Blog > Komentarze do wpisu

Agresja stron głównych portali

Przyznam szczerze, że coraz trudniej mi przebijać się przez strony główne portali. Rozumiem intencje twórców dążące do zapewnienia "atrakcyjnego" wyglądu takich stron oraz godzenie wielu różnych gustów i zainteresowań, ale optyczne selekcjonowanie śmieci od tego, co naprawdę może mnie zainteresować sprawia mi coraz większą trudność.

Kolejnym męczącym elementem w portalach jest sensacyjność nagłówków i tytułów, które mają skłonić do kliknięcia. Nagminnie zdarza się, że informacja zawarta w tytule (linku) nie znajduje się w treści artykułu, co dodatkowo frustruje.

Niestety sztuka tworzenia portali jest... sztuką. Nie da się z ogólnotematyczego portalu zrobić tabloidu i serwisu newsowego w jednym. To tak jaby TVN nadawał w jednym "okienku" Fakty, relacje sportowe, publicystykę, Taniec z Gwiazdami i kilkadziesiąt innych audycji.

Problemem dla mnie jest, że nie mogę znaleźć  sobie innego miejsca do łatwego "update'u" informacyjnego. Wydaje mi się jednak, że coraz więcej osób zrażą sie to takiego a nie innego sposobu "serwowania" (wciskania) "informacji" (pseudo informacji).

Niestety dziki rozrost stron głównych portali doprowadził to tego, że wyglądają one jak szkolne gazetki ścienne, na których coś znaleźć może tylko ten, to sam je tworzy.

Powiadomienia o wpisach

środa, 01 kwietnia 2009, domino00
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/04/01 15:18:49
Pare uwag , Domino.
1. Generalnie sie z toba zgadzam. Nie ma sporu.
2. Nie wiem czy uzywasz, ale jezeli stosuje sie zabezpieczenia przed reklamami i eliminuje sie "te co skacza i fruwaja" - juz jest lepiej.
3. Do tego co piszesz, dodalbym wymyslanie tytulow zahaczajacych o niezamierzona groteske, niechlujnosc (zdarzaja sie literowki i bledy ortograficzne) i mylace tytuly. Klasyczny onetowski chwyt: "bramki Polakow w Bundeslidze". tak tyle albo drugiej lidze albo lidze pilki recznej.
4. Last but not least: mam teorie pana Miecia. W kazdym portalu siedzi pan Miecio, ktory ostatecznie decyduje. I chocby nie wiem co ustalono i kto narzekal, on wie ze ma byc seks i sensacja inaczej targetu nic nie ruszy. Tak jak inny pan Miecio z firmy XYZ, zlecajacej reklame wie ze najlepiej bedzie jak to bedzie cos co zasloni caly ekran, bedzie mialo ukryty krzyzyk, bedzie zwiewalo przed mysza i ryknie w glosnikach. I chocby mu tuziny specow mowily o prosumentach, nowej erze w marketingu - on "wi" swoje.
5. I niewazne czy ty znajdujesz czy nie. Pan Miecio ma wyniki z "ajboltrekera" i wie ze sie klika w "gole baby". I juz.
:-)
-
2009/04/01 15:47:38
I dlatego błogosławieństwem są RSSy. W weekend złapałam się na tym, że strony Onetu, Gazety, PRoto i całej masy innych, na które wcześniej dość często zaglądałam, nie widziałam co najmniej od kilku tygodni, jeśli nie miesięcy. Wynika to właśnie z RSSów - mam zaabonowane to, co jest dla mnie interesujące i wystarczy.
-
Gość: Mariusz Fraczek, proxy2.netia.pl
2009/04/01 19:19:37
Polskie portale odwiedzam rzadko, wiec w tym kontekscie nie mam
nic sensownego do powiedzenia. Z tego co mowicie to az chce sie
miec aktywny filtr tresci, dzialajacy na wszelkich
formatach danych (uupppsss ... moze wlasnie objawia sie jakas
nisza do zagospodarowania hehe ;-)?

Ale jest kilku ktorzy maja wizje jak godzic gusta i potrzeby:
1) www.bbc.co.uk/
daja mozliwosc wyboru, choc ograniczona (konf. widgetu/portletu);
2) www.sciam.com/
bardzo przejrzysty uklad (IMHO);
moje wizty - klasyczne 50/50:
50% wizyt - jak @Goldenrose - RSS'y
50% wizyt - wchodze, ogladam, wybieram, czytam
3) www.techcrunch.com/
w zasadzie klasyka gatunku, ale dlaczego portale
nie moglyby zaczerpnac inspiracji jesli chodzi np. o reklamy

Zyjcie wiecznie !
MF
-
Gość: Romek, 213-92-149-19.serv-net.pl
2009/04/01 23:07:49
Szkoda, ze nie dodales za kadencji ktorego dyrektora pionu internet w Agorze Gazeta.pl zaczela swirowac z tymi glupkowatymi naglowkami. Komentujesz to teraz, bo zmieniles prace. Koniunkturalizm pelna geba.
-
2009/04/02 10:12:58
Chyba w każdym portalu jest "Pan Miecio", który na bieżąco analizuje liczbę kliknięć w poszczególne nagłówki i na podstawie wyników takich obserwacji tworzy się kolejne nagłówki.

Ciekawy jednak jestem, czy portale biorą pod uwagę, że coraz więcej osób (np. ja + wielu moich znajomych) po tym jak wielokrotnie poczuło się oszukanych przez mylące tytuły artykułów na głównych stronach portali po prostu przestało odwiedzać te portale. Dlaczego? W czasie "prasówki" nie mam ochoty marnować czasu na przeglądanie tak-naprawdę-nie-interesujących-mnie-newsów.

IMHO portale popełniają błąd zyskując tymczasowy wzrost zainteresowania (chwytliwe nagłówki), ale w dłuższej perspektywie tracąc zirytowanych tym zjawiskiem użytkowników.

Aspekt biznesowy tego wszystkiego: osoby, które nie mogą pozwolić sobie na marnowanie swojego czasu (zapracowane) zwykle są interesującym targetem dla reklamodawców. Irytując ich, portale zniechęcają do siebie wartościowych z punktu widzenia reklamodawców użytkowników.
-
2009/04/02 12:08:17
Romek: nie byłem dyrektorem pionu internet. Poza tym skąd wniosek, że wpis dotyczy Gazeta.pl? Jeśli nawet, to jeden z 5 portali (nie licząc wynalazków typu Pino).

vindue: reklamy jakoś mi nie przeszkadzają (zło konieczne), ale warstwa "produktu" już tak. Nie ma nic przeciwko temu aby na stronie głównej pojawiały się różne treści, ale strona która ma już 3 ekrany długości to przesada. To nie selekcja treści, ale zasypywanie treściami. Pomijam kwestię oszukańczych nagłówków.
-
2009/04/02 13:13:24
Teoria Pana Miecia jest po części prawdziwa. O tym, co i gdzie ma trafić, decyduje (stanowczo zbyt często) osobnik zarządzający serwisem czy też jego częścią internetową (w przypadku prasy). Na ogół ma do dyspozycji wyniki badań czytelnictwa (nie mylić z mało wartościowym eyetrackingiem) oraz analityków i specjalistów, a mimo to decyzje podejmuje według własnego widzimisię. Przyczyn może być / jest od cholery i trochę:

1. Przypadkowość mianowania na stanowisko, która często bywa wynikiem włazidupstwa, a nie kompetencji. Osobnik przypadkowy będzie przede wszystkim zajmował się swoim stanowiskiem, a nie faktycznym rozwojem produktu.

2. Nieuctwo objawiające się nieumiejętnością czytania ze zrozumieniem wyników badań połączona z brakiem umiejętności wyciągania wniosków. Najczęściej taki zawiadujący zwala całą pracę na zastępcę, a w czasie narad albo udaje podzielność uwagi i grzebie w Necie, albo udaje że rozumie, co chwila przytakując.

3. Poczucie misji i wiedzy objawionej, kończące się podejściem "skoro jestem szefem, to przecież wiem lepiej". Jeśli do tego dojdą kompleksy i uczucie totalnej wszechwiedzy, to umarł w butach -- decyzje będą podejmowane według widzimisię Pana Miecia. I nie jest ważne, że nie wie nic o użytkownikach, że nie ma pojęcia o trendach etc., że często nie słyszał o innej przeglądarce od Internet Explorera 6. Wydając decyzję pokazuje, że on tu rządzi, a nie jakieś durne badania czy specjaliści.

Przez jakiś czas miałem okazję widzieć te trzy rzeczy u dwóch osobników. Mógłbym dorzucić jeszcze sporo innych obserwacji (m.in. przywłaszczanie wszelkich osiągnięć, delegacja odpowiedzialności etc.), ale jeszcze można byłoby ich zidentyfikować.

@Dominik: Trzy ekrany dobrej treści to nie jest żaden problem dla użytkownika. Pomijam rzecz jasna wielkość monitora, przyjmując 1024x768. Problemem jest jakość treści (a raczej jej brak), oczojebność kolorów, sterty upiększaczy, źle dobrana czcionka i jej wielkość etc.
-
Gość: ziomek, aang252.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/04/02 21:10:50
polecam : news.google.com/
rzetelnie pracuje i dostarcza bardziej obiektywne informacje :)

-
Gość: Mariusz Fraczek, proxy2.netia.pl
2009/04/03 20:01:58
Jak tak czytam komentarze o "Mieciu" to (oprocz pewnego pana
o takim imieniu pracujacego u kancelarii bylego juz prezydenta) odnajduje
analogie w innych branzach w jakich mialem okazje popracowac
bo 'projekty', czyli nie po kolei:
1. "Miecio" - u wydawcy portalu - "bo odwiedzalnosc ..."
2. "Miecio" - w duzej telewizji - "bo ogladalnosc ..."
3. "Miecio" - w duzej firmie ksiegowej - "bo charge'owalnosc ..."
4. "Miecio" - w duzej firmie FMCG - "bo zwiekszanie sprzedazy ..."
5. "Miecio" - w duzym banku - "bo nowoczesne kanaly dystrybucji ..."
a dalej forma dzialania byla/jest - tak jak w tym dowcipie o Jasiu (Mieciu?) -
"prosze pani - ta sciane na zielono, ta sciane na zolto, a na tej
pier..bym szlaczek" - po to, aby genialnoscia takiego
pomyslu na chwile "podniesc slupki" dla zarzadu i przetrwac
kolejny audyt/kontrole/analize raportowa/weryfikacje ....
A ze nie ma strategii? A po co - przeciez za kolejne 1/2/3 miesiace
"Miecio" sprobuje "z innym szlaczkiem na scianie", najnizszym
kosztem (uzywania intelektu, oczywiscie) - itd.
A ze takie podejscie zarzadom/managom najczesciej pasuje
najbardziej (no bo dlaczego nikt takiego genialnego
"Miecia" stratega nie wypierdzieli?) - to juz tak jest, jak w wojsku,
czyli "wezykiem, wezykiem panowie" :D

Zyjcie wiecznie !
--
MF
-
2009/04/04 16:40:29
Mnie z kolei do wściekłości doprowadzają reklamy zasłaniające cały ekran, zanim kliknę krzyżyk (zanim go znajdę), darowuję sobie cały serwis. Chyba warto by nawet bojkotować serwisy stosujące tego rodzaju super-inwazyjną reklamę.
-
2009/04/13 13:59:56
W temacie stron głównych portali - mnie się podoba Yahoo! UK, oczywiście istnieje możliwość sporej personalizacji strony
A co do reklam:
1) zakładam, że AdBlock zdobywa coraz większą popularność
2) da się zrobić reklamę skuteczną i niezbyt agresywną zobacz na dole tej strony
3) polscy internetowi media planerzy nie potrafią chyba czytać ze zrozumieniem takich np. raportów
Dominik Kaznowski
Dominik Kaznowski
Dominik Kaznowski
Wykop
Newsletter
Blip
LinkedIn GoldenLine