Blog > Komentarze do wpisu

e-wieś: czyli jak nie kupić roweru w Decathlonie

Przyznam szczerze, że chyba wkrótce przestawię się na blogowanie interwencyjne, choć trudno mi sobie wyobrazić że odniesie to jakikolwiek sens (mimo, że moim zdaniem historia którą chcę poniżej opisać ma właśnie jakiś wewnętrzny sens). Choć może warto by napisać, że – pomimo, że wydarzenia przeze mnie opisywane dotyczą zaledwie dwóch dni, to niemal serial.

A wszystko zaczęło się od tego, że w piątkowe popołudnie chciałem kupić córce długo obiecywany rower do jazdy na „dwóch kołach” (już nie czterech), jak się później okazało na podobny pomysł wpadli również inni rodzice, bowiem w Decathlonie na warszawskim Targówku przy stoisku z rowerami kłębił się właśnie mały tłumek z pociechami.

Po niezbyt długich poszukiwaniach wybraliśmy rower i udaliśmy się do kasy. Tam jednak okazało się, że pani kasjerka mówi mi, że „nie może sprzedać mi roweru”, ponieważ „nie ma podbitej gwarancji”. Odparłem, że nie potrzebuję gwarancji (i tak należy mi się na podstawie dowodu zakupu), a rower stał na półce i chcę go kupić. Okazało się to jednak „niemożliwe”.

Udałem się zatem do „panów od rowerów” aby „podbili gwarancję”. Ci zaś w punkcie rowerowym zamiast gwarancji podsunęli mi wniosek o wydanie karty stałego klienta Decathlon i powiedzieli, że to gwarancja i że bez wypełnienia tego „nie mogą mi sprzedać roweru”. Tymczasem na wniosku wielkości A3 jak byk było napisane: „Wniosek o wydanie karty stałego klienta”. Poprosiłem zatem o wskazanie słowa „gwarancja” na tym wniosku – czego w oczywisty sposób pan nie mógł zrobić, bo to NIE BYŁA GWARANCJA.

W tej sytuacji pan zaczął tak zwaną drugą linię skryptu – że gwarancja „zostanie nabita na kartę”. Oczywiście powiedziałem, że nic z tego i że nie mam zamiaru przystępować  do programu lojalnościowego. No i znowu dowiedziałem się że „bez tego nie kupię roweru, bo na kasę nie da się nabić” („to nie moja wina, tylko systemu”). Pominę tutaj opis korzyści jakie prezentowano mi podczas tej rozmowy jakie mogę odnieść z posiadania karty stałego klienta.

Summa sumarum „zawezwano” kierownika, który z miejsca powiedział, że oczywiście nie trzeba wypełniać żadnego wniosku o wydanie karty i zaprosił mnie do kasy. Pominę tutaj kąśliwe i zjadliwe komentarze ochroniarzy i kasjerki.
Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że w odniesieniu do internetu mówi się dużo o WYŁUDZANIU DANYCH OSOBOWYCH.

Tymczasem tego typu postawy w tak zwanym „realu” nie są tępione, ani tym bardziej piętnowane przez media (bo przecież „ZŁO” to internet). I zapewne tak by się stało, bo po dwóch dniach „ciśnienie mi opadło” (jak każdemu – „po co się z nimi szarpać i tak nic nie wskóram”) i tyle .

Ja jednak postanowiłem złożyć za pośrednictwem stosowych organów skargę – no i tutaj zaczyna się drugi odcinek serialu.

Uznałem bowiem, że:

  1. Sklep uzależnił sprzedaż roweru od przystąpienia do programu lojalnościowego, a przy tym
  2. Próbował wyłudzić ode mnie dane osobowe, oraz
  3. Wprowadzał mnie uporczywie w błąd, co do warunków i przyznania gwarancji, do tego
  4. Naraził na niepotrzebny stres dziecko („Tato dlaczego nie będę miała roweru?”)

No i co? No i wszedłem na stronę Miejskiego Rzecznika Konsumentów w Warszawie, gdzie wisi jedynie wniosek reklamacyjny dot. zakupu wadliwego produktu – a to przecież mnie nie dotyczy. Ok, ale na stronie znajduje się za to możliwość „zadania pytania online”, jednak na stronie znajduje się zastrzeżenie, że „Wnioski nie zawierające imienia i nazwiska oraz adresu pozostawione będą bez rozpoznania.” Tyle tylko, że ów formularz na stronie, na którym znowu MUSZĘ podać DANE OSOBOWE nie ma żadnego zabezpieczenia – choćby SSL! Czyli, instytucja do której przychodzę po pomoc, sama nie jest w stanie zabezpieczyć moich danych (WTF?).

rzecznik konsumentów

Radosny formularz danych osobowych bez SSL

Wchodzę zatem na stronę GIODO, gdzie jest opcja złożenia skargi – jest tam formularz elektroniczny już zabezpieczony SSL. Jednak aby skutecznie złożyć skargę muszę PODPISAĆ SIĘ PODPISEM ELEKTRONICZNYCM (buhahahah, khm, przepraszam zakrztusiłem się) wnieść opłatę skarbową, o której mogę się na innej stronie, która… nie istnieje (aaaaaaaaa!!!!#%$^##@@).

podpis elektroniczny

Jaki procent polskich obywateli a. wice co to jest "ważny kwalifikowany certyfikat podpisu elektronicznego" b. jaki procent go posiada?

opłata skarbowa

Warunek złożenia skargi - opłata skarbowa "???????????"

giodo strona nie działa

"Adres" pod linkiem to: "http:///"

Dlaczego to wszystko opisuję? (Frustracja w sumie już mi minęła). Ano dlatego, że:

  1. Firmy wciąż CHCĄ traktować klientów jak kretynów, którzy nie czytają co podpisują
  2. Wydają ciężką kasę na kampanie marketingowe, a potem w punkcie sprzedaży traktują klienta jak „mięso armatnie” (dialog kasjerki i ochroniarza po tym jak zadzwoniła na stoisko rowerowe i odesłała mnie tam po „gwarancję”: „Zobaczysz jak będzie miał przerąbane”)
  3. Firmom WYDAJE SIĘ, że ujdzie im to na sucho („i tak nikomu nie chce się użerać”)
  4. Organy administracji są dobre w robieniu sobie pijaru w mediach i widowiskowych akcjach nastawionych na "ochronę danych osobowych” a same są głęboko w dżungli jeśli chodzi o obsługę obywatela czy choćby podstawy tworzenia serwisów internetowych.
  5. Media się tym nie zainteresują, bo walczą o swoją egzystencję, a przecież Decathlon do klient reklamowy mediów

Tyle tylko, że teraz są blogi.

Powiadomienia o wpisach

poniedziałek, 11 maja 2009, domino00
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
To przecież ?internetowe pionki? A po co ich słuchać? z Jacek Gadzinowski
Podobno zwykły Kowalski nic nie znaczy. Nawet jeśli Kowalski zostaje rozpoznawalną osobą w Internecie. Niestety nadal większość firm i marek nie do końca zrozumiała, że czasy takiego uproszczonego myślenia i poglądów się definitywnie zako... »
Wysłany 2009/05/11 20:42:33
Komentarze
2009/05/11 12:44:52
Słusznie postąpiłeś. Jednak pewnie przeciętny Kowalski podpisze co mu tam podsuną.
-
2009/05/11 12:57:26
Zresztą obserwowałem to w kolejce. Przede mną stała jakaś młoda dziewczyna w ciąży z drugim dzieckiem za rękę i dla "świętego spokoju" podpisała im co tam chcieli i podała dane. Zrobiło mi się nawet jakoś przykro z tego powodu.
-
Gość: zzz, 77-253-130-246.adsl.inetia.pl
2009/05/11 14:03:43
Pewnie byłeś drugą osobą po 'łebmasterze', która odwiedziłą stronę GIDO ;-). Sporo osób którym cudem udało się dotrzć do towjego etapu wymiękło na podpisie elektronicznym i dało sobie spokój... I to jest właśnie ta pieprzona mentalność urzędników. Po co roziwjać e-platformy komunikacji (kasa z Unii jest), skoro ludzie z tego nie korzystają, a ludzie choćby chcieli korzystać, to widząc całkowity brak logiki na tego typu stronach, gubią się i rzygnują.
Podpis elektroniczny... żart tygodnia.
-
Gość: Marek Miller, 212.191.129.10*
2009/05/11 14:45:29
Dobre dobre, podziwiam wolę walki. Podpis elektroniczny do złożenia skargi :) Wiem co to jest wyłącznie dlatego, że zamawiałem coś takiego dla swojej firmy.

PS. Czy "droga elekorniczna" to jakiś nowy termin?
-
2009/05/11 15:07:30
He, he a to dobre Marku, tego nie dostrzegłem ;) Ale myślę, że literówki to "standard" na takich stronach.
-
swo
2009/05/11 15:32:05
przerabiałem podobna sytuację w zeszłym roku. GIODO zażądało ode mnie 10 złotych za wniesienie skargi (wcześniej przyjmowali bez opłat) na producenta pościeli wełnianej (kill them all!), który nie wiadomo jak wszedł w posiadanie moich danych osobowych (nr telefonu). Potem w trzech pismach za potwierdzeniem odbioru, które łącznie kosztowały ich 18 złotych (nie licząc kosztów pracy, każde z pism to był obszerny elaborat) GIODO powiadomiło mnie, że:
- mam wpłacić 10 złotych
- moja skarga została odrzucona, bo nie wpłaciłem 10 złotych
- uwaga, najlepsze - zwrócili mi moją skargę w postaci wydruku e-maila, który im wysłałem na samym początku.
-
Gość: Maciek, cnn244.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/05/11 15:39:51
a trzeba było jechać do sklepu z rowerami. Też chciałem kupić rower w decathlonie, Kellys Salamander - cena u nich 2200, w sklepie w Legionowie kupiłem za 1600 do tego fachowa obsługa. Kiedy zrozumiecie, że jednak molochy nie są najlepszym rozwiązaniem?
-
2009/05/11 16:07:21
Oraz, że w Polsce potrzeba dużych zmian w nastawieniu konsumentów. Oby więcej takich zachowań to się sprzedawcy oduczą post-PRLowskich nawyków.
-
2009/05/11 16:21:41
Widzę że poważnie Cię to ruszyło Dominiku, ale nie dziwie się, bo w niektórych sklepach faktycznie obsługa jest po prostu skandaliczna. Sprzedający zachowują się jak przysłowiowy 'pan na włościach' a klienta traktują jako zło konieczne, zapominając, że to własnie klient powinien byc najważniejszy. Gratuluje wytrwałości. Podpis elektroniczny - WTF?
-
Gość: jacek, chello087207083017.chello.pl
2009/05/11 18:17:24
normalnie tylko czytam posty, zawsze się z nimi zgadzając w 100%. dziś współczynnik ten osiągnął 110%, więc piszę komentarz.
-
Gość: symndz, 77-252-121-34.ip.netia.com.pl
2009/05/11 18:42:52
ej ja bym wezwal Policje, celem udokumentowania odmowy sprzedazy. Potem sprawa do sadu o odszkodowanie (chyba do 5000PLN) .. fakt dziecko mialo by rower pozniej albo nie czekajac mogles kupic rower w innym sklepie. A po wygranej sprawie calej rodzine za odszkodowanie kupilbys komplet rowerow.
TO NIE JEST TAK ZE NIE MA PRAWA W POLSCE. TRZEBA JE UMIEC STOSOWAC :)
-
Gość: Dudi, rtr.ak7.petroinform.com
2009/05/11 18:55:38
Od lat wysluchuje glupiego pytania kasjerki "poda mi pan swoj kod pocztowy?" - i ludzie podaja... a potem te pajace wiedza kto skad jest i wiedza gdzie smiecic ulotkami...
Warto tez o tym wspomniec
-
2009/05/11 19:16:23
Pogratulować uporu, niestety przecietny Kowalski machnie reka i podpisze "dla świętego spokoju". Ale to powoli się zaczyna zmieniać, poczawszy od takich postaw jak Twoja Dominik - gdy opisujesz sytuacje na blogu. Wtedy wiecej ludzi zapoznaje się z informacja i może wyciagnąć wnioski.
-
Gość: Studentka, pietrzak.hetnet.lublin.pl
2009/05/11 19:20:36
Ciekawa sytuacja, szczerze, to jeszcze się z taką nie spotkałam.

A co do podpisu elektronicznego jest to bardzo prosty sposób zaszyfrowania danych, na informatyce używaliśmy do tego PGP. Chociaż 80-90% nie ma o tym zielonego pojęcia, dlatego też nie powinien on być wymagany, chociaż daje lepsze zabezpieczenie dla przekazywania informacji w sieci niż ssl.
A opłata skarbowa- śmieszne... A raczej żałosne, bo kto się będzie fatygował złożyć opłatę żeby zadać jakieś tam pytanie. Tak samo jest na allegro, gdzie, jak mi nie przysłali paczki o wartości 100 zł, za którą już zapłaciłam, to zaproponowano mi złożyć zawiadomienie na policję. I co? I koszty roboty papierkowej na policji, opłacane z kieszeni podatników, przewyższyłyby te 100 zł. Szkoda zachodu.

A o podpisie polecam sobie poczytać- nie żebym krytykowała kogoś, że tego nie zna, ale w erze komputeryzacji (dla jednych niestety, dla innych stety) taka wiedza może się przydać ;)
-
Gość: maliczek, inet20908nb-0.nat.umts.dynamic.eranet.pl
2009/05/11 20:03:27
Moim zdaniem Twoj bulwers jest zupelnie nieuzasadniony. A przynajmniej przesadzony. Sam pracuję w Decathlonie i mówiac szczerze klientow takich jak Ty, czyli rzucajacych sie do wszystkich i o wszystko nie brakuje, i jako sprzedawca (mimo wytycznych) nie podchodzę z sympatia. Nie wiem czemu w Targowku powiedzieli Ci ze karta stalego klienta jest wymagana do gwarancji, moze poprostu byl jakis nowy pracownik ktoremu jak mi, powiedzieli ze nie mozna wypuscic klienta ktory kupuje drozszy sprzet bez tej karty, widocznie ktos to zbyt doslownie potraktowal. Na pierwszym miejscu z zalozenia jest u nas klient, ale prosba czlowieku: pamietaj ze my, sprzedawcy, tez jestesmy ludzmi, mozemy sie mylic nieraz, ale mimo to nalezy nam sie szacunek, a jesli go nie okazujesz to nie licz prosze na to ze otrzymasz go od nas. Pisze ten komentarz teraz, ale juz tu nie zagladne na pewno, wiec riposty zbedne. Pozdrawiam.
-
Gość: symndz, 77-252-121-34.ip.netia.com.pl
2009/05/11 20:11:45
maliczek: nic ABSOLUTNIE NIC nie usprawiedliwia takiego zachowania i dodam ze pamietaj ze to klient ma racje. Jesli pracownik nie radzi sobie ze stresem w sklepie to moze lepiej niech zrezygnuje bo odszkodowanie dla klienta moze byc drozsze niz zarobek.
-
2009/05/11 20:33:17
Każdy ma prawo do własnego zdania i oceny, co nie zmienia faktu, ze tylko dzisiaj ten wpis przeczytało ponad 8 tys. osób ;D
-
Gość: Niekwalifikowany, 87-205-234-220.adsl.inetia.pl
2009/05/11 20:37:46
Do Studentka, pietrzak: A ja radzę poczytać co to "bezpieczny podpis elektroniczny weryfikowany za pomocą kwalifikowanego certyfikatu", ze wskazaniem na "certyfikat kwalifikowany - Pani była studentko. Certyfikat kwalifikowany kosztuje i jest wydawany przez upoważnione jednostki. Myli Pani certyfikat kwalifikowany z niekwalifikowanym.
-
Gość: Wojtek, chello084010147138.chello.pl
2009/05/11 20:39:16
Bo znalazłeś się szanowny Dominiku na stronie głównej Wykopu, tym więcej osób będzie świadomych na co uważać w sklepach.
-
2009/05/11 20:45:00
Wojtku, właśnie zauważyłem - Wykop rulez! :D:D - licznik wejść pędzi jak szalony
-
Gość: scarface, abbz123.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/05/11 20:57:11
tylko kolejny dowod na to zeby nie robic zakupow w tego typu sklepach, ceny u nich wcale nie sa najlepsze a wrecz bardzo wysokie do tego towar ktory tam trafia to najgorsze partie specjalnie robione pod tego typu sklepy...
oczywiscie nie zmienia to faktu ze nie moga tak traktowac klienta, ale ja bym napewno po czyms takim tam roweru nie kupil.
-
Gość: mrc, chello089077108032.chello.pl
2009/05/11 22:54:07
Gwoli sprostowania, w jednym z komentarzu zostało napisane, iż podpis elektroniczny jest super do zabezpieczania wiadomości, otóż nie do tego on służy i nie to robi. Podpis elektroniczny ma gwarantować tożsamość osoby go używającej i to wszystko.
-
Gość: Bylypracownik, 87-205-175-106.adsl.inetia.pl
2009/05/11 22:58:04
W Decathlonie są różne absurdy...głównie przy organizacji pracy i w tzw. papierkach. Jedno mogę z całą pewnością powiedzieć. Nie ma tam najmniejszych problemów z respektowaniem przez sklep warunków gwarancji co zdarza się w innych sklepach. Do tego pana co chciał kupić Kellysa w Decathlonie....tak teraz można?? Jeszcze wczoraj nie mieli tam rowerów innej marki niż należącej do konsorcjum (B'Twin, Rockrider) ....Może chodzi o ten sklep obok w centrum M1 w Markach. Mam na myśli Go Sport...tam Kellysów jest za trzęsienie :-)
-
Gość: sylwek2k, 81-186-227-244.cityconnect.pl
2009/05/11 23:54:12
Naprawde potrzebujesz dokladnie wszystko zalatwiac przez www??
Szkoda Ci kasy na oplate skarbowa??
Jak chcesz im dopiec to oplac ta oplate /naprawde to nie jest duzo/, wyslij wszystko grzecznie poleconym, i czekaj na rozpatrzenie swojej skargi :P
Takie rzeczy to raczej przez inna instytucje zalatwiaj: PIH, a w ostatecznosci 'łokit' /UOKiK/ - do skargi w zadnej z nich nie jest wymagana oplata skarbowa... albo nawet wyslij 'zawiadomienie o podejrzeniu popelnienia przestepstwa' do prokuratury :)
Tylko raczej kazda z instytucji wymaga pisemka, czyli albo do nich jedziesz, albo przygotuj ~4 zeta na list polecony...
-
Gość: Andrzej, 94-194-38-112.zone8.bethere.co.uk
2009/05/12 00:49:50
Od takich tematów jest www.badziew.pl/
-
2009/05/13 11:44:01
Pytanie desperata:

ale najpierw cytat:

2. [Firmom] Wydają ciężką kasę na kampanie marketingowe, a potem w punkcie sprzedaży traktują klienta jak mięso armatnie (dialog kasjerki i ochroniarza po tym jak zadzwoniła na stoisko rowerowe i odesłała mnie tam po gwarancję: Zobaczysz jak będzie miał przerąbane)
3. Firmom WYDAJE SIĘ, że ujdzie im to na sucho (i tak nikomu nie chce się użerać)
4. Organy administracji są dobre w robieniu sobie pijaru w mediach i widowiskowych akcjach nastawionych na "ochronę danych osobowych a same są głęboko w dżungli jeśli chodzi o obsługę obywatela czy choćby podstawy tworzenia serwisów internetowych.
5. Media się tym nie zainteresują, bo walczą o swoją egzystencję, a przecież Decathlon do klient reklamowy mediów

Tyle tylko, że teraz są blogi.

koniec cytatu i zapowiedziane na wstępie "pytanie desperata"

Czy coś tym wywalczymy? Ja też mam swoje historie i każdy je ma. I moje spostrzeżenie jest takie, że firmy kajają się, przepraszają i załatwiają dopiero wtedy gdy w ogólnopolskim dzienniku ktoś wytknie im czarno na białym ich głupotę lub nieuczciwość.

W prasie. Drukowanej. Względnie w TV. To jest JEDYNA rzecz, jakiej "oni" się boją - opinia publiczna, ale bardziej "publiczna" niż "opinia" (chodzi mi o to, że boją się nie tyle sensowności zarzutu, ale przede wszystkim siły jego rażenia wzmocnionej milionową oglądalnością lub wieluset tysięcznym nakładem.

Czy blogi przejmą taką funkcję? Sam chyba sobie Dominiku odpowiedziałeś: 8 tys. wejść - gratuluję, na swojej stronie też chciałbym mieć taką oglądalność, ale to zdecydowanie za mało, żeby pokajał się Decathlon, GIODO, czy jakakolwiek inna instytucja.

A co do prasy, to czasem mam wrażenie, że swoje skargi na jej łamach mogą zaprezentować wyłącznie znajomi i krewni redaktorów.

A jednak na "Zachodzie" (bo nadal to pojęcie nie straciło sensu) jest zupełnie inna kultura w traktowaniu klienta. I nie trzeba z każdą pierdółką biegać do gazet lub telewizji.

-
Gość: aga, 77.245.247.17*
2009/05/13 11:50:43
brawo
-
Gość: ennio morricone, 78.133.200.19*
2009/05/13 11:50:48
Żal mi pana... Rozumując w ten sposób, bo zakładam, że jednak kieruje się pan rozumem, można przyczepić się do wszystkiego. Pisze pan, że pana celem było kupienie roweru córce, ale z treści wypowiedzi raczej wynika, że raczej zrobienie zakupów w decathlonie. Są setki sklepów i sklepików z rowerami, a pan sobie wybrał wielki market i jest zdziwiony, że jest tam dużo ludzi, że klient nie jest traktowany indywidualnie, że - o zgrozo - ten market ma jakieś swoje zasady /dramat po prostu/. Nie chce pan karty decathlon, proszę iść do osiedlowego sklepiku, nie będzie karty, nie będzie tłoku, będzie indywidualne traktowanie. Sam pan sobie stwarza problemy, a później jeszcze użala się nad sobą w Internecie. I jak tu sieć ma nie być jednym wielkim śmietnikiem?
P.S. A ja kupiłem rowerek córce, czterokołowy w decathlonie, wybrałem taki termin zakupów, żeby nie było tłoku, nikt mnie nie zmuszał do wypełnienia danych potrzebnych do założenia karty, sam chciałem, bo karta jest w kilkanaście sekund wydawana na miejscu, od ręki, a na przyszłość, kiedy przyjdę kupować rowerek dwukołowy, będę miał wygodniej i taniej. Wystarczyć trochę pomyśleć, co i panu na przyszłość polecam...
-
2009/05/13 11:52:02
Tomku, od wczoraj już 20 tysięcy osób, a teraz widzę, że wrzucili mnie na stronę główną Gazeta.pl, więc pewnie będzie jeszcze więcej ;) Ale masz rację, że ten przykład, a właściwie przykłady świadczą o nas wszystkich raczej. Wystarczy spojrzeć na newslettery branżowe, aby zobaczyć ile jest szkoleń z marketingu a ile z obsługi klienta.
-
2009/05/13 11:54:48
@ennio: może i sprawę można było załatwić, ale skoro spotkała mnie taka sytuacja, to co miałem zrobić - powiedzieć dziecku, które już wybrało swój rower, że mu nie dam? Poza tym ta historia ma ciąg dalszy: rzecznik i giodo. To tez mogę załatwić w "sklepie osiedlowym?"
-
Gość: situ, 77-252-110-178.ip.netia.com.pl
2009/05/13 11:56:51
chyba decathlon w gazecie nie kupuje, bo link do wpisu na stronie głównej ;)
-
Gość: ennio morricone, 78.133.200.19*
2009/05/13 11:58:32
tak jak napisałem na początku - trzeba było zdefiniować swój cel najpierw - rowerek czy decathlon
a skoro dziecko jeździ już na dwukołowym rowerze to myślę, że spokojnie by to zrozumiało
-
Gość: zdzichu, tramp.nfosigw.gov.pl
2009/05/13 12:09:47
Jak to powiedzial kiedys pewien guru marketingu odnośnie polskich firm i marketingu - "marketing w krótkich spodenkach".
-
Gość: polo, 177-tor-1.acn.waw.pl
2009/05/13 12:19:30
Aż żal tyłek ściska jak się słyszy takie historie...
-
Gość: Lolo, outsider.abg.com.pl
2009/05/13 12:28:15
Jak "łachę" robią w takim Decathlonie to trzeba kupić w innym sklepie. Jak mi taki afront sklep robi to zostawiam towar przy kasie i odchodze nawet z dzieckiem. Tłumaczę dziecku że łaski nie robią i są inni którzy chcą sprzedać. Dla zasady. Staram się unikać takich "sklepów".
-
Gość: polsz, egu126.internetdsl.tpnet.pl
2009/05/13 12:57:38
kupowałem rower dla syna właśnie w Decathlonie, jakieś 3 tygodnie temu. I nic takiego mnie nie spotkało
-
2009/05/13 13:05:25
NIE NIE NIE

Nie ma tak, że jak nas walą w rogi to idziemy gdzie indziej. Za dużo ludzi o mentalności baranów rzeźnych się błąka po świecie. To jest kwestia odpowiedzialności. Za każdym razem jak machniecie ręką pomyślcie sobie, że przez to ileś osób zostanie oszukanych.

Nie - ta sprawa powinna być wyjaśniona konsekwentnie, do końca i do bólu. Uzależnianie sprzedaży roweru od przystąpienia do programu lojalnościowego jest kur*stwem i powinno zostać ukarane. Widocznie jakiś cymbał ma prowizję od klientów wpuszczonych w kanał (oops, sorry, w program lojalnościowy) więc sobie pomyślał, że jak pogra w ch*ja to będzie miał więcej klientów. I pewnie ma. Tylko, że koszt tego POWINIEN okazać się DUŻO wyższy od zysków.
-
Gość: m., inptr-68-2.comarch.com
2009/05/13 13:11:21
@Dudi: Ja mój kod pocztowy podaję, a ulotki z Decathlona jeszcze nie uświadczyłem ani pod klatką, ani w skrzynce...

Kody pocztowe są raczej potrzebne do określenia "zasięgu" sieci. Normalne jest, że mało kto będzie jechać 100km, żeby zrobić zakupy w tym czy tamtym sklepie. Wybierze raczej sklep bliższy, innej sieci. Kod pocztowy jako taki dość dokładnie określa lokalizację (czasem nawet do strony ulicy, jednak w większości przypadków do miasta lub jego części). Bardzo łatwo porównując z mapą kodów pocztowych odkryć "pustynie", czyli miejsca, do których sieć nie dociera i w tych miejscach planować nowe inwestycje.

A ulotki... gdzie rzucą, tam rzucą. Jednak jak ktoś bardzo nie lubi podawać swojego kodu, może podawać z drugiego końca polski albo adres innego sklepu sieci ;-) tak dla zmylenia "przeciwnika" (ale to raczej działanie nieskuteczne z założenia... chyba że wszyscy tak zrobią)
-
2009/05/13 13:12:20
Brawo dla autora. Dlaczego? Owszem za jego postawę ale jest ona małym kroczkiem. Ale opisanie tego faktu, wrzucenie na bloga, a potem autorozreklamowanie tekstu poprzez wykop tak że w końcu trafia on na główną www.gazeta.pl zwiększa siłę tekstu stukrotnie. Brawo za walkę Dawida z Goliatem. I tutaj Dawid jednak dokonał znaczącego ciosu obniżając PR / wizerunek Decathlonu. Jeśli twoje działania zmienią zasady obsługi klienta w sklepach bo jakiś dyrektor odczuje spadek sprzedaży rowerów na skutek negatywnego PR to wielkie gratulacje.

Właśnie po to jest internet. Kiedyś nie mielibyśmy możliwości opisywać takich rzeczy a koncerny mogłyby nas zapinać w dupsko z mydłem. A teraz jest jakaś mała szansa, możliwość by się odwdzięczyć.

BTW sam się zastanawiałem nad rowerem z Decathlonu. Ale obsługa mizerna a biorąc pod uwagę twe doświadczenia i odległość to jednak sobie podaruję. Za to zaskakująco pozytywnie zostałem obsłużony w EuroBike'u (aby reklamy nie prawić nie podaję linku choć bardzo przyjemną obsługę doceniam).
-
Gość: M, chello089079176200.chello.pl
2009/05/13 13:14:32
Jest już takie słowo "pijar" ?
-
2009/05/13 13:44:38
xaliemorph: jasne, sam kupuję w wielu sklepach sportowych (z fajną obsługą), w tym w Decathlonie we Wrocławiu i taka sytuacja zdarzyła mi się chyba po raz pierwszy, to co mnie szczególnie uderzyło to wzajemna lojalność pracowników wobec siebie a nie rozwiązanie problemu klienta.
-
Gość: rowerzysta, 172-mo2-6.acn.waw.pl
2009/05/13 14:22:27
Witajcie,

Co prawda może mało na temat (zgadzam się z problemem wyłudzania danych, a na pytanie o kod pocztowy podaję 00-001 czyli główny dla całej warszawy ;-) .
Chciałem odnieść się do sensowności kupowania rowerów w marketach sportowych - moje doświadczenie pokazuje, że sklepy (małe i duże) specjalistyczne są wstanie zaoferować dużo wyższą jakość obsługi i niższe ceny. Rowery w marketach są w cenach katalogowych i dość nienegocjowalnych. W sklepach specjalistycznych dostaniecie towar lepszej jakości za niższą cenę (w szczególności w średniej i wyższej klasie cenowej). W tym roku kupiłem synowi rower (24") w zaprzyjaźnionym sklepie polskiej marki z Przasnysza (to już mój kolejny zakup w tym sklepie) - miła obsługa, serwis na miejscu, mogę się umówić co mają mi przygotować i poprzerabiać, cena do uzgodnienia.Owszem w marketach wyprzedaże posezonowe bywają bardzo atrakcyjne.
-
Gość: gosc, w3cache.axelspringer.pl
2009/05/13 14:32:15
a mnei wpisali w gwarancje numer z pułki na której stał rower i jak składałem przy kradzieży wniosek o wszęcie poszukiwania w policji:( policjant sam powiedział że dziwny za krótki ten numer:(. Sprzedawca mi powiedział "no co Pan" przecież my sprzedajemy kilkaset tysięcy rowerów rocznie, musielibyśmy zatrudnić kilka dodatkowych osób
!!!!!! na reklamację że mam zły numer w gwarancji wogóle mi nie odpowiedzieli także widzę że coraz tylko gorzej. Ja zwykle dre ryja przy kasie, że to skandal i że musza się więcej nauczyć jak słysze kretyńskie teksty i moja noga zwykle nie pojawia się w danym punkcie, chyba że przyjdą oficjalne przeprosiny i bon za wyzerowanie chamstwa ze strony sklepu.
-
Gość: 3primer, chello089078205133.chello.pl
2009/05/13 14:40:03
Ciężko jest wygrać, jeśli za Tobą stoi dziecko. W moim przypadku była żona. Też jej podsunęli taki papier, a ona mnie, bo jest czuła na tym punkcie. Przyznam, że nie chciało mi się walczyć, więc wymyśliliśmy wszystkie dane razem z emailem i poszło gładko. Najlepsze jest np. Donald Kaczor (Donald jak Tusk, a Kaczor jak aktor). Jedno i drugie jest OK, choć brzmi wesoło.
-
Gość: badjuk, bmn93.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/05/13 14:48:53
Tych od pościeli wełnianych olewam sikiem prostym. Moje dane mają z książki telefonicznej, ale gdy dzwonią i pytają o możliwość wysłania zaproszenia na "prezentację" (patrz - wciskanie kitu), oraz "rezerwacji" miejsca na takim "pokazie", oczywiście zgadzam się - niech się produkują, ja i tak nie przychodzę.
-
Gość: madmax, hnt46.internetdsl.tpnet.pl
2009/05/13 14:58:39
Uprawnień gwarancyjnych nie nabywa się na podstawie paragonu, poprzez sam zakup. Konieczne jest wydanie przez sprzedawcę dokumentu gwarancyjnego. Samym paragonem to pan nic nie zwojujesz.
-
Gość: madmax, hnt46.internetdsl.tpnet.pl
2009/05/13 14:59:49
No chyba że powołasz się pan na niezgodność towaru z umową ;)
-
2009/05/13 15:31:34
ale ja i tak nie chciałem żadnej gwarancji, a oni upierali się, że bez gwarancji (czytaj karty stałego klienta) ni mogą mi sprzedać towaru. Zresztą finalnie jak już kierownik zaprowadził mnie do kasy to i tak widziałem, że przyłożył do czytnika kodu kreskowego pustą niewypełnioną kartę stałego klienta, tak aby "przeszło przez kasę". Więc to raczej jakaś polityka sklepu, skoro system nie przepuszcza lub wymaga nabicia numeru karty...
-
Gość: Karol, fwwar-eth4.pl.mediaplanning.com
2009/05/13 15:47:37
Dominiku,

Artykuł 543 KC - olałbym GIODO i UOKiK i zgłosił się do sądu cywilnego, najlepiej z kilkoma znajomymi z powództwem zbiorowym :) Sprawa załatwiona od ręki, zwrot kasy za benzynę, płacz dziecka, stres, przeżycia i co tam sobie jeszcze wymyślisz.

Ew ugoda ze sklepem i rower za darmo ;)
-
Gość: , dynamic-78-8-2-171.ssp.dialog.net.pl
2009/05/13 15:54:43
O takich rzeczach warto pisać na www.jakoscobslugi.pl
-
Gość: , static-87-105-249-34.ssp.dialog.net.pl
2009/05/13 16:50:18
Z tym kodem pocztowym to są jaja ja zawsze podaje 00-666 i babki w kasie to nabijają.
Ciekawe gdzie wysyłają później te ulotki mam nadzieje że tam gdzie ich miejsce HELL.
-
Gość: tata-kupujacy-rower-z-corką, 47-mo7-4.acn.waw.pl
2009/05/13 17:43:44
Ja tez kupowalem rower rower w Decathlon na Targowku i ... wypiasalem tą kartę klienta, bo bylem z córką i czekaliśmy przy stoisku juz dobre 30 minut na montaż i w ogóle kolejkę do stoiska. Wypisalem tą kartę ale czułem sie jakby mnie do zmuszono szantażem, bo gdybym nie miał towarzystwa córki to bym się odwrócił i poszedł, jak zwykle w takich sytuacjach reaguję (kodu pocztowego przy kasie też nie podaje).

Wniosek mam taki: DECATHLON to firma o niskiej jakości zarządzania, skoro ucieka sie do takich metod zdobycia klienta

DECATHLON upokarza klienta

Drugi raz nie pojadę już tam tylko najpierw sprawdze InterSport, GoSport,

-
Gość: , jusikrs18.uio.no
2009/05/13 17:52:24
Trzeba było sie przedstawić jako Pierre Doliński, ulica Parszywa 16 w Paryżewie.
-
Gość: Seba, plus-96-100.polkomtel.com.pl
2009/05/13 17:56:48
To jest jeszcze pikuś.
Najlepszą akcję miałem jak chciałem się zapisać na siłownię Pure w warszawskim Blue City.
Zadziałała zasada 3 kroków:
1. spotkanie - wszystko cacy, ceny takie a takie - OK
2. spotkanie - ceny takie jak były, ale jeszcze opłata wpisowa (tylko c.a. 100PLN)
3. podejście (przebolałem wpisowe) - zapisując się na kilka miesięcy z góry muszę podać numer karty kredytowej
I tutaj zaczęły się schody. Formularz papierowy w 2 kopiach przewiduje podanie:
numeru karty, imienia i nazwiska, daty ważności i...KODU CVV2!
Myślę sobie - w życiu nie podam na jakiejś karteczce pełnych danych karty - od tego są zabezpieczone systemy IT.
Druga opcja - polecenie zapłaty. OK - dość bezpieczne - można wycofać płatność do 30 dni jak coś będzie nie tak. I tutaj zonk! Jak polecenie zapłaty to i tak muszę podać dane karty kredytowej na wszelki wypadek jakby PZ nie zadziałało (sic!).
Tego już było za wiele. Mówię im (jeszcze spokojnie), że jak mają moje PZ to jest to najbezpieczniejsza forma płatności dla nich i że telefonie komórkowe, dostawcy prądu i gazownie to stosują z sukcesem.
Na to mi buc odpowiedział, żebym tej super instytucji (Pure) nie porównywał do jakiejś tam gazowni. Że wkoło są ludzie którzy to wszystko podpisali i są zadowoleni a ja robię jakieś fochy!
Zabrałem formularz i pożegnałem się z tym przybytkiem. Chodzę do osiedlowej siłowni i jedyne co ode mnie chcieli do imię, nazwisko i przyjęli gotówkę. I koniec.
Aha. Gotówki Pure nie chciał (tzn. liczył sobie 15-20% więcej przy płatności gotówką!). Na moke pytanie czy nie mogę zapłacić Z GÓRY za parę miesięcy gotówką powiedzieli, że i tak będzie drożej niż kartą..
-
Gość: fakej, 77-58-206-144.dclient.hispeed.ch
2009/05/13 18:25:57
Gościu ziomkowy, co do której narzekasz, że nie chroniła Twoich danych choćby sslem to po screenszocie mniemam iż chodzi Ci o um.warszawa.pl/v_syrenka/konsumenci/pytanie.htm. A to (zarzut braku ochrony danych) nieprawda jest, bo:

1. Ta strona ma swoją wersję ssl um.warszawa.pl/v_syrenka/konsumenci/pytanie.htm

2. (najważniejsze) Fakt, czy dane są chronione SSLem czy nie nie zależy od tego czy formularz znajduje się na stronie z SSLem tylko od tego gdzie te dane WYSYŁA, czyli np. formularz może być dostępny na stronie ze zwykłym http, a w nim jest

3. W tym przypadku action=konsument@warszawa.um.gov.pl a dalej
$ host -t mx warszawa.um.gov.pl
warszawa.um.gov.pl mail is handled by 30 listonosz.um.warszawa.pl.
warszawa.um.gov.pl mail is handled by 10 mx3.um.warszawa.pl.

Przy czym pierwszy z listy hostów (fakt, że o niższym priorytecie, ale wciąż pełnoprawny serwer poczty dla tego adresu) - listonosz.um.warszawa.pl obsługuje TLS

$ telnet listonosz.um.warszawa.pl 25
Trying 194.30.179.91...
Connected to listonosz.um.warszawa.pl.
Escape character is '^]'.
220 listonosz.um.warszawa.pl ESMTP Postfix
ehlo listonosz
250-listonosz.um.warszawa.pl
250-PIPELINING
250-SIZE 15000000
250-ETRN
250-STARTTLS
250-AUTH LOGIN PLAIN
250-AUTH=LOGIN PLAIN
250-ENHANCEDSTATUSCODES
250-8BITMIME
250 DSN
-
Gość: mrk, chello089075212212.chello.pl
2009/05/13 18:27:22
Moje doświadczenie z Pure:
witam oto moje doświadczenie z Pure w Krakowie- podobna sytuacja tzn oprócz stałego zlecenia wymagali jeszcze danych karty. Wystarczyło kategorycznie odpowiedzieć że nie są im w tej sytuacji potrzebne i po prostu ich ode mnie nie dostaną.tak więc w Krakowie zadziałało i uczęszczam. Temat kolejny wyniknął przy okazji wypożyczania dvd - jest takie dodatkowe udogodnienie w Pure. Otóż procedura wygląda następująco: po wybraniu interesującego nas tytułu udajemy się do pani na recepcję która podsuwa nam zeszyt gdzie mamy wpisac nr dvd oraz uwaga- swoje imię nazwisko i nr telefonu najlepiej komórkowego! Po co? - a tak na wszelki wypadek gdybym zapomniał zwrócić to zadzwonią i przypomną mi. Bez sensubo i tak jest w regulaminie że oddając dvd po czasie dłuższym niż doba należy zapłacić za wypożyczenie, dvd może wypożyczyc tylko członek klubu a wiec osoba której wszystkie dane włącznie z telefonem są w systemie Pure. Wpis na listę jest warunkiem wypożyczenia dvd. Domyślacie się co zawiera lista? imiona i nazwiska oraz nr telefonów które ludzie podają a które można sobie np przepisac. Pani nie była w stanie zrozumiec ze nie mam zamiaru podawac mojej komórki w taki sposob zeby widzieli ja wszyscy którzy biora liste do reki - "ale to tylko dla nas". Jasne ze nie musze wypozyczac dvd i tak tez zrobilem ale czy o to chodzi...?
-
Gość: fakej, 77-58-206-144.dclient.hispeed.ch
2009/05/13 18:37:27
Coś siarowy engine, bloxa skwasił mojego commenta, bo miałem w nim parę nawiasów trójkątnuch. Zwłaszcza skasztaniony został punkt 2, więc wpisuję go jeszcze raz (bez nawiasów trójkątnych, cudzysłowów itp.)

2. (najważniejsze) Fakt, czy dane są chronione SSLem czy nie nie zależy od tego czy formularz znajduje się na stronie z SSLem tylko od tego gdzie te dane WYSYŁA, czyli np. formularz może być dostępny na stronie ze zwykłym http, a w nim jest
FORM action=http s: //tajny_serwer.danych.org
-
Gość: HELL Post, ip-79-175-202-195.cable.smsnet.pl
2009/05/13 18:40:36
" Gość: , static-87-105-249-34.ssp.dialog.net.pl
2009/05/13 16:50:18
Z tym kodem pocztowym to są jaja ja zawsze podaje 00-666 i babki w kasie to nabijają.
Ciekawe gdzie wysyłają później te ulotki mam nadzieje że tam gdzie ich miejsce HELL. "

1. kod (PNA): 00-666
miejscowość: Warszawa (Śródmieście) województwo: Mazowieckie
ulica: Noakowskiego Stanisława powiat: m. st. Warszawa
numery od 2 do 16 parzyste gmina: M. st. Warszawa
-
Gość: , nat-tar2.aster.pl
2009/05/13 18:44:01
No ale o co chodzi??? Przecież to są normalne praktyki, wyłudzić coś albo coś wcisnąć a ten opisany przypadek to tylko czubek góry lodowej...
-
2009/05/13 19:29:23
otóz ja moge podać swój przykład, co prawda nie całkiem podobny, ale jednak. Otóz moje pieniązki przysyłane sa na konto w Lucas-Banku. Często ide po prostu do kasy banku, by pobrac gotówke, rzadko korzystam z bankomatu. Ostatnio jednak wychodze z tegoz banku mocno wkurzona, ponieważ każdy doradca (najcześciej sa to panie) usiłuje mi wcisnąć jakąś usługę bankową, którą nie jestem zainteresowana. Grzecznie odmawiam, ale nie zawsze to skutkuje, wiec ostatnio stałam sie nieuprzejma i ostro przerwałam pani, która chciała mnie namówić na taką usługę. I dopiero to pomogło. A dzieje sie tak średnio 2 razy w miesiącu. Przy poprzdniej wizycie pani zapytała mnie , czy może uzupenic dane, powiedziałam "tak", chociaż nie bardzo wiedziałam, o jakie dane chodzi... Pani zapytała, czy pracuje w ....(nazwa firmy), owszem, potwierdziłam. I na tym pani zakończyła uzupełnianie danych, przynajmniej tak myślałam. Pani wyjeła z sejfu pieniążki, wydrukowała jakiś druczek i wreczyła mi go do podpisu(jeszcze przed wręczeniem mi gotówki). Powiedziałm jej, że najpierw schowam pieniadze apotem zajmę sie drukiem. Zaczęłam czytac ten druk, nie było w nim nic specjalnie niepokojącego, moje dane, dane firmy, w której przcuje. Na moje pytanie, po co mam podpisyawć ten druk - pani stweirzdiła,że uzupełniła dane i że to tzreba podpisać, bo pzrecież moja pensja przychodzi na konto w jej banku. Więc ja na to, że dane sie zgadzają, i nie ma potzreby podpisywac tego druku, bo skoro nic sie nie zmieniło i w najbliższym czasie nie zmieni, to możemy sobie to darować. Pani stwierdziła, że powinnam podpisać, bo przecież ta moja wypłata jednak do nich przychodzi. Więc ja na to, że skoro przychodzi i będzie przychodzic, to znaczy , że nic sie nie zmieniło, iże nie podpisze tego dokumentu. Pani była mocno zdegustowana moją wrogą postawą, próbowała jescze mnie przekonać, ale byłam twarda. I sobie poszłam....
A dlaxczego sie uparłam? Ponieważ naprawde nie widziałm potrzeby podpisywania tego paperka, ale co wazniejsze - nie chciałam, żeby mi proponowano jakiekolwiek korzystne dla mnie oferty Lucasa, a myślę, że po podpisaniu byłabym zasypywana takimi propozycjami...
A wiem cos o tym, poniewaz pracowałam w niemieckim call center...
-
Gość: tulla, 156.218-200-80.adsl-dyn.isp.belgacom.be
2009/05/13 19:58:17
W jednym z komentarzy była adnotacja, że takie rzeczy dzieją się tylko w Polsce - a na zachodzie jest inaczej - czytaj: lepiej, porządniej. sensowniej itp. Otóż - w zeszłym tygodniu ja również kupowałam synowi rower i również zrobiłam to w Decathlonie. Przy kasie pani również powiadomiła mnie, że gwarancją jest karta stałego klienta. Po mojej informacji, że zapomniałam jej zabrać z domu (bo mam i używam) - kasjerka odnalazła moje dane w swoim komputerze i odnotowała fakt zakupu roweru na moim koncie. Ot i cała mecyja.
Na koniec dodam, że mieszkam w Belgii, a powyższa historia wydarzyła się w Decathlonie w Antwerpii. Cóż, ani inaczej, ani lepiej - może tylko klienci są mniej sfrustrowani... A może bardziej naiwni, jeśli tak wolicie myśleć... Ale o ile przyjemniej się żyje - jeśli z góry nie zakładamy, że ktoś chce nas oszukać bądź naciągnąć i załatwiamy takie sprawy szybko, sprawnie i z uśmiechem. Dodam, że dotyczy to obu stron, bo moja pani w kasie była uprzejma i kompetentna.
-
Gość: ps, 213.134.187.18*
2009/05/13 20:13:23
@fakej

Slyszales ze gdzies dzwoni, ale nie wiesz w ktorym kosciele.
Formularz zostanie wyslany na adres mailowy przy pomocy programu pocztowego jesli takowy masz skonfigurowany na komputerze, uzywajac domyslnego konta. W zaleznosci jak sobie konto ktos skonfigurowac to polaczenie (z SMTP konta) moze byc szyfrowane. Dalsze przekazanie maila juz pojdzie plain'em (SMTP - internet - SMTP).
-
Gość: , 77-58-206-144.dclient.hispeed.ch
2009/05/13 20:25:31
@PS

skąd wiesz jakie będzie połączenie SMTP-internet-SMTP?
-
Gość: Kupiłem rower w Decathlonie, chello089076213083.chello.pl
2009/05/13 20:34:55
Miałem identyczną sytuację w tym samym sklepie (Decathlon - Warszawa Targówek) jak kupowałem w zeszłym roku rower dla córki.
Córka ze łzami w oczach pytała się mnie dlaczego nie możemy kupić dla niej roweru, a ja ponieważ widziałem reakcję dziecka i nie miałem ochoty na dalsze przepychanki z pseudo-sprzedawcami, wyłudzaczami danych osobowych ze sklepu Decathlon, wypełniłem tę ich kartę fikcyjnymi danymi.
Na nic się nie zdały moje argumenty, że w du... mam tę ich gwarancję.
Podsumowując - wyłudzanie danych osobowych od klientów trwa w tym sklepie już od ponad roku, a ja więcej u nich już żadnych zakupów nie zrobię.
-
Gość: jajajajajaja, chello089078250010.chello.pl
2009/05/13 20:41:28
Trzeba było po prostu wyjść z tego sklepu i rower kupić w innym. Problem "wyłudzania" danych osobowych by się sam rozwiązał. Polecam jakiś sklep rowerowy, a nie market sportowy. Tam na pewno nikt łaski by Ci nie robił, a przy okazji miałbyś fachową pomoc i porządny sprzęt
-
Gość: Antini, aerm190.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/05/13 21:40:06
Witam,

nie ukrywam, iż z dużym zainteresowaniem przeczytałem historię o Pana "perypetiach" przy zakupie roweru w sieci Decathlon. Osobiscie znam sieć Decathlon bardzo dobrze jako klient ale także osoba, której czlonek rodziny pracuje w Decathlonie.
4 tygodnie temu znalazłem sie w podobnej sytuacji kupując rowerek dla mojego 4 letniego synka...i także zostałem poproszony o wyrobienie karty stałego klienta. Natomiast różnica jest taka, iż zadałem sobie trud wysłuchania argumentacji sprzedawcy w sklepie. Po Pana histori widzę, iż pochłoniety swoją "znajomoscia prawa" i węsząc teorię spisku nie zadał sobie Pan trudu zrozumienia podstawowej rzeczy: przy zakupie produktów, które mogą w przypadku wady być zagrożeniem dla zdrowia i życia użytkownika niezwykle istotne jest aby producent/dystrybutor był w stanie skontaktowac sie z nabywcą w celu powiadomienia go o ustercie tzw "recall" i jak najszybszym jej usunieciu (w przypadku rowerów zdaża sie to niezwykle rzadko ale zdaża sie). Podobnie dzieje sie w przypadku zakupu samochodu czy motocykla. Myslę, iż jeżeli wysiliłby sie Pan na zrozumienie argumentacji pracownika Decathlonu to może zastanowiłby się Pan czy zależy Panu na zdrowiu dziecka i w przypadku wykrycia usterki będzie Pan poinformowany, czy raczej postanowi Pan walczyć z "naciągaczami" i "krętaczami" w Decathlonie. Co do łez Pana córki to myslę, iż gdyby nie dostałby Pan informacji o wadliwej ramie lub hamulcach i dzieki temu nie ustrzegłby Pan córke przed upadkiem - to byłyby prawdziwe łzy, ktorych żaden rodzic nie chce widzieć.
Tak jak pisałem na wstępie wiem z pierwszej ręki jakie są intencje Decathlonu, prosząc o kontakt i NA PEWNO nie jest to przetwarzana Pana cennych danych osobowych (jeżeli zaznaczy Pana w formularzu iż nie chce Pan otrzymywać informacji handlowych z Decathlonu, to ich Pan nigdy nie otrzyma.
Według mnie duże brawa należą sie Decathlonowi, że jako (zgoodnie z moją wiedzą) jedyny ze sklepów sprzedających rowery dba aby w przypadku ewentualnej wadu produktu nie narażać klientów na niebezpieczeństwo utraty zdrowia - nie wiem czy jest inna siec, ktora w tak odpowiedzialny sposób podchodzi do tematu.
Tak wiec podsumowując. Nie każdy sklep dybie na nas i nasze cenne dane osobowe. Czsami warto posłuchać i zastanowić się na realnymi argumentami - polecam!
-
2009/05/13 22:04:55
@Antini:

No bardzo, bardzo śmieszne. Dziwnym trafem klient którego usiłowano zmusić do wstąpienia do elitarnego klubu klientów Decathlonu nie został o tym poinformowany. A sprzedaż roweru pod warunkiem podania danych osobowych to kuriozum. A sprawę można rozwiązać banalnie prosto: przeglądem zerowym (porządne firmy sprzedające rowery zmuszają do tego pod groźbą utraty gwarancji i bardzo dobrze), dołączeniem do roweru informacji o możliwości rejestracji.

Tak więc sorry - ale historyjka o kontakcie z klientem to tylko marne uzasadnienie próby zmuszenia kupującego do wypełnienia karty.

A jutro co? Karta przy zakupie tostera (no może mieć niebezpieczną wadę), wiertarki, latarki (wyciek dołączanych baterii), chleba (mogła pójść seria z gwoździami).

No ale dobra ściema nie jest zła :D
-
Gość: beall, 85.17.146.19*
2009/05/13 22:12:24
Antini

1. Jesli produkt posiada wade to nalezy to zglosci w UOKIK. Na stronie www.uokik.gov.pl/pl/ogolne_bezpieczenstwo_produktow/ogloszenia/powiadomienia_przedsiebiorcow_o_/ pelno tego typu zgloszen.

2. Na koncu formularza o wydanie karty jest klauzula o .... "wykorzystaniu danych do celow marketingowych", bez pol TAK/NIE, poprostu jest i tyle.

3. Pod przykrywka bezpieczenstwa i w sposob nachalny probuje sie pozyskac klienta. Jestem przekonany, ze gdyby Dominikowi zaproponowano karte to by to rozwazyl a poniewaz mu to NARZUCONO to sie wkurzyl. I tylko o to chodzi!!
-
Gość: , aepz147.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/05/13 22:15:05
Ale jak ktoś nie chce podać danych, to też ma do tego prawo. SB też śledziła nas dla naszego bezpieczeństwa.
-
Gość: ps, 213.134.187.18*
2009/05/13 22:15:47
@Gość@Fakej

No wiec, te wszystkie piekne rzeczy jak SSL, TLS, AUTH sluza glownie do weryfikacji nadawcy i zakodowaniu ew. hasel ktorymi sie w tym celu posluguje. Zasadniczo, transfer maili miedzy MTA odbywa sie w plain-text. Pozdro.
-
2009/05/13 22:54:44
Byłem tam dzisiaj. Pomagałem znajomej kupić rower. Dokładnie ta sama akcja. Skończyło się na naszym zwycięstwie. Koordynatorka kas, kierowniczka zmiany i jakaś jeszcze jedna babeczka próbowały podać mi podstawy prawne.
Postraszyły nawet sztabem prawników - że mieli już podobne przypadki i jest wszystko OK. Miałem z nich przedni ubaw, gdy zaczęły wmawiać mi, że mogą odmówić sprzedaży. Poprosiłem o podstawy prawne wymuszenia na mnie podania danych osobowych oraz odmowy sprzedaży - szybko dały za wygraną.
-
Gość: chomikus, cpu74.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/05/13 22:55:42
robi Pan z igly widly. przystapienie do progamu lojalonscjowego decathlon nic nie kosztuje:( przez Panskie przewrazliwienie Panska corka nie ma roweru.
Ale moze przynajmniej Pan jest dumny z siebie ze "sie nie dal oszustom"
:/
-
Gość: decathlon to frędzie, newberry.org
2009/05/13 22:57:26
1. Decathlon sprzedał mi kiedyś rower. Ale lampki zaczęły się ruszać w rowerze. Poszedłem z reklamacją. A obsługa klienta na to: to są gratisy, na to nie ma reklamacji.

2. Żałosny długowłosy debil w serwisie prawie mnie pobił za to, że chcę nowe lampki.

3. A na koniec dostałem (bez związku z lampkami) od dyrektora marketingu Decathlona list z kartą stałego klienta.

4. I co zrobiłem? Zapakowałem ten list i 'gratisowe' lampki do koperty i odesłałem tym wieśniakom.

5. Po co? Żeby wsadzili je sobie w dupę.

THE END (moich zakupów w Decathlonie)
-
Gość: szyjarek, host137-213-static.33-85-b.business.telecomitalia.it
2009/05/13 23:43:53
Bardzo ciekawa historia. Mnie juz rece opadaja jak mam dokonac jakiegos istotnego zakupu. Te mniej istotne obarczone ryzykiem jakos daje sie zniesc w razie komplikacji.
W Decathlonie kupilem zestaw oswietlenia rowerowego. Wybralem drogi. Myslalem ze podniose prawdopodobienstwo udanego zakupu. Oswietlenie okazalo sie wadliwe. jedna z lampek po pierwszym podlaczeniu spalila sie. jakies zwarcie. Druga dziala ale nie posiada funkcji podanych w opisie i ledwo trzyma sie kierownicy. Wadliwy rodzaj montowania. No i tyle
-
Gość: majster, apn-77-112-52-80.dynamic.gprs.plus.pl
2009/05/14 00:06:42
stwierdzenie ze sklep uzaleznil sprzedaz od przystapienia do lojalki jest naciagniete
to niekompetentny pracownik (czy dwoch pracownikow) postapil w taki sposob
przyszedl pan kierownik i pozamiatał
wniosek z tego moze plynac taki, ze na Targowku zdarzyla im sie wpadka przy naborze/szkoleniu pracownikow
-
Gość: kokojambol, acci224.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/05/14 00:24:06
Czytajac wasze komentarze robi mi sie bardzo smutno, wiele osob piszac komentarz wykazalo sie nieprzeczytaniem wpisu do konca, jak chce cos skomentowac to czytam do konca i ze zrozumieniem, a nie pisze o rzeczach, ktore nie mialy miejsca.
-
Gość: FAN BARCY, 77-253-101-149.adsl.inetia.pl
2009/05/14 00:30:32
Ale Gość o loginie: [decathlon to frędzie, newberry.org] to prostak. Podejrzewam, że koleś wypił piwo do meczu (BARCA-A.Bilbao 4:1!!!!!!!!) i poniosła go chamska fantazja... Nawiasem, domin00 postąpiłeś w sposób wzorowy, popieram, choć zakupy w Dectahlon co do zasady lubię. Pozdrawiam!
-
Gość: Suwi, efc82.internetdsl.tpnet.pl
2009/05/14 00:37:53
@chomikus ile Ty masz lat ?? tu nie chodzi o kase tylko o dane osobowe, podasz i regularnie bedziesz dostawal smieci do skrzynki pocztowej i telefony w sprawie zaproszen na pokazy poscieli welnianej firmy ktora nazwa stara sie zasugerowac ze zajmuje sie promocja zdrowia.
-
Gość: asdf1, act185.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/05/14 00:40:44
polak da redę
zawsze podasję nieprawdziwe dane jeżeli nie mam czasu - zwylke jakieś okoliczne miasteczko ul. obrońców listopadowych, wymyślam kod i całą resztą

w markecie "elektronicznym" jeżeli chcą mnie wyrzucić za spisywanie cen (robię zakupy rzadko i po kilka rzeczy) , to dzwonię na policję - firmy ochroniarskie boją się o licencje i takie tam, więc nawet nie prowadzą na "zaplecze"

czasami, jeżeli cena nie zgadza się zostawiam pełnyy koszyk "skasowanych" produktów i wychodzę, jeśli cieć mówi, że skasowane i muszę kupić - kłąmię, że nie mam pieniędzy

- człowiek radzi jak możę, we wspomnianym sklepie podałem jaiś lindyński adres i luzik :)
-
Gość: gozewson, public12462.xdsl.centertel.pl
2009/05/14 02:00:59
Proponuję na pytanie w w sklepie o kod pocztowy podawać 32-432. Niech się zastanawiają, skąd tylu klientów z Pcimia. Może im hipermarket wybudują? :)
-
Gość: henio, chello089076106008.chello.pl
2009/05/14 06:44:15
dobrze Pan zrobił, ja też nigdy nie wypełniam żadnych formularzy...
-
Gość: januszek, dynamic-78-8-131-137.ssp.dialog.net.pl
2009/05/14 06:47:20
Hmm... To nie jest i nigdy nie był dobry pomysł aby kupować rower w Decathlonie. Przecież sam zakup to tylko początek problemów :)

Trzeba mieć w sobie coś z masochisty aby zdecydować się na zakup roweru (właściwie to zakup czegokolwiek) w markecie - nawet w takim sportowym markecie :)
Tak działają markety - na całym świecie. Ja mam wybór i z niego aktywnie korzystam - nie chodzę do marketów i nie kupuję w marketach. Dzięki temu takie atrakcje jak tu opisane mnie omijają. Dziwię się, czemu inni dorośli tak nie robią?

Co do meritum - powiązanie gwarancji z imienną kartą klienta jest prawnie w porządku, nie bardzo można to jakoś ruszyć podpierając się ochroną danych lub przepisami konsumenckimi.

ps. I na litość boską nie zabiera się "małego szantażysty" ze sobą, żeby mu kupić rowerek ;) Można zabrać z góry zapowiadając, że idziemy pooglądać rowerki w kilku sklepach, potem w domu porozmawiać, który z tych oglądanych był najfajniejszy a po takim dokonaniu wyboru na ostateczny zakup idziemy już sami :P
-
Gość: NeizD, blueice2n1.de.ibm.com
2009/05/14 07:22:16
Co do wspomnianego zabezpieczenia SSL - formularz nie musi byc zabezpieczony SSLem, wystarczy, ze strona na ktora Twoja przegladarka wysyla dane jest SSLem zabezpieczona - to zapewnia ten sam poziom bezpieczenstwa.
No, ale czy przecietny kowalski sprawdzi zrodlo HTML-a by zobaczyc gdzie prowadzi FORM Action? ;-)
Co do tych prakryk decathlonu - ja bym po prostu zadzownil na policje i powolujac sie na kodeks handlowy stwierdzil, ze sprzedawca nie chce mi sprzedac towaru wystawionego jako oferte.
-
Gość: jurget, aakr86.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/05/14 08:13:57
W Carrefourach ostatnio pobierają rok urodzenia przy zakupach zwykłych. Zawsze z uśmiechem można powiedzieć 1915 ;) Niektóre kasjerki po spotkaniu się z agresywnymi frustratami klientami - nie pytają i wpisują na oko.
-
Gość: Marwor, host-89-229-147-255.plock.mm.pl
2009/05/14 08:20:48
W pełni popieram autora artykułu. Robią nas w balona.
-
Gość: , odnb-4db766b3.pool.einsundeins.de
2009/05/14 08:49:07
Jedyna korzysc z tego artykulu jest taka, ze GIODO zamknelo strone i ktos przy niej dlubie...
-
Gość: decathlon to naprawdę wiocha, adsl-99-140-219-83.dsl.chcgil.sbcglobal.net
2009/05/14 09:24:35
Decathlon należy po prostu przebrandowić. Proponuję nazwę Biedronka albo Tesco Value i małe logo Decathlona w lewym dolnym rogu.


Panie Piotrze Dyrektorze Marketingu w Decathlonie! Jesteś pan prostak i wieśniak.
-
2009/05/14 14:07:12
blogowanie interwencyjne rządzi. może by jakiegoś kolektywnego bloga interwencyjnego założyć? ja u siebie też próbuję...
-
Gość: Kupiłem rower w Decathlonie, chello089076213083.chello.pl
2009/05/14 15:50:23
Ludzie nie dajcie sobie wmówić, że to była jednorazowa wpadka w tym sklepie (Decathlon - Warszawa Targówek). Jak już pisałem, ja miałem identyczną "przygodę" w tym sklepie dokładnie rok temu (maj 2008), jak kupowałem rower dla córki. Czytając wpis na blogu Kaznowskiego miałem wrażenie autentycznego deja vu.

I niech mi nikt nie radzi, żebym poszedł kupić gdzie indziej, bo ja po obejściu czterech dostępnych w mojej okolicy tzw. "specjalistycznych sklepów rowerowych" stwierdziłem, że żaden nie jest przygotowany na sprzedaż roweru dla 4-5 letniego dziecka. Do wyboru były góra jeden czy dwa modele, bez błotników, lampek i w nieodpowiadających dziecku kolorach. Co więcej, nawet nie było czego zamówić z katalogu.
Dopiero po odwiedzeniu kolejnych czterech marketów, trafiliśmy w Decathlonie (niestety!) na właściwy rower. Zakup akurat w tym sklepie był niestety koniecznością, ze stosu zwalonych "na kupę" rowerów udało mi się wybrać nieporysowany i z niepołamanymi akcesoriami egzemplarz i udaliśmy się z córką do kasy, dalej było jak u autora bloga, odmowa sprzedaży roweru przez kasjera (mimo tego, że mówiłem, że nie jestem zainteresowany ich gwarancją), "szarpanina" ze sprzedawcą na stoisku rowerowym, który zmuszał mnie do wypełnienia wniosku o wydanie karty klienta, bo jak twierdził "bez tej karty nie sprzedamy Panu roweru", płacząca córka nie rozumiejąca całego zajścia. Tak jak wcześniej pisałem, nie miałem już siły na dalsze przepychanki i wypełniłem ten wniosek fikcyjnymi danymi.
Istny HORROR!.

Nie polecam nikomu zakupów w sklepie Decathlon i niech ta historia będzie przestrogą dla innych kupujących.

Ja wiem jedno - już nigdy więcej nic nie kupię w sklepie Decathlon.
-
Gość: Litwor, chello089079004192.chello.pl
2009/05/15 11:52:09
Niestety, widać że w Polsce rośnie kolejne pokolenie "beretowców" - ludzi nie mających pojęcia o funkcjonowaniu demokratycznego państwa. Jeśli komuś nie odpowiada oferta i obsługa w Decathlonie, to po co tam chodzi i marudzi. Jeśli dla kogoś bezpieczeństwo własnego dziecka jest mnie ważne niż podanie danych (w celu ewentualnego powiadomienia o możliwych wadach- jego problem). Lepper, Giertych i reszta jest z Was dumna- mają swoich następców- pieniaczy, awanturników, zadymiarzy!
Jest bogaty wybór rowerów na rynku, po co pchasz się do Decathlonu skoro uważasz że to hipermarket? Czyżbyś oszczędzał na dziecku..??
-
Gość: max, 80.50.94.17*
2009/05/22 13:32:30
Szukasz pan problemów. Widocznie nudzisz się okropnie. Trzeba było po prostu wyjść z tego sklepu i kupić u konkurencji. Jeszcze nie tak dawno nie było Decathlonu a rowery widywano na polskich drogach. Ale Pan musiałeś kupić w Decathlonie - bo to jest trendy, nie?
Po co ten ton? Oczywiście nie po to żeby się z Pana nabijać, ale po to żeby uświadomić że firmy traktują ludzi "jak mięso armatnie" tylko dlatego ze ludzie jak to mięso bezmyślnie się do nich garną. Gdyby każdy kto czuje że jest nabijany w butelkę umiał (i chciał) dokonać wyboru - poszedłby do innego sklepu i załatwił swoją sprawę bez kłopotu.
Każdemu kto prowadzi handel zależy na wynikach finansowych. Jeżeli chcesz im dopiec - po prostu omijaj ich z daleka. W przeciwnym wypadku SŁUSZNIE narazisz się na śmieszność. Kasjerka dobrze cię określiła. Będziesz miał przerąbane, wprawisz córkę w zakłopotanie ale i tak zostawisz WŁAŚNIE U NICH pieniądze.

Odniosłeś pan pyrrusowe zwycięstwo. Nie ma co się nim chwalić. Wstyd
-
Gość: cipa, 193.238.200.*
2009/05/23 10:28:58
burak z Cibie i tyle
-
Gość: R, apn-77-112-217-78.dynamic.gprs.plus.pl
2009/05/31 14:13:34
Karta Decathlon upoważnia przede wszystkim do:
1. Zbierania puntkow za ktore nastepnie dostajemy bony towarowe
2. Kazda transakcja nabijana na karte powoduje, ze nie musiamy zbierac paragonow, ktore i tak blakna, w razie gwarancji lub zwrotu
3. Sprzet fitness i rowery najlepiej kupowac z karta klienta Decathlon, poniewaz podajac tam swoj email dostaniemy informacje o wadliwej czesci roweru, jak to mialo miejsce kilka miesiecy temu, a takze informacje o promocjach

Co za problem wypelnic druczek ktory zajmuje 2 minuty? i po co ten bulwers

Robiac wokol siebie pijar, robisz dobra reklame firmie Decathlon,
wiadomo nie wazne czy dobrze czy zle, wazne ze sie mowi tak wiec gratuluje!:)

A jesli chodzi o rowery decathlon - porownaj inne marki w innych sklepach z takim samym wyposazeniem - w decathlonie sa duzo tansze.
Dodatkowo masz bezplatny przeglad, 30sto dniową możliwość zwrotu itp



-
Gość: hej R z zsrr, abje99.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/06/21 14:07:35
R, w Kraju Rad też próbowano uszczęśliwiać wszystkich na siłę...

1,nie zbieram żadnych punktów - bo mi to zwisa,
2.a może wolę paragony niż nieekologiczną kartę z plastiku
3. nie chcę takich informacji, naiwnie wierzę, że w dobrym sprzęcie nie ma wad fabrycznych

przychodzę do sklepu dokunać uczciwej wymiany - biorę towar, daję pieniądzę

rower to nie broń palna, sklep nie ma prawa wymagać moich danych w celu realizacji transakcji, nie chcę gwarancji - moja sprawa

wciskanie klientowi rzekomych bonusów na siłe jest po prostu niesmaczne i nieetyczne


-
Gość: MIk, hiw82.internetdsl.tpnet.pl
2009/07/15 13:07:32
To nie kupuj w Decathlonie, jeśli Ci się to nie podoba. Ja na ten przykład wolę kartę, bo jest jedna, a paragonów cała kupa. Osobiście w Decathlonie bardzo podoba mi się obsługa - ludzie zawsze i chętnie pomagają, a pracownicy w dziale obsługi klienta są tutaj najlepszym przykładem (do tej pory ludzie z DOK w dużych marketach sprawiali, że miałem ochotę mordować).

Jeszcze jeden miły akcent: kiedy kupowałem rowery ochroniarz wziął mój paragon, popatrzył, popatrzył (już nawet nie wiem po co mu go dałem, ale był jakiś powód) i uznał, że zapłaciłem 20 złotych za dużo. Po 3 minutach miałem dwie dyszki w kieszeni. Sam nigdy nie zwróciłbym na to uwagi nie zwrócił (dwa rowery na plechach + akcesoria to wydatek kilku tysięcy - raczej nie ma się ochoty analizować paragonu).

Wiem, taka sytuacja w ogóle nie powinna mieć miejsca, ale bądźmy szczerzy: czasami tak się zdarza :)
-
Gość: Damian, 088156096022.stk.vectranet.pl
2009/11/03 16:12:07
Heh. Chyba rzuciłeś się na zły sklep. Bo według mnie to najlepszy sklep sportowy i w miarę tani. Mieszkam w Gliwicach. Bardzo sobie chwalę ten sklep: nigdy nie miałem problemu ze zwrotem towaru. Jeśli chodzi o rowery to chyba jedyny sklep w którym kupisz rower pojedziesz nim miesiąc (okres próbny) i możesz go oddać bo ci się jednak nie spodobał.
Spróbuj zwrócić rowerek w takich sklepach jak TESCO, REAL,Carrefour, NIE DASZ RADY !!! A ceny powiedzmy chciałem sobie kupić obciążenia 20Kg-100zł w GoSporcie-150zł więc dziękuje.
-
Gość: ziomek, 109.243.201.4*
2010/02/11 15:49:31
facet, najpierw trochę pomyśl i popytaj, dopiero potem rób szumu naokoło.
Karta klienta jest po to przy zakupie roweru, ze jak wykryją wadę w partii, którą kupiłeś, to powiadamiają Cię e-mailem albo telefonicznie (w zaleznosci co podasz), ze trzeba sie zglosic do sklepu z rowerem. Nierealne? Skoro czesto kupujesz w Decathlonie to popatrz na tablicę z komunikatami przy wejściu, ile towaru jest do wymiany. To jest ich polityka, owszem, ale bezpieczenstwa. Nikt nie kaze Ci tam podawac wszystkiego, wystarczy e-mail. Dlatego kierownik przylozyl pusty formularz.
Skoro tak dbasz o swoje dziecko, to chyba nie chcesz widziec, jak jedzie ukochanym rowerkiem, z ktorego odpada kierownica, a córeczka perfekcyjnie gubi zęby na chodniku, tłucze czaszkę i zrywa skórę z twarzy. TATUSIU !!!!
Dominik Kaznowski
Dominik Kaznowski
Dominik Kaznowski
Wykop
Newsletter
Blip
LinkedIn GoldenLine