizm?). Nie uważam ponadto aby "jechanie po bandzie" i wyciąganie wszystkiego na wierzch rozwijało rynek, w który wciąż wierzę.

Ta wiara jest jednak coraz bardziej podkopywana poprzez patrzenie na to, jak bardzo "komercjalizuje się" patrzenie na online. Liczy się kasa. A ci, którzy jeszcze dwa - trzy lata temu blokowali rozwój internetu w swoich firmach wymądrzają się teraz na konferencjach.

Reasumując. Wciąż wierzę (choć sam się sobie czasami dziwię), że w sieci można robić naprawdę fajne rzeczy i że warto zmieniać podejście ludzi do prowadzenie biznesu - z nastawionego na "robienie kasy" na taki, który daje przyjemność i wartość obu stronom - firmie i użytkownikom (Utopia?).

Nie wiem co zrobię z blogiem, ale na pewno takie krytyczne wpisy (po wstępnym fochu jaki wykonałem ;) podnoszą mnie na duchu (jednak) i dają do myślenia. Ktoś mnie czyta i nie waha się wyrażać całkiem słusznych opinii. Czasami trzeba posypać głowę popiołem. I albo trzymać poziom albo dać sobie spokój. I za to dziękuję.

Stay tuned.

Powiadomienia o wpisach

środa, 25 lutego 2009, domino00
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Kaznowski się zamknął z Ja, RAFi - o mnie i o was
Nie to, żebym płakał. Dominik Kaznowski - postać roku polskiego internetu o czym dowiedziałem się przy okazji ogłoszenia listy laureatów śmiesznych statuetek co to WebStarami się zwą - przyznał się na swoim blogu do wypalenia organizmu i z... »
Wysłany 2009/02/26 13:48:56
Komentarze
2009/02/25 19:17:32
Naprawdę fajny wpis. Można się z kilkoma rzeczami niezgadzać, dyskutować - i to jest właśnie najpiękniejsze! Dyskusja jest wartością samą w sobie. Owszem, często blogowanie sprowadza się często do kopiuj-wklej. Brakuje spokojnej, wyrazistej opinii - trwa walka na newsy. Brakuje wyrazistych postaci. Wierzę jednak, że będzie dobrze
-
Gość: b, 89.108.217.15*
2009/02/25 19:56:54
wrócisz. czekamy
-
2009/02/25 20:02:27
Przecież blog to nie obowiązek (obowiązkowe są flogi). Pisz co i jak chcesz, wtedy kiedy masz ochotę i powód. U siebie wolę odpuścić na miesiąc czy dwa niż wklejać bzdury o Twisterze. Moi czytelnicy nie wywalili mnie z RSSów i wracają kiedy znów zaczynam pisać. Twoi na pewno też poczekają. Ja poczekam.
-
Gość: Ziomek, acci127.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/25 22:24:55
wole wpisy wartosciowe raz na miesiac niz lekkie codziennie :)
-
2009/02/25 22:33:19
Nie kliknąłem nawet w te linki, które podałeś na wstępie... Właśnie pokazałeś, że taki wpis z kawiarnianego stolika ma w sobie to coś. Może blog czysto kawiarniany to jest właśnie recepta na prawdziwe blogowanie.
-
Gość: KubaU., 80.54.43.*
2009/02/25 23:53:14
Dominik nie daj się zastraszyć ;) Mi bardzo odpowiada formuła krótkich, treściwych wpisów. Nic na siłę, rób to tak jak czujesz.
-
2009/02/26 00:26:41
Nie da się ukryć, że angażując czas (czasami cholernie dużo czasu) w prowadzenie bloga, kiedyś nadchodzi ten moment, w którym to niedochodowe hobby przerodzić powinno się w lepsze lub gorsze źródło utrzymania. Wtedy właśnie niegłupie blogi stają się wielkimi kserokopiarkami powielającymi newsy - bo wtedy łatwiej pozyskać rzesze (niestety raczej niemądrych) odbiorców i wielkimi liczbami statystyk omamić reklamodawcę.

Newsy docierające do nas z USA o wielkich zarobkach tamtejszych bloggerów każą nam monetyzować. A to możliwe jest tylko i wyłącznie przy sporym czytelnictwie (bo nikt chyba w PL jeszcze nie płaci za jakość - nadal liczy się zasięg), które najłatwiej zgromadzić pisząc daily i po łebkach, byleby na temat.

Nie wiem co tak naprawdę wywołuje u Ciebie tę chandrę, ale mnie często dołuje brak zauważalnego wzrostu czytelników. Staram się, przykładam, codziennie obmyślam nowe posty - a liczby od roku są niezmienne. Z nawiązką zaspokajają mą próżność, ale do zarabiania jakoś nie wystarczają. Obserwuję blogi kserowane i... cóż... wydają się zarabiać. Kurcze - myślę sobie - może to jest droga - odrzucić subiektywizm i literackie ambicje na rzecz copy-paste? Satysfakcji mniej, ale pieniądz realny co miesiąc.

Tak właśnie brzmi moja diagnoza. Chęć zysku niszczy fajne blogi. Rynek reklamowy mamy do dupy...
-
2009/02/26 00:41:37
Sedno sprawy według mnie tkwi w jednym zdaniu: Brakuje w nich choćby najgłupszej, ale jednak - własnej perspektywy. ... i powodzenia.
-
Gość: Arrrras, aebf74.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/26 01:10:42
Nie gadaj Dominiku, tylko pisz dalej!!!
Co to jest, że blogi firmowe umierają! Z tych, które ciągle czytam pozostał interaktywnie.com i www.blog.i-g-k.com .
Czekam na dalsze wpisy!
-
2009/02/26 07:55:25
Może po prostu trzeba mniej gonić za sukcesem, mniej się lansować, pchać łapy w mniej inicjatyw? Wtedy ma się czas na refleksję, na bardziej przemyślane i sensowne wpisy etc., a i produkuje się rzeczy o większej jakości?

To poniekąd kamyczek do Twojego ogródka, bo Twoja wczorajsza olcampowa prezentacja to był praktycznie materiał na wpis na blogu N-K -- mamy takie cyferki, możemy porównać je z takimi cyferkami z Megapanelu i się zastanawiać nad jego sensownością. Nic więcej.

Jako odbiorca z branży właściwie niewiele z niej wyniosłem, bo o 30-50% rozbieżności Megapanelu z rzeczywistością wiadomo od dość dawna. O problemach związanych z obsługą takiego ruchu wie każdy zaawansowany i myślący użytkownik, choćby nie był programistą czy adminem.

Owszem, fajnie dowiedzieć się takich rzeczy, dobrze jest zadać parę pytań, ale... to wszystko z równym powodzeniem można było zrobić na blogu. Wczoraj na Olcampie dotarłeś z tym do circa 80-90 osób, na blogu dotarłbyś jednocześnie do kilkuset (kilku tysięcy/dziesiątek tysięcy) osób, bez jeżdżenia i kombinowania.

Prawdę mówiąc zabrakło mi na tej prezentacji właśnie refleksji -- jak do sukcesu N-K doszło, patrząc na to z perspektywy czasu, jak to może wyglądać dalej w perspektywie 5-6 lat etc. Czyli czegoś w stylu pogadanki przy piwie, które zresztą na Olcampie jest w standardzie. Zresztą przy pogadance przy piwie łatwiej jest też wyskoczyć z przekazem rekrutacyjnym ;o)
-
Gość: pressluk, 77-254-32-42.adsl.inetia.pl
2009/02/26 12:30:44
Dominik, dam Tobie radę. Odpocznij. Zrób sobie miesięczną przerwę od blogowania. Za 30 dni wrócisz z głową pełną pomysłów. Mi to pomaga., pzdr
-
2009/02/26 16:48:48
Koniec to też początek. Keep going, Domino.

Zazwyczaj narzekają branżowcy. A przecież to nie dla nich, jak się okazuje na przysłowiowy koniec dnia, chyba że pokazuje się nowe horyzonty ;)
-
2009/02/26 18:28:04
@Dawid - dyskusja jest największą moim zdaniem wartością blogów. Niestety zwykle sprowadza się to do "niezwykle merytorycznych" komentarzy przypadkowych czytelników. Niestety ludzie myślą, że to co się pisze na blogu to "prawda objawiona" (według autora). Ludzie się mylą, mają też czasami przemyślenia ad-hoc. Przecież nikt nie każe nikomu czytać bloga.

@pwrzosin: wiem, że nie obowiązkowe. Ale jednak określone czytelnictwo zobowiązuje.

@a.lucis: bo mam już dosyć tego wszystkiego. pokażcie mi w ogóle jakiś wartościowy wpis na blogu branżowym?

@piotr.mikolajski: po pierwsze nie wszyscy wiedzą o tych "liczbach", a po drugie: taką mam robotę - mam jeździć i gadać to jeżdżę i gadam.

Ad ilość inicjatyw - zawsze robiłem dużo (czasami za dużo), może mi przejdzie, liczę na to, bo to rzeczywiście trudne (co nie znaczy, że niemożliwe) godzić to wszystko.

@RAF: mam dokładnie takie samo zdanie, myślałem nawet o tym żeby taki dać tytuł wpisu otwierającego (potencjalnie) dalsze blogowanie.
-
2009/02/27 09:35:33
A może chodzi o to, że zewangelizowałeś już tylu ludzi, że tracisz poczucie misji?:) Czas znaleźć nową misję, albo obracać się wśród tych, którzy jeszcze nie siedzą w blogosferze (90% społeczeństwa) i nie wierzą w blogi jako narzędzia marketingu (90% PRowców).
-
Gość: Przemek, ean189.internetdsl.tpnet.pl
2009/02/27 10:47:43
Każdego dnia uruchomienie komputera stacjonarnego wiąże się z włączeniem interaktywnie.com i kaznowski.blox.pl (inne blogi rzadziej włączam). Interaktywnie jest oknem na wydarzenia, natomiast Kaznowski oknem na przemyślenia. Wiedzę czerpaną z serwisów próbuję wykorzystywać przy myślach Dominika. To mnie właśnie tutaj przyciąga. Z pozoru błahe tematy, oczywiste oczywistości stają się często sednem wielu odpowiedzi na różne pytania. Dominik swoimi wypowiedziami, pytaniami wprowadza mnie do refleksji. Za każdym razem wyciągam z bloga coś ciekawego. Natomiast wszystkie notki stricte fachowe, wydarzenia, praktyczne wolę przeczytać w książkach, serwisach :-) Takie jest moje zdanie :-)
-
2009/02/27 10:50:42
Czy chwilowy problem nie wynika przypadkiem z tego, że "ewangelizacja" jak pisze Maku dotyczyła jedynie narzędzi (blogi, czy szerzej sieć) a nie celów ?
Chwila pauzy faktycznie może dać czas do refleksji i rozmyślań nad kierunkami. To w pewnym sensie jest powrót to odwiecznego pytania "być czy mieć". Można stać się technokratą i koncentrując się na technologii rozwijać branżę by... zarabiać. To raz.
A można tworzyć nowe by zmieniać świata. Zmieniać ludzi. Zmieniać ważne rzeczy. Rozwijać perspektywy globalnego społeczeństwa. Podnosić ogólny poziom "internetu", który w swej masie jest żenująco niski. Sieć (ludzie) tak naprawdę moim zdaniem to mając całkiem sporo wspólnego ze słynnym powiedzonkiem Lema o idiotach.
p.s O refleksjach może będzie okazja porozmawiać 3 i 5 w ERS ;)
-
2009/02/27 11:03:16
Dominik jeśli nie chce Ci się blogować to wrzucaj linki na flaker.pl :)
-
2009/02/27 12:15:50
@Dominik
ja też jestem zdania, że może po pierwsze potrzebujesz odpocząć, a po drugie - pisać rzadziej. Tak co 2-3 dni. Wydaje mi się, że ta częstotliwość jest optymalna - ludzie nie mają czasu by czytać codziennie, ale co parę dni robią sobie przegląd czytników (albo stron w ulubionych). Poza tym myślę, że mógłbyś bardziej skupić się na trendach i na tendencjach, a mniej na jednostkowych wydarzeniach lub wyspecjalizować w jakimś jednym określonym temacie - blog o blogach firmowych jest świetny właśnie dlatego, że kręci się wokół jednego określonego wątku. Pozdrawiam serdecznie i czekam na reaktywację blogową :)

@wszyscy
Ile ludzi, tyle podejść do blogowania. Dla mnie motywacją do założenia swojego bloga była chęć zgromadzenia w jednym i łatwo osiągalnym miejscu wiedzy potrzebnej mi do pisania doktoratu i artykułów naukowych (a przy okazji - podzielenia się z nią innymi). Nie staram się dodawać notek codziennie, a tylko wtedy, gdy znajdę w sieci coś ciekawego. Trudno mi jest też dyskutować z innymi blogerami, bo mam na to za mało czasu (dużo czytam, bardzo rzadko się odzywam). Pisząc, więcej zapamiętuję z tego, co czytam w czytniku RSS. Do tego obserwacja branży w Stanach jest pouczająca, dlatego że właśnie stamtąd idzie do nas cały transfer wiedzy. Bardzo rzadko pojawiają się komentarze - wiedza jest dość specjalistyczna - jednak po statystykach i po mailach widzę, że ludzie z tego chętnie korzystają i że się im to przydaje. I to mi wystarcza.
-
Gość: Stefan, chello089078051123.chello.pl
2009/02/27 13:12:08
Dominik, może skoro nie jesteś w stanie już pisać, zaczniesz się czytać.
Polecam:
kaznowski.blox.pl/2007/10/Urodziny-bloga.html
-
2009/02/27 18:43:02
blog pisze sie moim zdaniem nie tylko jako komunikat dla świata, ale też jako komunikat dla siebie - jak coś przepiszesz z pamięci operacyjnej na tekst, który powinien być w miarę spójny, to masz nowy ogląd sprawy...
-
2009/02/27 21:13:11
Lans, nie lans. Blog ma być wyrazisty. I wywoływać dyskusje...
Czy trafia do niszowego srodowiska czy ma schlebiać gustom szerokich mas. Inaczej wychodzi z niego tylko wielka KUPA.
-
Gość: draagon, 94.254.249.16*
2009/02/28 17:08:20
Śledzę Twój blog od dawna, ale nigdy nie zabierałem głosu w dyskusji. Ostatnio rzeczywiście mocno spadła ilość wpisów i ich jakość. Bardzo sobie jednak cenię Twój blog właśnie za szczerość, nawet jeżeli jest kontrowersyjna. Mam nadzieję, że nadal będziesz go prowadzić. Blogosfera i polski Internet są dzięki Tobie znacznie bardziej bogatsze. Dobra, koniec z tym podniosłym tonem :) Trzymam kciuki i życzę powodzenia.
-
2009/03/01 02:21:07
Bardzo mądrą rzecz napisałeś, Dominiku: "blogerzy starają się wykorzystywać wszelkie okazje branżowe do własnego lansu, a nie próbują już tworzyć jakiejś "wyższej jakości". Sam zresztą w ostatnich 2 miesiącach wpadłem w tą pułapkę. Tak, wiem że moje ostatnie wpisy niewiele wnoszą. Co jednak począć? Tkwić w tym klinczu?" Na tym też przestałem czytać. Skończyłem na meritum :)
Od dawna nie prowadzę bloga pseudo eksperckiego, chociaż starałem się to robić. Wydaje mi się, że w porę oszczędziłem sobie wstydu i zablokowałem innym możliwości dopięcia mi metki pozera czy lansera. Siła w spokoju, a nie nadgorliwej popisówce - tak mi się oczywiście wydaje. Zresztą Ci, którzy kiedyś czytali moje wpisy na Goldenline załapią, o co chodzi :)
Wiesz, w "moim wieku" znacznie lepiej czyta się blogi eksperckie. Wyszukanie takich nie jest trudne ponieważ - de facto - jest ich bardzo mało.

Nie rozumiem tylko jak mogła spaść jakość Twoich wpisów? Blog, to blog - kto dał prawo do ustalenia normy jakości? Może Ci, którym się wydaje lepiej niż Internautom, jakie powinno byc WEB 2.0? (Najbardziej rozmyte pojęcie świata) ;)
-
Gość: Juras, bcw25.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/03/01 18:07:03
Chyba sam jesteś sobie winien we wszystkich aspektach.
0. Dla mnie absolutną kwintesencją wiarygodności bloga jest szczerość i autentyczność. Jeżeli nie byłeś do końca szczery, czy też nie chciałeś być - to daj sobie spokój.
Nie ma to kompletnie żadnego sensu. Wtedy to nie jest blog tylko jakiś wyrób blogopodobny albo tuba propagandowa. Sam zapomniałeś swoje rady, że "Bloga pisze się dla siebie" , "Otwartość. Blogosfera premiuje otwartość".

1. Może robisz za dużo rzeczy na raz i się wypalasz. Potrzebne też jest zachowanie równowagi - nie można tylko tworzyć, trzeba także chłonąć i na to chłonięcie przeznaczać kilka razy więcej czasu. Sam zauważasz, że przestałeś czytać co ma fatalne skutki.
2. Co do braku dyskusji to zauważyłem, że zacząłem wchodzić na blog ciekaw opinii Buzdygana. Tego co Wam wytknie, wyciągnie na wierzch. Miał i świeże spojrzenie i - gdy trzeba było - odwagę by sprowadzać Wasze (marketingowców) pełne samouwielbienia przekonania do parteru. Ale zamiast podjąć z nim polemikę to go zbanowałeś. Mocno zaskoczyłeś mnie tą decyzją, nie spodziewałem się tego po Tobie.
I zostaliście sami w swoim własnym sosie, jak jakaś sekta lub zamknięta rodzina. Jak w takim sosie prowadzić dyskusję? Nie da się poza tym, czy jajko tłuc z tej strony czy tamtej.
3. Sensem działania firmy jest przynoszenie zysku. I nic więcej. Jeżeli jakaś firma twierdzi inaczej to a) kłamie i jest pełna hipokryzji , lub b) zaraziła się jakimiś socjalistycznymi wirusami i tylko kwestią czasu jest kiedy padnie. Jeżeli ktoś chce uskuteczniać misje itp. rzeczy to się działa jako fundacja czy stowarzyszenie. A jeśli ktoś wierzy w gadaninę marketingowców firm, że coś robią nie dla kasy tylko DLA KOGOŚ, CZEGOŚ to jest to przejaw infantylności.
4. Na blogach nie da się zarabiać, przynajmniej w Polsce. Dobitnie to pokazują dwa najpopularniejsze blogi, za którymi długo długo długo nie ma nic - blog Kominka i Korwina. Nawet one nie przynoszą właścicielom złamanego grosza, choć widzę, że Kominek rezygnuje z bloksa i tworzy coś własnego.

-
Gość: Login, inet20909ng-3.nat.umts.dynamic.eranet.pl
2009/03/01 22:45:38
Zgadzam się z Tobą Juras.
Dominik się zestarzał, a tu się zrobiło ostatnio jak na spędach u babci. Tylko rozmowy kto wykitował, kto właśnie kituje, wszystko w atmosferze nabożnej poprawności i grzecznośc i oczekiwania kiedy i babcia zacznie odchodzić. A obrazoburca , który miał czelność wyrazić wątpliwości co do istnienia Boga i wiecznego życia został uznany za persona non grata.
W końcu i nadszedł koniec babci.
-
2009/03/02 13:46:13
Drogi Panie
Zupełnie się z Panem nie zgadzam, przynajmniej w kwestii wyczerpania się formuły.
Mam wrażenie, że różni nas przede wszystkim podejście do blogowania i to niezależnie od skali sukcesu jaki Pana blog odniósł, sądzę że wybrał Pan nieodpowiedni sposób ekspresji, z tego co Pan pisze wnoszę, że pisał Pan blog dla innych, dla gawiedzi, zamiast napisać książkę dla potomnych i historii.
Szczerze Panu współczuję, zaiste wielka to pomyłka, aczkolwiek optymistycznym akcentem jest konstatacja, ze zamiast bloga ciągle może Pan na losy świata wpłynąć pisząc genialną książkę.
Czego serdecznie Panu życzę.
snycerz
-
2009/03/02 15:45:00
@Maciek: Może i tak, choć przywiązanie do bloga jest chyba zbyt duże. Z drugiej strony do "ewangelizowania" "społeczeństwa" lepsza jest (cały czas) telewizja.

@Przemek: No proszę cię, za dużo tej słodyczy...

@stanisław: technologia kompletnie mnie już nie interesuje (no, może przesadziłem - w każdym razie jest wtórna wobec treści czy kontekstu). Do zobaczenia w ERS :) w "realu" (czy ktoś używa jeszcze w ogóle tego słowa?)

@kuba: no, nie blipowania czy flakrowanie jakoś mnie nie wciąga (mam fazy, ale potem jakoś mi się znudza) ;)

@anna: w sumie to już odpocząłem.

@ stefan: to było tak dawno, jednak na blogu czas płynie inaczej...

@jacek: tak, tyle tylko, że słowo "dyskusja" kojarzy się w blogosferze (i w "społeczeństwie") raczej ze słowem "kontrowersja", merytoryki raczej mało jest...

@draagon: spoko. znam bardzo wiele osób, które czytają, a przyznają się otwarcie w rozmowach ze mną (lub w mailach), że nie komentują. W sumie, i dobrze. Na tym polega udział stron w blogosferze - każdy robi co i jak chce. To, że się nie komentuje (albo komentuje) nie wyróżnia specjalnie kogokolwiek.

@mikołaj: najkrótsza definicja jakości to czas.

@Juras: rzeczywiście, chłonięcie ma kluczowe znaczenie. Choć być może teraz przyjmuję więcej rzeczy po prostu w inny sposób, a to wymaga przestawienia się na inny sposób "wydalania" (sorry, za skojarzenia ;)

Ad. Arnold: ban był chwilowy.

Ad. firmy i zysk: celem firmy powinno być zwiększanie wartości

Ad. zarabianie na blogach, Twoje zdanie bym lekko zmodyfikował poprzez dodanie słów "na razie".
Dominik Kaznowski
Dominik Kaznowski
Dominik Kaznowski
Wykop
Newsletter
Blip
LinkedIn GoldenLine