Blog > Komentarze do wpisu

"Napierdala**e notek" - my name is PR

Czyli dyskusji ciąg dalszy. Tytuł tego wpisu zaczerpnąłem z jednego z komentarzy pod poprzednimi wpisami (dzięki Szymon). Symptomatyczne jest to, że takie określania choć dobrze zdajemy sobie z tego wszyscy sprawę funkcjonują w naszym żargonie, to niezwykle rzadko przenikają do tak zwanej debaty publicznej.

Analizując komentarze pod porzednimi wpisami wynotowałem kilka nowych lub rozszerzających poprzednie spostrzeżeń. Oto one:

  • Branża PR tkwi ciągle w świecie tradycyjnych mediów. Na rynku istnieje jednak grupa praktyków, którzy nie tylko rozumieją ale i doceniają obecne przekształcenia na rynku mediów. Jednym z istotnych wyróżników zmian jest między innymi szybkość przekazywania i rozprzestrzeniania się informacji za pośrednictwem nośników internetowych. Konkurencję z szybkością nowych mediów coraz gorzej znoszą tradycyjne media.
  • Ocena obecnego rynku PR zdominowanego przez media relations nie jest możliwa bez uwzględnienia opinii dziennikarzy, którzy stoją po drugiej stronie barykady komunikacyjnej (więcej na końcu wpisu).
  • Na rynku istnieją nowe narzędzia i metody pomiaru „efektu PR” jednak ich świadomość i wykorzystanie nie jest powszechne.
  • (uwaga herezja) Być może warto przedefiniować pojęcie „etyki” w kontekście rewolucyjnej zmiany w podejściu do wytwarzania informacji w nowych internetowych mediach? Może nie ma się co mamić, że w czasach masowej komunikacji, rosnącego szumu medialnego da się "bezinteresownie" "zainteresować tematem" media, które dzisiaj walczą o swój byt ekonomiczny.
  • Z drugiej strony może warto również podjąć dyskusję dotyczącą przemiany na rynku mediowym – dzisiaj media stają się takim samym biznesem jak każdy inny – skupiają się na generowaniu zysków (infotainment). Funkcja społeczna jeśli jest ważna to już nie najważniejsza. Liczy się to, co się czyta czy ogląda, ergo większy nakład, większa oglądalność = większy zysk.
  • Pojawił się pomysł na usystematyzowaną edukację biznesu i branży PR w zakresie przemian na rynku komunikacji. Edukację trzeba rozpocząć od podstaw. Dopiero potem można wprowadzać kolejne „etapy wtajemniczenia”. Rynek klientów i częściowo agencji jest na poziomie „zero”.

Aby choć część z tych i wcześniejszych postulatów urealnić - co w mojej opinii jest ważne poprosiłem o wypowiedzi nt PR kilku dziennikarzy oraz przedstawicieli nowych, małych agencji PR (do których to ponoć - z jakiegoś powodu - odchodzą "talenty" z dużych agencji lub i klientów). Mam nadzieję, że to wzmocni dyskusję.

Brakuje mi tylko trochę głosu świata nauki (zarzuty były).

Wpisy do których odnosi się niniejszy:

Powiadomienia o wpisach

poniedziałek, 30 listopada 2009, domino00
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/11/30 19:10:22
pewnym punktem odniesienia może być treść tej debaty na temat mediów
tv.umk.pl/?id=451
-
Gość: Maciek Lason, 78.133.247.17*
2009/12/01 15:39:26
"Rynek klientów i częściowo agencji jest na poziomie zero."
Tak mi jeszcze przyszło do głowy, że powstaje też pytanie, czy ewoluując z tego zera w górę, nie zaczyna powtarzać bledow tych rynków, które juz wyewoluowały.

Mówiąc wprost - czy agencje czegos sie nauczyly na kryzysach wizerunkowych, ktore mialy firmy kupujace blogerow czy prowadzace nierzetelne dzialania na Zachodzie - czy tez musimy miec pare "naszych" kryzysow, zeby zrozumiec, ze np. transparentość ma duże znaczenie.
-
Gość: Maciej Ulita, gw1.wsiz.rzeszow.pl
2009/12/03 07:56:42
Może mój głos spełni postulat reakcji środowiska naukowego. Nie jestem specjalistą od dziedziny PR, ale mam nadzieję, że mój głos wniesie nieco do dyskusji. zapraszam do polemiki na www.bistro.edu.pl/artykul,Slowo_o_slowach.html
-
Gość: Anna, host195-150-132-132.pnet.com.pl
2009/12/04 09:38:25
@Maciek - z moich obserwacji wynika, że wiele osób (tak agencji, jak i klientów) wciąż bardzo lekceważy Internet. Uważają go często za niezwykle niszowy, a co za tym idzie - bez większego znaczenia. Znaczenie mają gazety, radio, a w szczególności telewizja, ale jakiś bloger? albo nawet 100 internautów? Kto to czyta proszę pani?...

Z tego samego względu kryzysy, które były związane z nowymi mediami często są uznawane za nieistotne bicie piany, którym nie warto się zajmować, ew. w danym środowisku nikt o nich nawet nie wie...
-
Gość: Jarek, chello089076207013.chello.pl
2009/12/23 00:32:09
to co przed nami to nowa komunikacja - nie PR, reklama, planowanie mediów ale nowa komunikacja synergiczna pod względem wykorzystania wszystkich narzędzi i sposobów wejścia w interakcje z nowym konsumentem. I naprawdę bicie piany o stanie polskiego PR nie ma sensu bo to już historia ...
Dominik Kaznowski
Dominik Kaznowski
Dominik Kaznowski
Wykop
Newsletter
Blip
LinkedIn GoldenLine