|
Blog > Komentarze do wpisu
Płatny contentToczy się ostatnio dyskusja (albo raczej monolog wydawców) dotycząca powrotu do koncepcji płacenia przez użytkowników za dostęp do treści na stronach internetowych gazet. Wydaje mi się, że już to kiedyś słyszałem. I to co najmniej kilka razy. Osobiście uważam to za co najmniej chybiony pomysł, choć pojawiają również bardziej radykalne głosy oceniające ten potencjalny ruch jako samobójstwo prasy. Dlaczego? Ano z kilku powodów, po pierwsze: Płatny kontent to zupełnie inny biznes, niż ten który do tej pory próbowali (z trudem, bo w relacji do portali internetowych i serwisów tematycznych późno zaczęli) robić w sieci wydawcy – czyli sprzedawać reklamę na swoich stronach. Biznes b2c w sieci rządzi się jednak zupełnie innymi prawami niż ten w kiosku. Jednym z aspektów tej „inności” jest założenie, że ludzie regularnie kupują gazety. Oczywiście nakład dzienników czy magazynów oscyluje wokół tej samej liczby (ostatnio z tendencją spadkową – i według wydawców „winę” za to ponosi właśnie „internet” w którym treści są bezpłatne – ergo „kradzione”), ale tak naprawdę znaczna część czytelników kupuje tytuł w konkretnym (czytaj: jednorazowym) celu lub z konkretnego powodu (np. temat na okładce, etc.). Jednym słowem - grupa czytelników podlega w znacznym stopniu fluktuacji. Dlatego moim zdaniem jeśli mówimy o płatnym contencie trzeba potencjalnych klientów tego systemu szukać w dwóch miejscach: 1. Obecni prenumeratorzy (hevy userzy gazet i magazynów) , którzy stanowią niestety wielokrotnie mniejszą grupę niż obecne całościowe czytelnictwo tytułu. Będą oni zapewne skłonni płacić za dotychczasowe treści w formie elektronicznej (z zastrzeżeniem jednak, że nie w 100 proc. – niewątpliwie część z nich w dalszym ciągu pozostanie przy papierze ze względów sentymentalnych lub emocjonalnych). 2. Grupa kupująca dotychczas prasę „sporadycznie” – będzie również „sporadycznie” kupować kontent online. Co tak naprawdę stanowi zagrożenie dla płatnego modelu dystrybucji treści? Cóż, wystarczy spojrzeć na dzienniki i magazyny – publikują one bardzo zbliżone do siebie treści. Każdego dnia gazety relacjonują przecież te same wydarzenia – bo zawsze właśnie taka była ich rola. Tytuły otwarcia mogą się różnić pomiędzy sobą, ale zawartość „newsowa” pozostaje niemal taka sama. Zatem jeśli konsument będzie maił kupować treści w sieci (co samo w sobie nie jest niemożliwe), to będzie to robił raczej w jednym miejscu (po co płacić za te same „newsy” w kilu miejscach?). Oznacza to dla potencjalnego rynku dystrybucji treści w sieci model qasimonopolistyczny – szansę utrzymania się na nim ma jeden góra dwóch graczy w kategorii. No, a co z innymi tytułami? W moim odczuci jedynym wyjściem, choć mało realistycznym, jest solidarność wydawców, co w polskich warunkach jest zapewne jeszcze trudniejsze (oraz jak wspomniałem powyżej nie gwarantuje przetrwania wszystkim tytułom). środa, 13 maja 2009, domino00
TrackBack
Komentarze
Gość: ehehe, iqw34.internetdsl.tpnet.pl
2009/05/13 12:25:55
Moim zdaniem, w przypadku prasy ekonomiczno-finansowej może mieć sens taki model, ale w przypadku prasy codzienniej jak Gazeta, Dziennik to taki model byłby czystym samobójstwem, bo przecież jeżeli Gazeta.pl będzie płatna to ja odwiedze sobie onet.pl czy wp.pl i poczytam sobie codzienne newsy.
Choć jeśli mam być szczery to nie odwiedze żadnego z tych serwisów, bo ogólnie rzecz biorcą piszą banialuki, za to chętnie zajrze sobie na jakiś blog jak na przykład Twój - i fajno jest. a Prasa umarła... i chętnie wybiore się na jej pogrzeb ;-) 2009/05/13 13:58:21
Platne kanaly sportowe czy filmowe w TV znajduja klientow, wiec na pewno beda chetni do placenia za content. Kwestia do rozwiazania pozostaje przedmiot oplaty - content. Ciezko oczekiwac ze kazdy bedzie w stanie taki platny content generowac.
Na pewno juz sa tacy, co to robia i zyja, np. www.ft.com/home/europe Zreszta, moznaby kasliwie stwierdzic, ze nie ma tematu. W koncu uzytkownicy ogladaja te wszystkie reklamy, ktorymi obklejony jest "darmowy" content ;-) 2009/05/14 10:15:57
Kilka ładnych lat temu, gdzieś koło 2001 roku, istniał portal dla ludzi biznesu z płatnym dostępem. Niestety, nie pamiętam już nazwy ani adresu (strona już nie istnieje), ale było to coś większego. Redakcja miała siedzibę w Łodzi i zatrudniała kilkanaście osób, w tym prawników i ekonomistów. Dostęp do serwisu kosztował sporo, bo coś koło 120 zł miesięcznie. Ale klientów (firm) nie brakowało, na tyle że serwis utrzymał się przez dwa lata. Nagle serwis stał się nierentowny, nie znam szczegółów, ale chyba dlatego, że powstało w tym czasie kilka otwartych serwisów o podobnej treści z bezpłatnym dostępem, a trzy główne portale poszerzyły działy z informacją gospodarczą. Serwis miał charakter mocno ekspercki. Uważam, że obecnie jest szansa na powtórzenie jego sukcesu na nowo z płatnym dostępem. Informacje gospodarcze publikowane na kilku dedykowanych portalach są miałkie, a główne portale bawią się w przedruku z PAP-u. Niektóre portale współpracują z czasopismami branżowymi i przedrukowują artykuły, ale te też są na dużym poziomie ogólności (te konkretne prasa zostawia dla siebie na wyłączność). I to nie tylko jeśli chodzi o informacje gospodarcze. Sam chętnie zapłaciłbym miesięcznie nawet niemałe pieniądze, by ktoś przygotował konkretne informacje pode mnie, na przykład z dziedziny IT. I to konkretne, a nie wałkowane notki PAP-owskie (które krążą po wszystkich głównych portalach w lekko zmienionej formie), przedruki informacji prasowych (dział prasowy firmy wysyła maila do mediów, a te je przedrukowują) czy artykuły które się ciekawie zaczynają, ale kończą po kilkunastu zdaniach (bo autor musi ich trzasnąć kilkanaście w ciągu dnia, więc nie ma czasu aby napisać coś więcej). Wybawieniem są blogi, ale te są porozrzucane w sieci, a autorzy nie mają motywacji finansowej i siły przebicia by drążyć pewne tematy. Chciałbym codziennie czytać w internecie solidnie przygotowane informacje z interesującej mnie dziedziny, tak jak czyta się długi artykuł w "Dużym Formacie" czy "Polityce", ale bez opłat nikt tego nie opracuje. Nie zapłacę natomiast ani grosza za dostęp do treści obecnych wydawców, no chyba że opłaty przełożą się na jakość publikowanych informacji, w co wątpię, bo pewnie pójdą na tzw. walkę z kryzysem.
Gość: Arnold Buzdygan, 195.117.234.13*
2009/05/15 02:09:07
Bieganie w kółko za mirażem. Prezesi Tepsy przejadając kolejny kawior w otoczeniu kilku sekretarek szparek na francuskiej riwierze, pewnie z ogromnym rozbawieniem czytają o tym poszukiwaniu "św. graala". A myślą tak "a pracujcie dla nas dalej za frajer, pracujcie ".
Solidarność? Gdyby była to główne serwisy jedną wspólną umową - albo operator płaci nam tantiemy albo jego klienci nie mają do nas darmowego dostępu - ustawiłyby sprawę tak jak należy. Ale nie - przecież się boją, że ich odetną a konkurencja wtedy urośnie w siłę. Śmiech na sali. Śmieją się z Was wszyscy muzycy, filmowcy itd., ktorzy dostają krocie za każdą kartkę papieru , każdy nośnik pamięci, każde urządzenie nagrywające, każdą emisję w radiu,telewizji, na płycie itd. itp. A co Wy dostajecie? Nic. Tuczycie tepsy itp. i szukacie kasy tam gdzie jej nie znajdziecie. :)
Gość: Marek, 51-mi2-10.acn.waw.pl
2009/05/21 18:55:12
A ja tam wierzę w modele płatngo kontentu ... choć myślę że drogą życia dla wydawców nie są proste abonamenty za dostęp do treści. Z pewnoscią dobrą drogą dla wydawców jest zwiekszenie dochodów z handlowania treściami "na sztuki" oraz sprzedazy praw użytku własnych treści. Od kilku lat interesuje się tym zagadnieniem i nawet próbowałem zachęcać niektóre wydawnictwa do "pójścia po rozum do głowy" ... bezskutecznie. Niestety to przekracza mozliwości percepcji wiekszości osób władającymi dzisiaj mediami w Polsce. Cóż ... czekamy aż pojawi się wsród wlodarzy polskich mediów jakiś wizjoner albo kiedy przychodzy spadną do takiego poziomu w którym sytuacja zmusi wreszczie do myślenia. :)
|
|
W tej chwili "z przyzwyczajenia" uznaje się gazety papierowe za bardziej wiarygodne, za poważniejsze. Stąd również do treści tam publikowanych przykłada się relatywnie większą wagę. Rzecz się jednak zmienia, co we wpisie zostało podkreślone. Jesli te same informacje można znaleźć "wszędzie" jaki jest sens kupowania gazety (niezależnie, czy w wersji papierowej, czy elektronicznej).
Kluczem mogą być opinie, oceny i analizy. Tych jednak na poważnym poziomie coraz częściej w powszechnych gazetach brak. Nie jest wszak tajemnicą, że redakcje coraz częściej zapełniane są stażystami, bo są oni po prostu tańsi. Na rzetelną, popartą dogłębną znajomością tematu analizę brak czasu i ... miejsca.
Coraz częściej za to taką analizę znajdziemy w internecie na powstających jak grzyby po deszczu profesjonalnych portalach, czy nawet blogach profesjonalistów.
Inny problem, dotychczas przez tradycyjnych wydawców niezauważony, to mozliwość wyboru przez internautę tylko treści, które są dla niego interesujące. Coraz mniejsze jest uzasadnienie do kupowania całej gazety dla jednego, dwu, czy nawet kilku interesujących artykułów. W sieci technologia pozwala na zakup poszczególnych treści...