Blog > Komentarze do wpisu

Biz Stone: czasami lepiej milczeć

Takie wrażenie odnoszę czytając wynurzenia twórcy i CEO Twittera na temat zapowiedzi wyłączenia indeksowania stron przez Google witryn będących własnością spółek Ruperta Murdocha. Przetłumaczony przez IS cytat Stone’a: "Stanowisko Murdocha przeciwko wyszukiwarkom takim jak Google nie przyniesie mu żadnych korzyści. Próba zablokowania dostępu wyszukiwarek do zasobów sieciowych jest jak zapędzanie dżina z powrotem do butelki" zaskakuje nie tylko amerykańską pyszałkowatością ale również ignorancją. Do tego niesmaku całej sprawie dodaje fakt, że Biz Stone jest byłym pracownikiem Google z którym to obecnie Twitter stara się „zaprzyjaźnić” biznesowo.

Nie można również zapomnieć o tym, że, Twitter w znacznej części „żyje” z zamieszczania przez użytkowników linków właśnie do stron z newsami. Zatem zablokowanie do nich dostępu sprawi, że sam Twitter na tym straci. Pachnie mi to typowymi dla Google metodami działań PR (?), kiedy to niby „zbiegiem okoliczności” zaraz po niekorzystnej dla firmy publicznej deklaracji czy to dużego gracza rynkowego czy też organów administracji – ni stąd ni zowąd „niezależne, obiektywne źródło” twierdzi, że owa deklaracja jest – parafrazując „ni stąd ni zowąd” za miejskim słownikiem slangu – „z dupy max”. A nie jest.

Gwóźdź do eksperckiej trumny Stone’a w tym temacie stanowi jego dalsze pouczanie Murdocha o tym jak należy zarabiać pieniądze w internecie: "Oni (News Corporation - red.) powinni spojrzeć na wyszukiwarki jak na coś całkowicie nowego i na usługę, która zmienia sposób myślenia o Sieci. Następnie powinni znaleźć sposób na to by zarobić miliony dolarów na całkowitej otwartości i oferowaniu wszystkim dostępu do zasobów, a nie zamykaniu treści".

Szkopół w tym, że Twitter nie wie jak zarabiać w sieci „miliony dolarów” a Murdoch wie. I to nie dość, że na tradycyjnych stronach kontentowych ale również na social media. MySpace, które jest własnością News Corp. wciąż jest drugim pod względem zasięgu serwisem społecznościowym, wyciąga z reklamy w sieci kilkaset milionów dolarów rocznie i co równie ważne w kontekście „pouczania” Murdocha przez Stone’a – to właśnie ten człowiek, który zamierza teraz popełnić „błąd życia” odłączając indeksowanie swoich stron w Google – jako pierwszy w biznesie mediowym dostrzegł siłę społeczności – i kupił MySpace. Wtedy również wszyscy „eksperci” pukali się w czoło.

Smutne w tym wszystkim jest to, że polskie media bezrefleksyjnie publikują informacje, które tak naprawdę aż proszą się o skomentowanie. Przypomina to powoli sytuację w której słowa wypowiedziane w dowolnym temacie przez jakiegokolwiek internetowego celebrytę traktowane są jako „prawda objawiona” i nikt nie próbuje odnosić ich do merytorycznej ich wartości i przynajmniej podjąć próbę oceny interesów poszczególnych stron tej debaty.

Powiadomienia o wpisach

niedziela, 22 listopada 2009, domino00
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: , chello089079215135.chello.pl
2009/11/22 11:22:08
ależ bzdury tu wypisujesz...
-
Gość: arcymon, asl213.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/22 12:12:16
"ależ bzdury tu wypisujesz..."

panu to moze juz podziekujemy. nie ma to jak konstruktywna dyskusja ;)

ja akuratnie podzielam poglad autora tekstu
-
2009/11/22 12:20:32
Faktem jest to, iż problem opłaty za korzystanie z informacji istnieje. Murdoch zwraca uwagę na fakt, iż wydawcy nie otrzymują wynagrodzenia od wyszukiwarek czy też innych agregatorów, które udostępniają ich treści i zarabiają na tym kasę (na emisji reklam).

Z drugiej strony można powiedzieć - jak artykuł jest ciekawy to user wejdzie na stornę... ale nie jest to reguła. Pewnie jakimś rozwiązaniem byłby model w którym Google (i inne firmy) odprowadzają część dochodów z reklam wyświetlanych na nieswoich treściach.

Czytałem też ciekawy artykuł z propozycją blokowania dostępu do serwisów dla IP określonych ISP, chyba że ISP będzie płacić % pobieranej opłaty za dostęp do internetu od użytkowników, którzy korzystają z danego serwisu (długie to zdanie ;) ).

To, że musi sie pojawić model finansujący wydawców lub konieczne będzie zatrzymanie migracji użytkowników ze stron wydawców do agragatorów, jest raczej kwestią czasu..

To, że Google stosuje typowe korporacyjne-pr'owe zagrywki wiadomo od dawna. Chyba nikt już nie wierzy, że można być liderem rynku, wzrastać i nie być diablem ;)
-
2009/11/23 15:56:07
No tak, tylko czy aby na pewno chciałbyś przeczytać/usłyszeć komentarz polskich (jakże eksperckich i merytorycznie przygotowanych) mediów na ten temat?
-
2009/11/23 17:54:28
cóż, Google to po prostu korporacja, obecnie jedna z najbardziej wpływowych na świecie - jeśli nie najbardziej - i po prostu dba o własny interes
co do pomysłu p.Murdocha to akurat nie zgodzę się, że jest sensowny - jak zauważył Łukasz problemem jest fakt zarabiania przez Google na treściach tworzących i należących do innych - ale taki jest model biznesowy wyszukiwarki i właściwe byłoby dzielenie się przychodem
bo zamknięcie witryn NewsCorp przed Google nie ma większego sensu - nie znam wprawdzie statystyk źródeł ruchu na witrynach NewsCorp - ale zapewne jest on znaczny - wystarczyłoby przecież zrobić opcję indeksowalnej 'zajawki' i całego artykułu dostępnego dla zarejestrowanych użytkowników
a co do mediów 'copy + paste' - samo życie...
-
2009/11/24 00:11:24
Zacznę od tego, że akurat pouczanie Biz Stone nie do końca jest na miejscu. Akurat jest to człowiek, któremu udało się kilka projektów w życiu, wystarczy wymienić Bloggera i Twittera. Działa w branży od lat i to w samym centrum tej branży. Twitter jest już zarabiającym biznesem wg. ostatnich doniesień. Dlatego określenie go pseudoekspertem nie ma sensu.

W przypadku Twittera akurat argument, że żyją z linków nic nie zmienia, gdyż sami ich nie gromadzą. Sami użytkownicy nadal będą je udostępniali, niezależnie czy będą płatne, czy nie. Google działa zupełnie inaczej, gdyż w pełni kopiuje treści umieszczając chociażby w GReaderze.

Z drugiej strony dyskusja na temat indeksacji treści i płacenia za nie będzie zapewne jednym z najważniejszych tematów przyszłego roku. Dlatego też im więcej głosów tym większa szansa na wypracowanie dobrego modelu biznesowego dla dostawców treści. Dlatego dyskusję czas zacząć.
Dominik Kaznowski
Dominik Kaznowski
Dominik Kaznowski
Wykop
Newsletter
Blip
LinkedIn GoldenLine