Blog > Komentarze do wpisu

Czym jest wolność.

Bo chyba o to rozbija się dyskusja, jeśli w ogóle można tak to nazwać. W każdym razie hasła tak ochoczo podnoszone w sieci dotyczą przecież tej wolności -  wypowiedzi, opinii, myśli, działania, wyrażania. Wszystko wolność.

Ktoś w komentarzu napisał, że mój poprzedni wpis był chyba wynikiem wielkiej frustracji. Tak był. Był wynikiem zajebistej frustracji. Jak można nie być sfrustrowanym lub poddawać się innym uczuciom (bardziej skrajnym), kiedy dyskredytacji ulega głos zwykłych ludzi. Jeszcze na dobre media społeczne nie zdążyły okrzepnąć i zacząć reprezentować pełnego spektrum poglądów i opinii a już jej samozwańczy reprezentanci idą na układ z władzą. Jestem niezwykle zawiedziony, a moje słowa biorą się z tego, że owa wolność jest dla mnie czymś ważnym.

Każdy moment jest szansą jej egzekwowania. Na wolność składa się zespół różnych komplementarnych elementów. Nie jest wolnością możliwość wyrażania poglądów w zamknięciu podobnie jak wolnością nie jest możliwość swobodnego przemieszczania się przy jednoczesnej cenzurze światopoglądowej. Te dwie rzeczy (jak i kilka innych) musza iść w parze. Podobnie z przestrzeganiem umowy społecznej – konstytucja określająca wszystkie te zasady została przegłosowana w wyborach bezpośrednich – w referendum konstytucyjnym. Co i tak ma niewielkie znaczenie ponieważ jest nagminnie łamana (i jakoś to nikogo nie razi). Ciekawe ilu obywateli głosowałoby za obecną konstytucją gdyby znalazły się tam zapisy nie o bezpłatnej służbie zdrowia, ale częściowo odpłatnej? Na pewno nie tyle samo (pierwszy przykład z brzegu).

Nastawanie na wolność, nawet w mało znaczących kwestiach nie różni się od tej dokonywanej rękami tyranów. Oczywiście zawsze można tłumaczyć to utylitaryzmem. Ja natomiast nie zgadzam się z tym aby nieudolność państwa w ochronie jednej grupy społecznej odbywała się na drodze odbierania mi moich praw. Miałkość tych dyskusji polega również i na tym, że nikt nie stara się wyjść poza system demokratyczny (czyli jedną z możliwości samoorganizacji społeczeństw), który w miarę rozrostu grup interesów i mnożenia przepisów prawnych regulujących wszystko co możliwe staje się coraz mniej wydolny.

Polskie państwo dzisiaj to luźna federacja urzędów i instytucji finansowanych z jednego worka podatkowego - innymi słowy Polska państwem nie jest lub jeśli nawet to ułomnym. Językiem komunikacji z obywatelem jest biurokracja, a ordynacja wyborcza może zostać zmieniona ze względu na bieżący interes polityczny (ostatnia zmiana za rządów AWS uniemożliwiła stworzenie rządu większościowego SLD). Dzisiaj PO również przebąkuje coś o zmianie ordynacji wyborczej. Dołóżmy do tego najniższy w Europie odsetek spraw, które polski obywatel może załatwić przez internet. To, że ekipa PO jest bardziej sprawna od innych nie zwalnia nas od wskazywania właściwych benchmarków. Tak samo jak nie zwalnia nas od poszukiwania lepszej alternatywny – nawet jeśli to trudne. Zwłaszcza w zakresie wolności.

A to dlatego że, co podnoszono w komentarzach pod poprzednim wpisem media przekształciły się z instytucji kontrolującej władzę w podmioty uczestniczące w grze politycznej i gospodarczej lub po prostu zarabiające kasę na dostarczaniu infotainment’u. Media w Polsce nie pełnią dzisiaj funkcji kontrolnej lub jeśli to robią to ułomnie. A zwłaszcza mass-media. Dzieje się tak za sprawą spadających przychodów firm kontrolujących media – nazywanych koncernami mediowymi. Publicystyka nie przynosi zysków – wyrzućmy ją do niszowego kanału.

Dodatkowym efektem zmian na rynku mediów jest spadająca jakość pracy dziennikarskiej traktowana jako suma. Prawdziwych dziennikarzy, którzy mogą ową funkcję kontrolną pełnić jest po prostu coraz mniej. Zastępują ich redaktorzy i wytwórcy treści zamieszczanych w mediach, co jest wynikiem zasad ekonomii. Mniejsze przychody, większa konkurencja (niska bariera wejścia do biznesu mediowego) = mniejsze pieniądze na zatrudnienie (lub ewentualne procesowanie się) = mniej dziennikarzy.

Dochodzi do tego jeszcze wątek poboczny acz moim zdaniem rzadko w tym kontekście podnoszony. Znaczna część dziennikarzy stała się jednocześnie komentatorami politycznymi – co oznacza głoszenie takich czy innych sądów odnoszących się do światopoglądów czy polityki, a to nie wiąże się już z funkcją informowania masowego odbiorcy. Stali się zatem kaznodziejami tej czy innej ideii – nie powinni być zatem chronieni prawem prasowym. Nie dociekają oni prawdy tylko głoszą poglądy. A to zupełnie inna bajka. Dlatego nie łatwo zdecydować i jednoznacznie wskazać, że bycie blogerem, dziennikarzem, publicystą czy komentatorem wiąże się z tą czy inna funkcją społeczną w danym momencie. Świat stał się bardziej skomplikowany niż wcześniej.

Właśnie po to wspólna baza jaką są prawa obywatelskie powinna być jeszcze mocniej pielęgnowana.

piątek, 26 lutego 2010, domino00
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Grzegorz Wszelaczyński, chello089073126081.chello.pl
2010/02/26 19:29:26
"konstytucja określająca wszystkie te zasady została przegłosowana w wyborach bezpośrednich w referendum konstytucyjnym: - z pełnym szacunkiem ale to nie jest prawda - konstytucję przyjął sejm, referendum było niewiążące z powodu niskiej frekwencji.
-
Gość: Artur Kurasiński, aatt248.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/27 00:38:36
Dominiku - to drugi wpis po którym moje oczy są wielkości spodków. Naprawdę nie wiem czy żartujesz czy celowo prowokujesz. Boję się, że Ty piszesz to na serio.

"Jak można nie być sfrustrowanym lub poddawać się innym uczuciom (bardziej skrajnym), kiedy dyskredytacji ulega głos zwykłych ludzi."

Jako członek kadry zarządzającej największego serwisu społecznościowego w Polsce masz możliwość wykorzystania swojego medium i zaangażowanie użytkowników NK w proces dyskusji o wolności, internetu, jakości mediów i dziennikarstwa w Polsce. Nie zrobisz tego bo to nie jest działania podnoszące zysk serwisowi.

Emocjonujesz się podczas kiedy sam wiesz z czego wynikają takie a nie inne zachowania dziennikarzy (pracowałeś w Agorze więc wiesz jak to wygląda), mediów, właścicieli - zamiast użalać się nad całym światem zrób coś. Przestań pisać oczywistości i przejdź do czynów.
-
2010/02/27 01:04:17
To sa jeszcze cienie w pieczarze, ale jesteś Dominiku, na dobrej drodze.

Pozdrawiam
-
Gość: Lolipopo, lw-213-76-154-186.lannet.pl
2010/02/27 01:22:53
Prawa obowiązują każdego z nas od czasu narodzin aż do śmierci. Te prawa maja nas chronić ale również nas ograniczają... Więc pytam dlaczego ja jako WOLNY człowiek muszę tych praw przestrzegać? Czemu nikt mnie nie pyta czy zgadzam się z tymi prawami? Przecież wolny człowiek ma prawo robic dokładnie to na co ma ochotę.... Jeżeli będę miał ochotę na jointa to i tak go KURWA SPALE i żaden burak a z rządu ani Policjant mi tego nie zabronią. Bo jestem kurwa "Wolny" czyż nie? A może się mylę i nigdy wolny nie byłem? Z obecnego stanu na to wygląda iz nie jestem wolnym człowiekiem.. Bo gdybym był naprawdę wolny mógłbym robić co tylko bym chciał a tymczasem. nie mogę robić tego co chcę bo rząd mi to uniemożliwia...... Ale zaraz CZEMU ONI KURWA MNĄ RZADZA!!!!! JA NA TO ŻEBY KTOKOLWIEK MNĄ RZĄDZIŁ ZGODY NIE WYDAWAŁEM więc jakim kurwa prawem oni mówią mi co mogę robić a czego nie? Czemu muszę się godzić na popierdolone prawa które ktos siedzący na stołku i niemający pojęcia o życiu sobie wymyśla? Czemu?? Czyż nie jestem wolny?? A może wolność nigdy nie istniała?.......
-
2010/02/27 01:38:16
Bardzo możliwe, że wolność nigdy nie istniała, bo jako taka jest wymysłem człowieka. Innymi słowy - ludzie sobie pojęcie wolności sami stworzyli. Ostatecznie wszystko pewnie rozchodzi się o definicję "wolności", którą każdy pewnie rozumie inaczej.

w moim rozumieniu (i nie tylko moim..), wystarczą nam trzy podstawowe prawa:
- prawo do życia
- prawo do wolności
- prawo do własności

Pomyślmy sobie - gdyby te 3 prawa na 100% były "wdrożone" i przestrzegane? Oczywiście nie jest to recepta na wszystko:)Jak Dominik napisał - świat nam się zrobił skomplikowany. Można się w nim pogubić i wcale tego nie zauważyć:)


To, co chciałbym przeczytać Dominiku, to jakąś Twoją wizję, Twój pomysł. Piszesz o tym, że demokracja jest jedną z możliwości i jak rozumiem masz w zanadrzu inną możliwość, inny model - w Twoim rozumieniu bardziej odpowiedni. Chciałbym, żebyś więcej opowiedział o tym, co zrobić z tym, co jest, a nie tylko pisał o tym, jak jest źle. To bardzo cenne, że o tym piszesz (przydało by się więcej faktów, konkretów - np w sprawie ustawy hazardowej), ale wydaje mi się, że jeszcze bardziej cenne będzie, jeśli odpowiesz na pytania "I co z tego" "Co z tym zrobimy?" "Jakie podejmujemy działania?".

Łatwo jest krytykować, ale zrobić coś konstruktywnego i zmienić stan rzeczy - trudniej. Wiem, że oprócz tej krytyki masz dużo więcej do przekazania i że sama krytyka jest podparta silnymi argumentami. Dlatego też czekam na więcej Twoich wpisów.
-
2010/02/27 10:22:10
Grzegorz: tym bardziej konstytucja nie ma tak zwanej legitymacji społecznej. Mimo wszystko establishment powołuje się na konstytucję i łamie ją jednocześnie. Stąd wniosek, że system demokratyczny to fikcja - opiera się na prawach zapisanych w konstytucji, która nie ma legitymacji społecznej, co więcej budzi protesty i opór społeczny (vide zapisy populistyczne o bezpłatnej służbie zdrowia, edukacji czy równości wobec prawa). To trochę jak paragraf 22 - elity polityczne narzuciły te zapisy, a teraz tłumaczą się, że nie można ich zmienić, bo to konstytucja - choć jak wprost wynika z praktyki - nie maja owe zapisy zastosowania w rzeczywistości. Jednym słowem tak zwany "fundament" jest co najwyżej domkiem z balsy ustawionym na ruchomych piaskach i dopóki burza pustynna nie spycha go w przepaść jest łatany i podpierany jak się da, a kolejne ograniczenia są tłumaczone "dobrem ogólnym" - czyli czyim?

Artur: ja tez otwieram oczy ze zdumienia, ponieważ nie rozróżniasz poglądów osobistych od pracy zawodowej. Gdybym postąpił tak jak mówisz zrobiłbym dokładnie wbrew sobie. Po pierwsze założyłeś, że moje poglądy są takie same jak poglądy 180 osób pracujących w firmie czy jej właścicieli. Nawet gdybym miał taką możliwość - to znowu uzurpowanie sobie prawa do mówienia ludziom co jest dobre i narzucania im swojego zdania czy wymuszania na nich nawet samej dyskusji jest nieuprawnione. Na koniec miałbym wykorzystać swoją pozycje do instrumentalnego wdrożenia moich osobistych przekonań. To samo dotyczy twojego wezwania do działania - do czego oczywiście masz prawo - jednak tym samym dyskredytujesz moje wypowiedzi na blogu - jako brak działania [innymi słowy według ciebie są dwie możliwości: milczeć lub działać]. Nie uważam, że pisanie to brak działania. W obszarze, który staram się poruszać, główna zmiana jako może lub powinna się odbyć - dokonuje się w umysłach ludzi [na przykład uświadomienie im, że żyją w innym systemie niż myśleli -co może lub nie popchnąć ich do działania o którym zapewne myślisz]. Dopiero potem przychodzi czas na czyny motywowane własnymi przekonaniami [a nie owczym pędem za większością, co część i tak zapewne uczyni]. Można wskazywać różne drogi, ale pozostaw każdemu prawo do jej wyboru.

Lolipopo: Na tym właśnie polega problem. Chciwość jest naturalną cechą każdej władzy. W tym oczywiście chciwość samej władzy. Tak chwalony przez establishment demokratyczny system w istocie demokratyczny nie jest (tzn. wola większości nie ma znaczenia, jak również bez znaczenia są poglądy mniejszości). Władza stara się utrzymać status quo i przesuwać jego granice w miarę konieczności (np. na skutek protestów) lub swoich koniunkturalnych interesów (lub pod wpływem grup interesów). Nie słyszałem jeszcze aby społeczeństwo zatrudniło lobbystów - np. w sprawie darmowych przedszkoli. W tym systemie w którym żyjemy wolnością cieszy się jednostka, która nie podlega kontroli ze strony państwa, jeśli tylko nie narusza obowiązujących praw (teoretycznie bowiem władza lubi na zapas zbierać różne informacje o nas). Zatem jedyną droga do osiągnięcia stanu o którym piszesz - jest zniesienie ograniczeń z którymi się nie zgadzasz. Najskuteczniejszą metoda nie jest wbrew obiegowej opinii stworzenie ruchu politycznego czy wygranie wyborów (czyli narzucenie zdania większości pozostałym) tylko zatrudnienie firmy lobbingowej - tańsze, skuteczniejsze i szybsze. Co więcej w obecnym systemie jest to całkowicie zgodne z zasadami bo grupy interesów mają prawo prezentować swoje zdanie władzy (czego nauczyliśmy się przy okazji zeznań przez komisją śledczą).

wojciech: podanie recepty nie jest takie proste i wymaga refleksji. Natomiast w moim odczuciu pierwszy krokiem musi być negacja i krytyka, ponieważ pozwala to zbudować wspólną listę elementów z którymi się nie zgadzamy. To natomiast pozwala myśleć o rozwiązaniu unikającym starych ograniczeń a jednocześnie dającym podstawę do współżycia społecznego i nie prowadzącego do anarchii [która i tak finalnie wykształci grupy interesów].
-
2010/02/27 10:25:29
Myślę, że mimo wszystko przy zdrowej refleksji nie można w XXI wieku bazować na systemie wymyślonym w starożytnej Grecji (lub wcześniej) jako system optymalny dla miasta z 40 tysiącami wyborców (120 tys. nie miało prawa głosu [w czasach Peryklesa]). Dzisiaj w Polsce prawo wyborcze ma około 30 milionów ludzi. Zatem rzeczywistość jest dużo bardziej złożona i potrzeby ludzkie maja znacznie bardziej rozbudowaną strukturę niż zapewnienie wody, ochrony przed najeźdźcą czy budowa świątyni. Dzisiejszy system stwierdzana tego co dobre i zła dla 38 milionów ludzi polega na wrzucaniu do drewnianych skrzynek kartek z dwoma lub trzema krzyżykami.

Podobnie nie rozumiem również głosów wzywających do wstrzemięźliwości od krytyki. I postępowania "konstruktywnego" - a na czym oprzeć ową konstrukcję bez wcześniejszej refleksji? Krytyka to proces analizy i oceny. Sama surowość sądów może wynikać z istoty analizowanego zjawiska i stopnia nieprzystawalności wyników tej analizy do wcześniejszych wyobrażeń o istocie zjawisk poddanych analizie.
-
Gość: Artur Kurasinski, aaux228.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/27 13:52:13
Dominik - Postrzegam to tak: gdybys pracowal na np. poczcie i mowil, ze swiat schodzi na psy, wladza deprawuje ale ludzie (dzieki mediom) glupieja to bym Ci przyznal racje. Ty jednak pracujesz "w centrum wydarzen i jaskini lwa".

Pracujesz w miejscu gdzie ludzie tworza tego typu tresci (Sledzik i wypowiedzi celebrytow np.) masz do dyspozycji narzedzia i wiedza zeby to zmienic a narzekasz na innych. Nie kaze Ci stawiac na zarzadzie NK jakis strasznie wydumanych postulatow "sanacji mediow" ale chcialbym Ci zwrocic uwage, ze mozesz byc odbierany jako malo autentyczna osoba w tym co mowisz a co robisz.

Ja widze w tym fundamentalna sprzecznosc etyczna, ktora moim zdaniem odbiera Ci prawo narzekania i wskazywania "winnych tego swiata". Moze zacznij zmine systemu, mediow, swiata od siebie?

Piszesz, ze "Można wskazywać różne drogi, ale pozostaw każdemu prawo do jej wyboru." tylko, ze zanim pozostawisz komus prawo do wyboru juz przygotowales "wyroki" i podzieliles caly swiat na 'good and bad guys'.

Ciekaw jestem tak prywatnie do ktorej z tych kategorii sam siebie zaliczyles?:)
-
Gość: Artur Kurasinski, aaux228.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/27 13:58:15
Dodam, ze z czescia obserwacji dotyczacej zycia politycznego w Polsce zgadzam sie - mialbym inna recepte na zmiany. Bardziej rewolucyjna: wywalanie w kosmos ukladu rzad / parlament / senat / prezydent i zastapienie go rzadmi specjalistow / technokratow. Cos podobnego jak w przypadku Euro2012 - dajmy sprawami biznesu zajmowac sie specjalistami ale kontrolujmy ich. Dlaczego fabryka kieruje facet z dyplomem inzyniera z i rada nadzorcza konktrolujaca jego decyzje a 30 mln krajem czlowiek, ktory nie ma zadnego doswiadczenia z makroekonomia i jest historykiem? (mowie o prezydencie ale zdaje sie, ze premier tez sie pod to lapie:)
-
2010/02/27 14:27:19
... Arturze, chyba bez zrozumienia przeczytałeś mój komentarz. Jakie znaczenie ma to gdzie pracuję dla moich poglądów?
-
2010/02/27 17:05:44
Grzegorz:
konstytucję przyjął sejm, referendum było niewiążące z powodu niskiej frekwencji


A jakieś źródło tych rewelacji? Rzecz jasna bardziej wiarygodne, niż Twoje Głębokie Przekonanie [tm] oraz podważające uchwałę Izby Administracyjnej, Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego. Polecam zapoznanie się z uzasadnieniem, bardzo interesująca lektura.


Lolipopo:
Prawa obowiązują każdego z nas od czasu narodzin aż do śmierci. Te prawa maja nas chronić ale również nas ograniczają... Więc pytam dlaczego ja jako WOLNY człowiek muszę tych praw przestrzegać?


Poczytaj o umowie społecznej. Nie jestem sadystą i nie będę odsyłał do lektury dzieł Hobbesa, Locka czy Rousseau.


Dominik:
Jeszcze na dobre media społeczne nie zdążyły okrzepnąć i zacząć reprezentować pełnego spektrum poglądów i opinii a już jej samozwańczy reprezentanci idą na układ z władzą.


1. Pokaż paluszkiem tę głęboką dyskusję mediów, przedstawiających pełne spektrum poglądów na temat RSiUN. Dla ułatwienia dodam, że jeśli mowa o tradycyjnych mediach, to najbardziej merytoryczny tekst został opublikowany w DGP.

2. Powiedz, jak powinien wyglądać proces wybierania niesamozwańczych reprezentantów do takich rozmów? Dla ułatwienia dodam, że musisz w krótkim czasie wybrać 10 najlepszych przedstawicieli z około 15 milionów kandydatów.

3. Opisz, jaki powinien być wynik takiej debaty z rządem. Ale konkretnie: co byłoby tym efektem, który bezdyskusyjnie mógłby zostać odtrąbiony jako niezaprzeczalny sukces.


Natomiast w moim odczuciu pierwszy krokiem musi być negacja i krytyka, ponieważ pozwala to zbudować wspólną listę elementów z którymi się nie zgadzamy.

Krytykować jest łatwo, negować jeszcze łatwiej. Natomiast znacznie trudniej zaproponować sensowne rozwiązania, które sprawdzą się w praktyce.


Myślę, że mimo wszystko przy zdrowej refleksji nie można w XXI wieku bazować na systemie wymyślonym w starożytnej Grecji [...]

Pomijając fakt, że mamy demokrację pośrednią, a nie bezpośrednią, to zaproponuj coś lepszego. Sensowna propozycja ma szansę na pokojowego Nobla oraz szereg nagród pomniejszych.
-
Gość: Artur Kurasinski, aaux228.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/27 18:12:45
Dominik - dam inny przyklad (bardziej przekoloryzowany i ironiczny). Jak bys odebral apel czlowieka z PZPN, ze polska pilka schodzi na psy?
-
Gość: trendfuture, 095160102233.warszawa.vectranet.pl
2010/02/27 21:43:47
To ja też dodam komentarz (złośliwy może też trochę): trudno wymagać aby ornitolog umial latać :) Jeśli już tak ściśle wymagać zgodności między tym, co się robi (lub w jakim miejscu się w swoim życiu akurat znalazło). Poglądy, opinie może mieć przecież każdy i trudno od razu wymagać "gotowości" do dzialania i robienia rewolucji. Do tego dochodzi się zwykle (jeśli już w ogóle) stopniowo.
-
Gość: Artur Kurasiński, aaux228.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/27 22:30:35
@ trendfuture - tak, ornitolog nie musi latać ale musi umieć zrozumieć, że pośród ptaków też są nieloty :)
-
2010/02/27 23:07:00
Gwoli ścisłości Dominiku - Polska nie jest już demokracją, a buraczano-urzędniczo-policyjną tyranią.
Nie jest demokracją bo to w zeszłym roku wprowadzono zasadniczą zmianę w ordynacji wyborczej likwidując podstawową zasadę demokracji. Od tej chwili ludzie nie mogą wybrać tego kogo CHCĄ lecz tylko i wyłącznie tego kogo Władza POZWOLI wybierać.
Z tego co słychać kasta rządząca dąży też do tego by nie tylko rząd ale i prezydenta wybierać spośród siebie. Po co lud ma spłatać figla?
Sama ordynacja zaś od lat jest tak napisana, że nikt nowy nie jest w stanie wejść do tego układu z powodu krótkich terminów, braku możliwości konkurowania finansowego i innych ograniczeń.
Oczywiście brak demokracji i tak nie ma to większego znaczenia - Polską od 20 lat rządzą te same (często nieznane) gęby, te same służby specjalne (czy kto tam się za nimi kryje) oraz niewybieralne w wyborach i pozostające poza jakąkolwiek kontrolą sitwy jak np. sędziowska.
A i same Władze nie mają już żadnego większego pola manewru przez to, że kraj po prostu upada z powodu fatalnych błędów strukturalnych popełnionych u samego zarania III RP jak np. postawienie na emerytów a nie na dzieci, pozwolenie na wieczne zaciąganie długu publicznego itp. i już teraz większość budżetu to sztywne wydatki.
W tej chwili banki, fundusze emerytalne itp. 75% swoich "aktywów" nie mają zainwestowanych (wbrew temu co głupio gadają) lecz w rządowych obligacjach, bonach skarbowych itp. Czyli faktycznie mają 75% niczego, mają 75% pustki, czarnej dziury a na 35 mln ludzi tylko niecałe 6 mln faktycznie pracuje.
Ludzie prędzej lub później obudzą się jak w 1988 roku - z nic nie znaczącymi świstkami w rękach czy też teraz raczej pustymi zapisami na nośnikach danych a emeryci będą masowo umierali z powodu braku młodych co by się chcieli nimi zajmować bo młodzi nie zechcą być takimi niewolnikami jak my - uciekną albo w szarą sferę albo do innych krajów. Bo w Polsce jesteś własnością Władzy, tak Twoja rzekoma wolność jak i własność. Nawet dzieci nie są Twoje tylko Władzy. Ty masz je tylko utrzymywać :)
Niestety dla Polski jako kraju i Polaków jako nacji nie ma już ratunku.
Ironią losu jest tylko to, że nie wykończyli nas Tatarzy, "bracia" Rosjanie ani źli Germanie lecz... nasi właśni urzędnicy :)
Na szczęście - jeszcze, ale jak długo jeszcze!? - można spakować rzeczy i uciec do Brazyli, Indii czy innego kraju z przyszłością.

pozdrawiam
Arek
-
Gość: Tomasz W, public-gprs9826.centertel.pl
2010/02/28 00:30:28
Czym jest wolność ?

Brawo Panie Kaznowski, tym razem rozważa Pan czym jest wolność

Definicja wolności jest prosta i oczywista, wolność to swoboda czynienia wszystkiego co nie szkodzi innym.

Tu musze być szczery i stwierdzić w pewnym sensie autokratycznie, że szanowny Pan o wolności i jej respektowaniu nie mam najmniejszego pojęcia !

I nie stwierdzam tylko na podstawie przypadku łamania mojej wolności przez Pana i Pańskich kolegów/współpracowników , tu mógłbym też przedstawić inne osoby których to wolność udało się Panu złamać.

Panie Dominiku maleńka uwaga, czemu mają służyć te Pańskie wulgaryzmy ? podkreśleniu emocji czy wartości wypowiedzi ?

Wydaje mi się, że nie tedy droga, język i wyrażenia rodem spod budki z piwem chyba Panu nie przystoi ?

Krytykuje Pan urzędy, władze zgadzam się ta krytyka Im się należy.

W aspekcie załatwiania spraw przez Internet oczywiście władza ma wiele za uszami, tak samo jak Portal Nasza Klasa, którym Pan współ zarządza.

Portal nie odpowiada na wiarygodne zawiadomienia, tak jak i Szanowny Pan nie odpowiada na e-maile.

Bawi mnie niezmiernie jak Pan rości sobie bycie dziennikarzem, publicystą czy niezależnym komentatorem, taką pozycję trzeba sobie wypracować, latami i osiągnięciami a niezależność to już wyższa szkoła jazdy, Panu do tego daleko.

pisać to sobie każdy może, jeden to robi lepiej, drugi gorzej, lecz warto by efektem tego pisanie nie było wielkie nico nie godne czytania


Tomasz W


obserwator
-
2010/03/01 00:28:07
Normalnie fanem Twoim zostanę, Dominiku. Serio.
-
2010/03/01 00:42:35
Dominiku, dodam tylko, że nie chodziło mi o powstrzymywani się od krytyki. to ważne, żeby dobrze zbadać sytuację obecną, zanim się coś postanowi i coś zmieni.Wiem jednak, że oprócz samej krytyki masz coś jeszcze do powiedzenia, dlatego taka a nie inny mój komentarz
-
2010/03/01 14:45:43
Krytyka i analiza jest właśnie próbą podjęcia tematu i dyskusji. Nie można nazywać tego "nicnierobieniem". Nie każdy z nas ma cywilną/zawodową odwagę, aby skrytykować działania otoczenia/rządu/grup itp., robiąc to jednocześnie pod własnym nazwiskiem. Najlepiej widać to po postach - ile osób podało nazwiska, ile posługuje się jedynie nickami??? więc gdzie ta odwaga i działanie?
-
2010/03/01 16:03:53
Gadanie jest niczym.
Wy se gadacie, narzekacie i... nic z tego nie wynika.
Oni - działają, nie przejmując się tym co gadacie w myśl zasady psy szczekają a ich karawana jedzie dalej. :(

pozdrawiam
Arek
-
2010/03/04 21:25:21
ciekawa jestem, jak wg Pana powinien wyglądać prawdziwy dziennikarz ( w obecnej sytuacji politycznej, ekonomicznej, gospodarczej, społecznej, etc.???

milionnastart.pl/
-
Gość: Mariusz, s01cfpi.pkobp.pl
2010/03/09 16:33:40
Trochę już historyczna dyskusja, ale ponieważ nowe wpisy pojawiają się na blogu coraz rzadziej dołączę swoje 3 grosze w nadziei na wznowienie wątku.

Do zmiany konstytucji potrzeba 2/3 posłów. Jeżeli ludzie będą głęboko sfrustrowani to w końcu znajdzie się ugrupowanie, które tyle mandatów zbierze. Tylko, czy znalazłby się wzór konstytucji, na który zgodziłoby się hurtem choćby 50% społeczeństwa? To musiałaby być pewnie konstytucja socjalistyczna, wtedy miałaby poparcie pracowników budżetówki, których interesy jako najliczniejszej grupy zawodowej są najbardziej spójne.
Jednak my już to przerobiliśmy i wiemy, że nie działa.

System, jaki mamy nie jest może najdoskonalszy, ale nikt nam nie broni wejść do polityki, albo spakować się i wyjechać, czy też po prostu siedzieć cicho i czekać, że inni za nas zrobią. To nie jest wyimaginowana wolność. Minus tego rozwiązania jest taki, że ta swoboda czyni prawdopodobnym istnienie tylu różnych opinii ilu jest wyborców.

Mimo tego, mam takie poczucie (chyba nieodosobnione), że obecnie powodzi nam się lepiej niż 10, 20, czy 30 lat temu. Co więcej, jestem pewien, że za kolejne 10 lat będzie nam tutaj jeszcze przyjemniej.

Dominiku - Proszę o więcej wpisów, bo niedługo starczy półgodzinna posiadówka raz na pół roku żeby wiedzieć, co Człowiek Internetu ma do powiedzenia na temat internetu. A to za mało, jak na ważny głos internetu.
-
Gość: hania, 088156091245.wroclaw.vectranet.pl
2011/07/04 11:42:58
Nie wiem tylko czy takie emocje są na pewno zgodne z dobrą sztuką dziennikarską. Nie jestem specjalistką, ale byłbyś bardziej przekonujący z lekkim dystansem i delikatna ironią. Dla mnie. Nikim jestem, żeby Ci to mówić, ale co z tego jeśli mam rację:)?
Pozdrawiam
Dominik Kaznowski
Dominik Kaznowski
Dominik Kaznowski
Wykop
Newsletter
Blip
LinkedIn GoldenLine