Blog > Komentarze do wpisu

Pokemon prezydentem, czyli wolność a internet.

Czy sama możliwość dyskutowania o granicach wolności słowa zwiększa jej przestrzeń? Czy nieustający ciąg bełkotu i bluzgliwych wynurzeń pokemonów w sieci jest urzeczywistnieniem tej idei – wolności jednostki? Wolności słowa i działania.

Nie wiem, ale ostatnio myślę o tym sporo. Bo przecież nikt nie powiedział, że polskie społeczeństwo, zwłaszcza młode pokolenie wychowane przez rodziców nie znających nic innego poza socjalizmem (lub tej części nie znającej nic innego niż walka z socjalizmem), potrafi z tej wolności korzystać.

Ale czy to źle? Chyba nie. I w sumie to nie wiem, czy starsze pokolenia są w stanie/powinny edukować „młodych”. Dla nich II wopja światowa jest tym czym dla nas I wojna - fantomem z lekcji historii i filmów z Red Baronem.

Myślę, że powinni oni sami odnaleźć swoją tożsamość. Tożsamość i zasady które pozwolą dzisiejszym dzieciom sieci za 20-30 lat decydować o Polsce, w tym o naszych emeryturach. Bo wtedy będziemy je pobierać. Tak jak dzisiaj nie rozumiemy komci, emo i całej tej - nomen omen - plejady i tabloidyzacji mediów, tak samo nie rozumiem naszych rodziców: - jak mogą żyć bez internetu?.

Wracając do tytułu. Wydaje mi się, że kwesta wewnętrznej pokoleniowej definicji wolności jest podstawowym wykładnikiem tego, kim są i w przyszłości będzie nasze społeczeństwo. A dzisiaj granice wolności wyznaczane są w sieci, a nie w grafitti na murach.

wolność

Powiadomienia o wpisach

piątek, 11 września 2009, domino00
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Jacek Gadzinowski, 217.153.207.2*
2009/09/11 11:27:56
Domino, II wojnę światową tez można ciekawie "sprzedać" na sposób social, inaczej, krócej, ikonami, tabloidowo np.
www.youtube.com/watch?v=yMBwd_WSvoU
www.youtube.com/watch?v=LD9TdZMRsIs
www.youtube.com/watch?v=KzqittCLmGs
Przyznaje, jest to dość specyficzne i wymaga otwarcia się, nie myślenia "akademijnego", wielkich świat narodowej porażki.

Poruszony temat - kwestia jak z tą grupą ludzi będzie się rozmawiało o historii, polityce, codziennych bolączkach świata. Potępianie w czambuł i nazywanie pokemonami, bez zrozumienia na pewno niczego dobrego nie przyniesie.
-
Gość: s, e1-216-p38.elartnet.pl
2009/09/11 13:55:02
Czy zabiłem Panu ćwieka?
-
2009/09/11 15:11:19
Poruszony przez ciebie tu problem i to co piszesz o jakosci tresci (nie cierpie zargonowego "contentu" :-)) kilka wpisow wczesniej - to rozne strony tego samego zagadnienia. Otoz jako cywilizacja dostalismy w eopce Internetu do reki narzedzie, za pomoca ktorego kazdy moze zaprezentowac co ma do powiedzenia (potencjalnie) wszystkim ludziom na swiecie. I to praktycznie natychmiast. Tego jeszcze przedtem nie bylo. Wszelki przekaz kierowany do tej pory do tzw. pulblicznosci przechodzil przez nieliczne osrodki nadawcze, ktore tresc i forme przekazu poddawaly kontroli, obrobce i modyfikacji. Z wszystkimi tego konsekwencjami, dobrymi i zlymi.
Skutki tego stanu rzeczy, o ktorych na tym blogu piszesz sa bardzo liczne i niebywalej liczby spraw dotycza. Cywilizacja nasza podobnego doswiadczenia nie zna i czas dopiero pokaze jak sobie z tym poradzi.

Moja intuicja jest nastepujaca: podzial na to co wartosciowe, bardzo wartosciowe, jedyne w swojej klasie, przecietne, niskiej wartosci, denne, etc. - musi nastapic. Lem pisal w jednej ze swych ponurych przepowiedni ze jednego Szekspira sluchac beda wszystko ale piecdziesieciu milionow Szekspirow naraz bedzie tylko belkotem. Nie bardzo sie z tym zgadzam - skad mialoby sie nagle wziac piecdziesiat milionow Szekspirow na tej planecie. W koncu Aksjomat Cole'a mowi ze suma inteligencji na planecie jest stala a populacja rosnie.:-)

Wszystkie czasopisma specjalistyczne z zakresu tzw. hard science dostepne sa dzis w Sieci, ale publikowanie w nich jest dalej na tych samych zasadach: wysyla sie tekst, ktory podlega ocenie recezentow, ktorzy to kwalifikuja lub nie do druku. Oczywiscie mozan sobie wyobrazic ze ktos sobie zalozy w Internecie "Journal of only one real true biology" ktory bedzie publikowal wszystko co nadeslane jak leci, ale realne znaczenie tego faktu, poza kabaretowym, bedzie zadne.
Byc moze w innych dziedzinach Siec pomoze oddzielic ziarno, pokazujac ze np. "znani komentatorzy" sa tak naprawde znani z tego ze sa znani. Tam gdzie trudniej o obiektywna ocene jakosci tekstu (komentarze polityczne, fx) lub oddzielic prawde od propagandy (PR) - tam bedzie trudniej. Ale i tam po pewnym czasie, poprzez budowanie wlasnej wiarygodnosci, powstana "centra opinii". Chaos nie bedzie trwal wiecznie.

Przepraszam ze moze niezgodnie z tematem wpisu, ale to sie wpisuje w ostatnio poruszana przez ciebie tematyke.
-
Gość: Arnold Buzdygan, 195.117.234.13*
2009/09/12 03:50:43
Nie, dyskutowanie o wolności nie zwiększa jej obszaru.
I nie ma u nas wolności. Jest zniewolenie o jakim komuniści nawet nie mogli sobie pomarzyć. Co gorsza - nie mogli nawet marzyć o takiej bierności czy nawet przyzwoleniu na to zniewolenie jakie teraz istnieje. Młodzi - i nie tylko - myślą, że jak mają paszport i mogą wylać swoje frustracje w sieci to już jest wolność. Niestety są tylko niewolnikami Władzy i nawet nie zdają sobie z tego sprawy. Dopóki Władza nie zabierze im majątku, wolności , dzieci. Bo wszystko to jest Władzy, a nie obywatela. Niestety - mimo posiadania paszportu nie bardzo gdzie jest już uciec. Tam gdzie zostały strzępki wolności nikogo - poza geniuszami - nie chcą lub są to tereny przysłowiowego Dzikiego Zachodu. Co do emerytur - Ty się łudzisz, że będziesz emerytem !? I niby kto Cię będzie utrzymywał, kto pielęgnował !? pozdrawiam
-
2009/09/12 08:59:08
1) panta rhei - na przestrzeni wieków zachowania / trendy społeczne ulegały wielkim zmianom
2) a cóż to wolność? mnie się podoba definicja z Wiki Wolność w Wiki
Wolność oznacza brak przymusu, sytuację, w której możemy dokonywać wyborów spośród wszystkich dostępnych opcji
3) zgadzam się z opinią Arnolda - dlatego ważna jest tzw. praca organiczna, u podstaw - system edukacyjny i cybernetyka społeczna winny czemuś służyć
bardzo podoba mi się amerykańskie określenie 'grass roots', czyli korzenie trawy - bez dobrego i silnego fundamentu nic się nie uda
4) ja też na ZUS nie liczę :(
-
Gość: s, e1-216-p38.elartnet.pl
2009/09/12 09:53:02
Prawdziwa wolność jest samotnością. Bez poglądów, bez niczego. Pustka. I definiujesz swoją samotność wobec świata, wobec śmierci.
Andrzej Stasiuk, Gazeta Wyborcza, 11.09.09

Starożytny myśliciel chiński nie rozwija idei wolności wewnętrznej opartej na autonomii (nadać sobie swoje własne prawa), lecz raczej idee tego, co nazwałbym gotowością: zachować otwartość na wszystkie możliwości. Bowiem Mądrość obawia się cząstkowości, koncentracji na jednym aspekcie rzeczy, przez co traci się z oczu inne.

Francois Jullien, Chiny i model zachodni, Le Monde Diplomatique, luty 2007
-
2009/09/13 12:18:09
Moim zdaniem, wolność trzeba sobie zdefiniować wewnętrznie. Dla jednych wolność słowa ma duże znaczenia, dla innych wolność od władzy państwa. Różne rzeczy różnym jednostkom przeszkadzają w osiągnięciu poczucia wolności. Jest pewnie tam jakiś wspólny mianownik, ale w to czy stan wolności osiągamy zależy od tych drobny elementów "dpołeniających" całość niezbędnych warunków.
-
2009/10/18 00:06:12
wychodzę z bardzo prostej zasady - pokoleń nie można porównywać, gdyż każde jest inne. można co najwyżej 'tworzyć' nowe pokolenie, urabiać je. to czy w przyszłości prezydentem będzie pokemon, kwaśniewski czy inny kaczyński tak na prawdę zależy wyłącznie od osób wychowujących nowe pokolenie. martwie się tylko czasem, że przy braku zainteresowania ze strony starszych, młodsi wybiorą pokemona właśnie.
Dominik Kaznowski
Dominik Kaznowski
Dominik Kaznowski
Wykop
Newsletter
Blip
LinkedIn GoldenLine