|
Blog > Komentarze do wpisu
Urodziny bloga: znowu przegapiłemBo były 10 października. Ale cóż - ostatnio nie mam na tyle czasu aby ciągle siedzieć na blogu. Dzisiaj sieć wygląda już inaczej niż jeszcze 3 lata temu, kiedy zacząłem tutaj pisać. Do tej pory na blogu odnotowałem 2984 opublikowanych komentarzy (przybyło ponad 1000 w ciągu roku). Co ciekawe jedna trzecia wszystkich komentarzy ever została dodana mimo znacznie mniejszej ilości wpisów niż w latach ubiegłych - przez ostatni rok uzbierałem na blogu coś około 110 wpisów (970 wpisów od początku istnienia bloga). Czyli ilość nie przekłada się na jakość. W sumie w ciągu tych ostatnich 3 lat blog zanotował około pół miliona wizyt, średnio tygodniowo na blogu jest około 10 tys. odsłon. Zdecydowanym hitem jeśli chodzi miniony rok był wpis o Decathlonie - zebrał blisko 100 komentarzy i z tego co pamiętam kilkadzisiąt tysięcy odsłon w ciągu trzech dni (coś ponad 50 tys.). Niestety, a stwierdzam to raczej ze smutkiem w tym roku było zbyt dużo wpisów interwencyjnych i "narzekających". To smutne dosyć, zwłaszcza biorąc pod uwagę, to w jaką stronę ewoluują najstarsze social media w Polsce - zgryźliwości i wieszczarstwa (chyba właśnie sam jestem zgryźliwy ;] Pół miliona wizyt w ciągu 3 lat to niewyobrażalna dla mnie liczba. To tak jakby ktoś pół miliona razy w ciągu 3 lat otworzył jakieś drzwi - do kawiarni czy księgarni i coś tam przez chwilę przeczytał, z kimś porozmawiał, kogoś posłuchał. To co optymistyczne, to fakt, że takich blogów jak mój jest MASA. I choć nie rozpalają one umysłów mediów przy publikacji wyników Megapanelu, to w istocie są długim ogonem internetu (razem z innymi nie-mainstream'owymi stronami). Myślę, że zbytnio nauczyliśmy się patrzenia na słupki i zasięgi, a nie zauważamy ludzi dla których sieć jest czymś ważnym. Ludzi, którzy piszą blogi czy rozmawiają na inny blipach, flakerach, wordpressach, bloggerach i pierdyliardzie innych stron. Co z tego, że "z punktu widzenia reklamy" nie ma sensu się tam reklamować. Fuck it. Internet jest dla ludzi. Tymczasem - mam wrażenie - że to firmy i biznesy zdominowały percepcję internetu. To co mnie ostatnio męczy, to powszechne patrzenie na internet z punktu widzenia "modelu biznesowego". Każdy statup jest "zły" jeśli nie ma "modelu biznesowego". A kto powiedział, że w sieci nie mogą powstawać startup'y, których zadaniem nie jest zarabianie pieniędzy tylko robienie czegoś dobrego? Oczywiście pieniądze wiele ułatwiają, ale nie są warunkiem koniecznym do robienia fajnych rzeczy w sieci. Po prostu. I znowu wyszło, że narzekam. Może jednak ktoś to przeczyta i nie zarzuci ciekawego projektu tylko dlatego "że nie ma modelu biznesowego".
piątek, 23 października 2009, domino00
TrackBack
Komentarze
Gość: marek, iji162.internetdsl.tpnet.pl
2009/10/23 14:54:12
Podoba mi się przytyk odnośnie patrzenia na startupy wyłącznie po kątem biznesowym, jak by tak było rozwój komunikacji internetowej nie toczyłby się w tym tempie, wystarczy zauważyć, że teraz już globalne serwisy jak YouTube i Twitter nie generują wcale wielkich zysków. Tymczasem coraz więcej osób pisze poradniki jak zrobić serwis, na którym można się dorobić, a nie zwyczajnie jak zrobić dobry serwis.
2009/10/23 15:31:33
Wiesz - o osobistych czy prywatnych stronach nikt nie pisze. A jak coś staje się zbyt popularne na darmowy hosting to już pojawia się problem funduszy.
A gdy pojawia się problem funduszy to i naturalnym jest pytanie o model biznesowy albo dotacje. A gdy .... itd. :) Internet nie jest dla ludzi. Ludzie są wyłącznie od tego by na nich koncerny mogły zarabiać. W zasadzie jak się tak zastanowić to nic nie jest dla ludzi - ich tylko się doi. ;) pozdrawiam Arek |
|