Blog > Komentarze do wpisu

PR w Polsce oczami blogujących PRowców

Jednym słowem - w nawiązaniu do mojego poprzedniego postu na temat kondycji public relations w Polsce poniżej krótkie streszczenie wątków, które pojawiły się podczas dyskusji blogowej. Dziękuję wszystkim zaangażowanym w dyskusję (i mam nadzieję na ciąg dalszy :). W moim odczuciu była dosyć przekrojowa, bowiem zaangażowały się w nią osoby z różnych stron rynku: klienci (Orange/TP, BZWBK, Pracuj.pl), agencje (Euro RSCG Sensors, Havas, Publicon), wydawcy (Gazeta.pl, Bankier.pl), social media (Nasza-klasa.pl, blogerzy), naukowcy i wykładowcy (WSIiZ, Politechnika Koszalińska) oraz profesjonaliści branży. Część z osób wypowiadających jest zaangażowana poza codzienną pracą w inne projekty – od prowadzenia blogów, po udział w pracach różnych organizacji, co niewątpliwe daje szerszy ogląd na sprawę (IMHO). Dziękuję również wszystkim tym, którzy z różnych powodów nie chcieli wypowiedzieć się w komentarzach, a przekazali mi mailowo lub telefonicznie swój pogląd w tej sprawie.

Co równie ważne, okazuje się że branża public relations – przynajmniej w pewnej części POTRAFI korzystać z blogów (nice!) i wie do czego one służą (zgryźliwość zamierzona).

Poniżej to co udało mi się wynotować w kwestii „problemów public relations”:

  • Niewątpliwie rynek PR boryka się z problemem pomiaru efektywności własnych działań. Oznacza to, że dzisiaj jedyną mierzalną i namacalną forma sprawdzania efektywności tych działań są właśnie nieszczęsne wycinki, cytowania czy innego typu wzmianki w mediach. Zadaniem dla branży wydaje się zatem kwestia stworzenia nowych (dodatkowych poza wycinkami) miar badana efektywności PR, co pozwoli w moim odczuciu wyjść poza obecny Matrix.
  • Zmiany na rynku mediów skutkują zmianą struktury konsumpcji mediów. Z jednej strony mamy do czynienia z coraz większą podzielnością zaangażowania konsumentów (segmentacja) a z drugiej migracją w stronę internetu oraz wielokanałowego dostępu do treści (mobile, konsole, etc.).  Co ważne struktura korzystania z sieci również zmienia się w czasie – konsumenci coraz intensywniej korzystają z aplikacji i społeczności kosztem serwisów kontentowych (internet staje się mniej medium, a bardziej kanałem dystrybucji).
  • Natłok i niska jakość reklam sprawia, że tradycyjne działania promocyjne są coraz mniej efektywne. Stwarza to szanse dla niestandardowych działań unikających reklamy jako alternatywy dla aktywności marketingowej firm. Jest to zatem szansa dla public relations jako dziedziny z której PR n ie wydaje się chętny skorzystać.
  • Percepcja rynku i jego problemów jest dosyć jednostronna – najbardziej słyszalny głos stanowią agencje PR, które są usługodawcami. Głos klientów, praktyków czy świata nauki nie jest skutecznie reprezentowany w debacie rynkowej o PR (jeśli taka debata w ogóle istnieje – tzn. debata szersza niż pośród firm usługowych). W debatę rynkową chętnie angażują się zapaleńcy i młode pokolenie PRowców, co w naturalny sposób wykrzywia jest kierunek (tak samo zresztą jak nadreprezentacja w niej usługodawców).
  • Proces edukacji rynku, w tym tak zwanych „opornych” klientów (opornych na szersze zastosowanie public relations i wprowadzanie nowych pomysłów) jest utrudniony ze względu na brak spójnej wizji przyszłości rynku lub przynajmniej otwartej zogniskowanej debaty na ten temat.
  • Dzisiaj public realtions, podobnie jak inne dziedziny marketingu/działalności biznesowej staje się coraz bardziej złożoną dyscypliną. Powinien się zatem otworzyć na nowe idee i kompetencje. Dzisiaj komunikacja to nie tylko tekst. Sposoby komunikacji z rynkiem stają się coraz bardziej naturalne i mniej planowe/kontrolowane – komunikacja jest znacznie bardziej swobodna co znacząco odstaje o klasycznego modelu PR, który był relatywnie znaczniej „kontrolowalny” (zachowawczy?)
  • Media społeczne jako trend w komunikacji są postrzegane na świecie jako szansa dla branży public relations. W Polsce adaptacja narzędzi social mediowych jest słaba.
  • PR stoi przed problemem przestawienia się lub adaptacji komunikacji bezpośredniej z konsumentem. Dotychczas „komunikacja” ta odbywała się zwykle za pośrednictwem mediów i profesjonalnych pośredników (dziennikarze, eksperci, autorytety) = przestawienie/nastawienie się na dialog a nie monolog.
  • Rynek powinien nastawić się na best practices z zagranicy i starać się wykorzystywać sprawdzone wzorce w nowych obszarach PR. Problemem jest ograniczona wymiana know-how na rynku. Wzrost roli i wydatków na działania PR jest w związku z tym spowolniony. Poszczególne podmioty starają się konkurować pomiędzy sobą zamiast wspólnie powiększać rynek.
  • Działania w obszarze nowych mediów i tak zwanego web 2.0 są zwykle powierzchowne. Brak jakichkolwiek opracowań i  systematyzacji działań w tym obszarze, nie mówiąc już o case study’s.
  • Rynek na „nowy PR” nie jest kreowany z powodu zbyt małej podaży ofert w tym zakresie przez agencje PR (co związane jest z jednej strony z brakiem know-how a z drugiej z brakiem podejścia nastawionego na business development).
  • Termin PR w wypaczony sposób jest zagarniany przez świat polityki i showbiznesu.
  • Rynkowi PR brak dystansu i refleksji nad skalą i znaczeniem obecnie zachodzących zmian. Brak głębszych analiz, badań i wnioskowania. Brak dostępnej literatury.
  • Szybkość zmian w nowych mediach sprawia, że modny jeszcze 2 lata temu termin „web 2.0” jest dzisiaj niemal nieaktualny w kontekście rozumienia zmian na rynku i wśród postaw i zachowań konsumentów.
  • Brak dyskusji na temat zmieniającej się roli PR w organizacji. Dotyczy to również dyskusji o tym, co to jest PR, biorąc pod uwagę obecny stan wiedzy i rozwój tej dziedziny przez ostatnie 20 lat.
  • System edukacji jest zły. Nie uwzględnia nie tylko najnowszych trendów, ale nawet rzeczy oczywistych z punktu widzenia rynku. System kształci redaktorów press realase’ów a nie „komunikatorów” niezbędnych w dzisiejszej rzeczywistości.
  • Imprezy branżowe powinny odnosić się również do przyszłości, nowych trendów i tego co nadchodzi, a nie opisywać „nudną codzienną rzeczywistość”.
  • Brak dyskusji/refleksji nad jakością i skutecznością działań w social media. Wszelkie projekty angażują wciąż tą samą grupę internetowych geeków.
  • Istnieje potrzeba zdefiniowania na nowo znaczenia słowa „media”.
  • Komunikacja staje się coraz bardziej subiektywna. Firmy i marki budują własne kanały dotarcia do klientów, które są alternatywą dla wykorzystania tradycyjnych mediów.
  • Brak debaty nad strategiczną rolą PR. Konieczność profesjonalizacji poszczególnych obszarów PR, co związane jest z rosnącą rola każdego pracownika jako osoby wpływającej na postrzeganie firmy i odpowiedzialnej za komunikację z otoczeniem (zmiana myślenia o zarządzaniu).

Uff, trochę się tego zebrało. Szczerze powiedziawszy – moje pierwsze wrażenie jest takie, że branża PR ma naprawdę problem. Nie sądzę, aby działając w pojedynkę dało się rozwiązać większość z nich.

Tak, czy inaczej postaram się na moim blogu pociągnąć dyskusję na temat poszczególnych zagadnień wymienionych powyżej – w oddzielnych wpisach. Myślę bowiem, że zajmując się kolejno wskazanymi problemami (jeśli nimi rzeczywiście są) będzie można szukać jakiś rozwiązań/odpowiedzi.

Finalnie taka dyskusja sieciowa może nas doprowadzić do otwartych rozmów podczas Kongresu lub nakierować go programowo.

Powiadomienia o wpisach

środa, 25 listopada 2009, domino00
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/11/25 11:56:27
Dużo tego. To dobrze. Zgłaszam się do dyskusji.... Pozdrowienia.
-
2009/11/25 18:53:55
Do póki agencje PR będą przesyłać do mnie informacje zwrotną typu "jesteśmy agencja PR nie płacimy za jakiekolwiek działania" to agencje PR będą naprawdę w problemie bo nikt ich poważnie nie będzie traktował.

Do póki będą mi podsyłać niskiej jakości teksty nie będę na te teksty zwracał uwagi.
Jak dzwoni Pani z PR i nie pyta mnie czy tekst jest interesujący tylko kiedy będzie opublikowany to... patrz wyżej

Te same teksty wysyłane do 15 serwisów kobiecych nie mają jakiejkolwiek wartości.

A teraz zagadka na koniec. Nagrody nie przewiduje, no chyba ze ktos sie zglosi do gdańska po jakąś herbatę lub musztardę przesłaną przez agencje PR.

Jaka warszawska agencja PR proponuje poszujującym prace dziewczynom pierwszy miesiąc pracy za darmo a potem jak się sprawdzi to praca?

NA odpowiedz czekam do jutra:)
-
2009/11/25 21:10:48
Czy to przypadkiem nie ComPress? Ups... przepraszam, że tak otwartym tekstem. A za musztardę dziękuję...
-
Gość: , chello089072173190.chello.pl
2009/11/25 22:53:06
Raaany...tak robi większość warszawskich firm...ciężko trafić :) trudno tym zadufanym w sobie, "zarabiającym miliardy", specom-we-wszystkim-co-możliwe, zapłacić normalnie za wykonywaną pracę...
-
Gość: Robert Wróbel, staticline18976.toya.net.pl
2009/11/26 09:16:04
Dominiku.

Ma wiele racji w tym co piszesz tylko obawiam się, że Twoje oczekiwania wobec branży PR są zbyt wczesne. Musi upłynąć jeszcze trochę czasu zanim branża wyjdzie z kręgu starych mediów i wycinków.
Nie wspominam tutaj o społecznościach w sieci czy wyrafinowanych formach dotarcia z treścią. Z moich spostrzeżeń wynika, że internet jako narzędzie jeszcze w tym środowisku nie zajął na tyle znaczącego miejsca aby stanowił core komunikacji. Nadal podstawą są stare media.

Ja podobnie jak Ty jestem po stronie interactive i mam być może rygorystyczne spojrzenie na stare media, których rola chociażby z braku szybkości komunikacji się zmienia i będzie zmieniała.

Rozmawiasz z ludźmi z branży PR i zapewne wiesz jakie mają podejście chociażby do blogów. W dużym stopniu ich opinia jest taka, że blogi piszą pryszczate małolaty, które czytają małolaty i w ogóle to tam nie ma nic ciekawego.
Na palcach jednej ręki można policzyć dobre kreacje PR, które zostały zrobione z wykorzystaniem blogów.

Temat, który zacząłeś poprzednim postem o Rzeszowie i tym jest szeroki i mam nadzieję, że zainteresuje branżę.

Spotkaliśmy się ostatnio w Rzeszowie na Internet Beta więc masz i ja mam porównanie podobnych imprez z zakresu PR i Interactiv.


Pozdrawiam.
-
2009/11/26 21:17:30
Jeśli chodzi o metody pomiaru efektywności działań PR, to takie metody - poza liczbą publikacji już istnieją. Każdy wydawca internetowy jest w stanie podać ile osób zapoznało się z konkretnym tekstem. Zatem dotarcie można dość precyzyjnie określić. Jednak jak dotąd zaledwie jedna firma PR poprosiła mnie o takie dane i z tego co wiem nie podzieliła się swą wiedzą z klientem. Dlaczego? Czytelnictwo większości informacji prasowych jest raczej marne...
Zdecydowanie lepiej czytają się teksty redakcyjne, jednakowoż aby powstały ktoś je musi sfinansować, a obecny model biznesowy obowiązujący w internecie tego nie umożliwia.
Dlatego czas, aby firmy PR "straciły dziewictwo" i porozumiały się z działami marketingu & reklamy wskazując problem. Banery i wyścig słupków niczego wartościowego nie sfinansują. Trzeba postawić na edukację rynku, płacąc nie za odsłony a za podjęcie tematu. Bez kryptoreklamy rzecz jasna.
-
Gość: Robert Wróbel, staticline18976.toya.net.pl
2009/11/26 21:20:34
W nawiązaniu do poprzedniego posta jednak są agencje, które działają na blogach.
Jest taka jedna na pokładzie bo sama z całym szacunkiem Solidarność to by na to nie wpadła. Przykład już głośnej sprawy IKEI - www.czyikeajestok.pl .

Nawet jest reklama u Macieja na www.blog.mediafun.pl


A co taka cisza nastąpiła w dyskusji...?




-
Gość: jarek, chello089076207013.chello.pl
2009/11/26 22:22:15
mashable.com/2009/10/12/social-media-pr-pitch/ może powinniśmy powołać do życia profil:-) edukujący praktyków i hobbystów.... generalnie branża PR trochę zamyka się na nowości w komunikacji tak jak reklama trochę nie doceniała wagi internetu.
-
2009/11/27 11:38:51
Jezu już myślałem ze ja jeden tak myśle a tu widze Robert Kamiński podobnie. Może jak zbierze nas sie jeszcze trójka to zrobimy jakąś pikiete :) A na Poważnie to mam nadzieję, że takie myślenie dotrze w końcu do wydawców serwisów. Mam wrazenie, ze PR to dziewictwo traci czasem tu czasem tam jednak ciągle stara się mówić o jakiej sobie tylko znanej etyce.
-
2009/11/27 12:55:25
Problemy PR w Polsce ma kilka podłoży. Po pierwsze - skurczył się biznes, więc duże agencje "pogubiły" część konsultantów. Ci konsultanci poszli z reguły na swoje, pozakładali dziesiątki małych agencyjek. Trzeba z czegoś żyć, więc oferują usługi tanio.

Sprawa druga - kryzys - trzeba się obgonić stażystami - a to obniża jakość. O jakim e-PR mamy gadać w takich warunkach rynkowych?

Sprawa trzecia - media, z których (dzięki którym) żyją agencje PR przeszły OGROMNĄ restrukturyzację, połaczoną z fizycznym kurczeniem się. To zmiana, która przeraża agencje - zadają sobie pytanie: co robić dalej, skoro zmniejszyła nam się przestrzeń zaróno po stronie zleceń, jak i sceny, na której działamy? Często nie mają koncepcji na działania alternatywne.

Sprawa czwarta - Internet i zmiany, jakie niesie. Mam wrażenie, że polski PR wolno adaptuje zmiany w tym zakresie. Ale to nie tylko wina agencji. To wina także zleceniodawców, któzy również nie rozumieją znaczenia tych zmian.
-
Gość: SzymonSikorski, 89.108.211.13*
2009/11/27 13:33:44
Jak zwykle, krótko, szybko i na gorąco:

- clippingowe mierzenie efektywności to bzdura, ale dopóki sami nadreprezentowani usługodawcy nie będą chcieli się edukować (po raz a dobrze się nauczyć piaru nie da) i edukować klienta, to właśnie "napier***** notek" będą w cenie. Szczęśliwie nam się udaje reformować pozornie niereformowalne firmy, do czego zachęcam. Agencje zachęcają do komunikowania, celem zrozumienia, a same tej praktyki nie stosują. - akademickie środowisko PR dużo o PR pisze, ale raczej są to treści bez wartości - i słuszne spostrzeżenie Dominika dotyczące nadreprezentatywnej grupy. Czytam bloga Ciszewskiego, zawsze czytam to co mówią Łuczak, Zmyślony, Łaszyn, Sensorsi, czy Weber Shandwick. Bo znają rynek. Z autopsji wiem, że studenci nie wiedzą na ten temat za wiele, bo czasem wiedzą co nieco o komunikacji, ale nijak nie ma to zastosowania praktycznego. (zawieszone w próżni). Przykład: opowiadam na zajęciach o blogach - jak uda mi się ich w ogóle przekonać, że ma to sens, to wkładają to potem do absolutnie KAŻDEGO projektu - czy się projekt kwalifikuje, czy nie. Z powyższego wziął się też kolejny problem, nad którym dobrze byłoby się skupić: nad zbudowaną popularnością Social Media w dyskursie branżowym. Szanowni, dobrze wiecie i ja wiem, że to narzędzia wyznaczające trendy, ale jeszcze na przyszłość. Wiecie także, że niektóre produkty potrzebują magazynów, prasy tradycyjnej, prostych przekazów. Przykład działania "czyikeajestok" jest dobrym przykładem, bo złapie to opinia publiczna, szczególnie wychowana na GW, ale związkowcy i pracownicy liniowi raczej nie. Ja jestem wielkim fanem nowych mediów i propagatorem mediów społecznych. Apeluję jedynie, by zawsze szukać "złotego środka". Dla mnie jedynym ważnym atrybutem komunikacji, jest jej skuteczność. I szczerze mówiąc wkurza mnie dzielenie na "innowacyjnych" interactive i "zramolałych" piarowców. AI robią także głupie i źle stargetowane projekty. To wynika w ogóle z miernoty intelektualnej rynku, ale to temat na inną dyskusję. Ostatnio na Ad Days w Łodzi, pewien Pan-z-jednej-z-topowych-warszawskiej-Agencji z przejęciem mówił, że działania odpowiedzialne społecznie się opłacają. ŁAŁ. (ok, zgubiłem wątek, sorry, piątek)

- Serwisy contentowe w ogóle tracą sens powoli, bo w większości są agregatorami różnych, często śmieciowych, treści. I służą jak podkładka do clippingu. Można chociaż dzięki nim mierzyć "konwersję" artykułów (redir z linków, hasła wyszukiwania) - co pokazuje jak są mierne. Ale wymierne ;)

I na koniec: jestem za tym by zrobić dużą konferencję konfrontację rynków AI, PR i reklamy. I się pokłócić. I wydać na ten temat publikację. I iść do ludzi. Tyle, że jak to zrobimy, przyjdą i tak te same twarze, o tych samych twardych poglądach. Bo kto chce się edukować, to o tych rzeczach (o których mowa w tym wątku) wie. I tyle. Edukować trzeba od podstaw, zanim się pewne postawy nie "zabetonują" !
-
Gość: anna nowak, 188.147.144.233.nat.umts.dynamic.eranet.pl
2009/11/28 17:48:14
Drodzy Państwo, chciałabym w Waszej dyskusji zwrócic uwagę na najważniejsze zagadnienie w Waszej branży . To brak fachowości. Jestem dziennikarką .Kazdego dnia mam kontakt z branżą PR . Dobry , doswiadczony PRowiec jest na wagę złota dla firmy . Nie wiem dlaczego one tego nie rozumieja i zatrudniają byle kogo. Jest to przede wszystkim mało kumata młodzież , która często ma trudności ze zrozumieniem prostego przekazu werbalnego. Ktos kto jest ich szefem od PR to osoba najczęściej zatrudniona po kumotersku . To widać zwłaszcza w instytucjach państwowych i spółkach korporacyjnych. Wielu w tej branzy jest amatorów poszukujących łatwego zarobku. Najlepszymi PRowcami są byli dziennikarze prestżowych mediów. Dlatego gdyz wiedzą , że nosnikami informacji sa inni dziennikarze, wiedzą jak im przekazywać pożądane dla firmy którą reprezentują treści . Poza tym PR nie da sie nauczyc . To najpierw wieloletnia praktyka w zawodzie dziennikarza poparta osobistym talentem i kontaktami w wielu obszarach. Biegły angielski jest w tym wszystkim nie wazny do tego służą tłumacze . Też muszą z czegos żyć . Podobnie jak długie nogi . To zaleta hostessy. I jesli jakiś prezes myli te kwestie z talentem i intelektem , niech nie sadzi że przełozy sie to na sukces jego firmy. Wręcz przeciwnie. Poniesie porażkę.
-
Gość: Robert Wróbel, staticline18976.toya.net.pl
2009/11/28 18:27:47
Pani Aniu.

Przyznam, że przeczytałem ze zdziwieniem Pani tekst. Dobrze wiadomo w branży, że jest rywalizacja między środowiskiem dziennikarskim a PR. Jedni i drudzy stoją po innych stronach barykady a jak ktoś zmieni front to często jest wykluczony. Tak jest szczególnie w środowisku, które Pani reprezentuje. Dziennikarze jak przechodzą na stronę PR to mają potem jeśli chcą wrócić do dziennikarstwa spore problemy właśnie w Pani środowisku. Znam kilka takich przypadków. Nie wspominam już o tym, że dziennikarze często jednak nie nadają się do PRu.
-
2009/11/30 10:33:41
"Zadaniem dla branży wydaje się zatem kwestia stworzenia nowych (dodatkowych poza wycinkami) miar badana efektywności PR, co pozwoli w moim odczuciu wyjść poza obecny Matrix."
Po co odkrywać Amerykę? Mamy całą metodologię badań społecznych z metodami i technikami, i to, co musi zrobić PR-owiec, to się jej nauczyć, a potem skonstruować sobie własny program pomiaru i zacząć go stosować (tego uczę na szkoleniach, które prowadzę). A to już jest dla wielu problem - znajomość metod i technik badań społecznych jest niewielka, nie na wszystkich studiach tego uczą. Więc poprzestaje się na liczeniu wycinków.
-
2009/12/01 10:05:24
Z drugiej strony, to że nowych mediów w kampaniach PRowskich jest tak mało, a zrozumienie ich w agencjach tak niewielkie - wynika głównie z podaży.
Ciężko z uporem maniaka sprzedawać coś (sprzedwać = wydawać pieniądze na ludzi, którzy to sprzedaja = koszt )

My się wzięliśmy za niesienie kaganka oświaty w 2005 - bo gdzieś w wtedy w moim planie komunikacji pierwszy raz blogerzy wylądowali ex aequo z dziennikarzami. OD tego 2005 jest to element każdego programu - i bardzo rzadko jest wykorzystywany. Powód jest prosty - ładniejsze na biurku, bardziej zasięgowe & milej widziane są wycinki z kolorowych gazet, niż wpis na blogu.
Prawie każdy klient ( a tym naszym, z racji wielkości, marek etc - raczej nie sposób zarzucić niewyedukowania) traktuje to jako absolutną wisienkę na torcie.
Case'ów ze świata, szczególnie z biur w US, to ja mam multum. White paperów pół szafy. Branża jako taka się tym zainteresowała dość szybko - tylko klienci duuużo wolniej.

Temat drugi - etyka kuleje na potęgę - przykład: akcje facebooku, targetujące bloggerów zresztą. Jakieś 10 minut "śledztwa" wystarczy, żeby zobaczyć, jaki odsetek tych co klikają "lubię", "share" i wpisują komentarze to agencja pracująca dla rzeczonej marki. Szczerze mowiąc mi centrala by obcięła głowę razem z szyją - bo gdzie tu transparentność... gdzie jakiś kodeks WOMMA.

Last but not least, @Robert Kamiński "Każdy wydawca internetowy jest w stanie podać ile osób zapoznało się z konkretnym tekstem" - sorry, utopia. Może podać, łaskawie, po trzeciej prośbie, ilość odsłon/uu dla sekcji - tylko co mi z tego, że 600k uu widziało sekcję "Zdrowie & Uroda", jak wisi tam 300 artykułów ?

Mierzalność - najsensowniejsza niewątplwie jest uwaga Anny Miotk, ale wydaje mi się, że to ma sens tylko przy dużych akcjach. Same wycinki są z kolei bardzo wprowadzające w błąd - sprawdzają się za to klasyczne marketingowe wskaźniki typu reach, contact points, cpc i inne.
-
2009/12/01 10:06:52
"/" mi zjadło pomiędzy nazwiskiem a agencją i wyszło, jakbym się wpisał dwoma nazwiskami, będąc na dodatek potomkiem założyciela agencji ;)
Dominik Kaznowski
Dominik Kaznowski
Dominik Kaznowski
Wykop
Newsletter
Blip
LinkedIn GoldenLine