Blog > Komentarze do wpisu

Rewolucja w pampersach, czyli poczuć się jak Che

Opary absurdu, woń napalmu i spocone dłonie na webcamie. Tak skończyła blogosfera. Pełen koniunkturalizm. Premier zażyczył sobie debaty i sieciowi rewolucjoniści stawili się karnie w pełnym ordynku, strzelili obcasami i powtórzyli wszystko to, co już na swoich blogach napisali.

Było fajnie, jesteśmy wielcy. Tylko kto dał blogerom prawo do reprezentowania internautów? Sami sobie dali – taka demokracja. Jeśli mają jakiekolwiek prawo - to do reprezentowania geeków.

Jeden establishment dogaduje się z drugim. To takie rewolucyjne. Teraz władza nie dość, że „nie czuje się do końca przekonana” zyskała listek figowy w postaci argumentu „konsultacji społecznych”. Szopka przy pełnych fleszach została odegrana wzorowo, a blogerzy dali się zmanipulować jak dzieci.

No ale poklepanie po ramieniu przez Władzę miłe jest. Może przy okazji da się na reklamie na blogu zarobić i staty skoczą. I gitara.

Tylko co z łamaniem przez rząd podstawowych zasad demokracji? Wystarczy przeczytać listę pytań postawionych w tekście Tomka Grynkiewicza i Rafała Zasunia:

  • Dlaczego rząd zaczął dyskutować o sprawie dopiero pod wpływem nacisków (postępowanie typowe dla reżimów)
  • Dlaczego pod przykrywką ustawy regulującej hazard de facto reguluje internet? (cwaniactwo i pokątne załatwianie rzeczy, zresztą to już kolejna próba – wcześniejsze były utrącane w wyniku protestów społecznych, a rząd obiecywał ich ponownie nie podejmować – zatem kłamał)
  • Dlaczego rząd chce wprowadzić cenzurę? (choć oczywiście będzie mówił, że nie chce, a minister Boni ocenia, że "Polska nie jest Koreą, nie jesteśmy też Chinami" [odkrywcze]. I dalej „ Nawet jeśli w niektórych sprawach popełniamy błędy, to w sferze wolności jesteśmy daleko od tego co robią Chiny” [poczułem się uspokojony] – ciekawe co w ocenie ministra Boniego jest wzorem wolności? Jeśli nie Chiny czy Korea Północna [bo zakładam, że to miał na myśli], to może Boliwia, Libia, a może bliższe wzorce – np. Rosja – może zmierzamy do tak zwanej sowriemiennej demokracji? [czyli w skrócie: władza wie lepiej]). Przyznam osobiście, że tekst pod tytułem „Wiecie, rozumiecie, czasami popełniamy błedy…” brzmi wprost jak z towarzysza Edwarda.
  • Dlaczego rząd chce pozbawić w kwestii wolności obywatelskich prawa do sądu? (prawa konstytucyjnego). Dlaczego? Oczywiście rząd twierdzi, że będziesz miał prawo do sądu. Bez twojego udziału, bez adwokata, wyrok zaocznie. Tylko nie mówicie, że nie jesteśmy sprawiedliwi. Przypominam mi to żywcem metodę opisaną w tekście „Książę ciemności” – kto wie może podczas negocjacji stoczniowych premierowscy ministrowie zainspirowali się bliskowschodnimi wzorcami?

Obecny rząd to technokraci, dla których wolność jest tylko kolejnym narzędziem a nie wartością samą w sobie. Podchodzą do wolności jak do wskaźnika ekonomicznego – ma być jej „w sam raz”. Oczywiście jest to robione w białych rękawiczkach, ale nie zmienia to istoty sprawy, a może czyni ją nawet bardziej odrażającą.

"Obejmując urząd Prezesa Rady Ministrów uroczyście przysięgam, że dochowam wierności postanowieniom Konstytucji i innym prawom RP, a dobro ojczyzny i pomyślność obywateli będą zawsze dla mnie najwyższym nakazem".

Co jest dla obywateli ważniejsze – regulacja hazardu czy wolność?

To zresztą nie pierwsza taka sytuacja - przypomnę jeszcze sprawy o których pisałem już wcześniej:

A przypomnę , że to wszystko dlatego, że najbardziej zaufani ludzie premiera z którym tak ochoczo debatowali blogerzy, umoczyli w tak zwanej aferze hazardowej. Bez konieczności wyprania reputacji PO nie byłoby w ogóle dyskusji o ustawie hazardowej, a tym bardziej o obronie tego, co premier sam przysięgał bronić – wolności.

Zawsze mam tą refleksję widząc czy to Pana Schetynę czy Zdrojewskiego podczas lotu samolotem do lub z Wrocławia.

Na poziomie deklaracji nie trudno zgodzić się z premierem. Różnice zaczynają się na poziomie metod. Niestety w kwestii metod rząd ma raczej słabe doświadczenia.

poniedziałek, 15 lutego 2010, domino00
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/02/15 13:19:08
O, wreszcie jakiś rzeczowy wpis.
-
2010/02/15 18:27:05
"Jeden establishment dogaduje się z drugim" Dominik, please, przeceniasz i jednym i drugich. A co do faktu iż "rząd zaczął dyskutować o sprawie dopiero pod wpływem nacisków". Chyba dobrze, że rozmawiał i chyba dobrze, że w tej sytuacji były naciski..
-
2010/02/15 18:30:59
Piszesz: "Obecny rząd to technokraci, dla których wolność jest tylko kolejnym narzędziem a nie wartością samą w sobie."
Raczej nie narzędziem, tylko hasłem. Którego konfrontacja z tzw. realem przekracza możliwości intelektualne przeciętnego zjadacza telewizji.

Zaryzykowałbym pytanie, co w Twojej opinii jest dla tej ekipy wartością samą w sobie, ale to już byłoby zbyt moherowe i pisowskie ;-)
-
Gość: Artur, dno144.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/15 21:25:06
Przeczytalem dwa razy...wrocilem - przeczytalem po 3-ci i nadal nie wierze, ze to napisal Czlowiek Roku, ex przewodniczacy rady nadzorczej IAB, facet, ktory pracowal w duzych firmach i troche juz o swiecie wie.

Dominik z calym szacunkiem - skasuj ten wpis bo za jakis czas bedzie Ci strasznie wstyd tego co napisales.
-
2010/02/16 03:31:57
Się zajmujecie cenzurą, a tak naprawdę to rząd po cichu wprowadził pełną inwigilację. Ale tego już nie zauważyliście.
Tak samo jak tego, że przestaliśmy być demokracją - nawet tą buraczaną - bo już nie można wybrać tego kogo się chce tylko tego kogo Władza pozwoli wybrać.

pozdrawiam
Arek
-
Gość: Ł., irp82.internetdsl.tpnet.pl
2010/02/16 09:13:53
duże armaty wytaczasz Pan, Panie Dominiku.

Bliższe prawdy byłoby stwierdzenie, że rząd nie nadąża za rozwojem internetu.
Tak samo jak rozwój NK przerósł nie tak dawno wyobraźnię GIODO, które zamiast bronić prywatności obywateli stało się listkiem figowym dla hurtowi danych osobowych.

Wracając do meritum, na całe szczęście zinformatyzowane społeczeństwo ma możliwości kontroli rządzących, którzy chcieliby ulec pokusie nadużywania technik inwigilacji lub sprzyjają temu z czystego braku wyobraźni.
i choć nie mam zamiaru bronic tu polityków coraz bardziej populistyczno- drobnomieszczańskiej PO, to znalezienie alternatywnej siły politycznej jest w tym momencie niemożliwe.
-
2010/02/16 12:24:42
Dominiku, święta racja... niestety, bo w tym przypadku chcialabym mieć zdanie odmienne od Twojego.
@Ł.: sam sobie przeczysz - raz piszesz: "na całe szczęście zinformatyzowane społeczeństwo ma możliwości kontroli rządzących, którzy chcieliby ulec pokusie nadużywania technik inwigilacji lub sprzyjają temu z czystego braku wyobraźni", a za chwilę "znalezienie alternatywnej siły politycznej jest w tym momencie niemożliwe".

Jeżeli nie jest możliwe znalezienie alternatywnego wyjścia (w tym przypadku "siły politycznej"), to możliwości kontroli ulegają zatraceniu. Pozostają jedynie pytania: jeżeli nie oni, to kto? ci inni? już byli i się niezbyt sprawdzili...
Żeby było jasne - osobiście też wolę obecny układ polityczny, ale uważam, że społeczeństwo, w tym internauci, nie mają wielego wpływu na mechanizmy władzy. Kto ma przejąć funkcję kontrolną - cóż, jedną z takich instytucji powinny być media, mają to zresztą w zakresach swych działan, ale w efekcie kończy się wlaśnie na 2-3 materiałach interwencyjnych, biciu piany w walce o słupki popularności i chyba braku chęci, aby rzeczywiście zagłębić się w szczegóły spraw i doprowadzić je do końca. Nieliczni dziennikarze mają na to ochotę. Reszta lubi "grzać się" w towarzystwie osób będących akurat na fali, wznoszącej lub opadającej...
Społeczeństwo ma kontrolować? - trochę realiów... każdy kto chce coś zmieniać, powinien wejść w struktury, kóre mają siłę wpływania na te właśnie zmiany. Problem w tym, że jak już wejdą w struktury, to pozostaje nam 90% ludzi dbajacych jedynie o własne interesy i 10% idealistów, którzy non stop będą blokowani.
Taką realną siłę stanowimy...
Przykre, z goryczą, ale poparte doświadczeniami... znów napiszę - niestety

i pytanie Dominika - czy blogerzy są rzeczywiście reprezentacją środowiska internetu?
-
Gość: kasik, host-81-190-173-127.gorzow.mm.pl
2010/02/16 17:25:28
A tak z innej beczki: Nowa focia na blogu, ale favicon wciaz stary :)
-
2010/02/17 15:27:02
Mhmmm, a co mozna bylo wiecej zrobic? Poszedlem, mowilem co mialem do powiedzenia. Jesli chcesz sie wlaczyc w pchanie sprawy dalej, zapraszam: tools.wikimedia.pl/mailman/listinfo/rejestr
Organizujemy sie oddolnie. W otwarty sposob. Pomoz.
-
Gość: robert wróbel, 109.243.76.21*
2010/02/17 16:14:47
rząd ma w dupie internautów i internet. idą wybory więc teraz zaczyna się pokazówka, że niby słuchamy głosy płynące z internetu a po wyborach tematy blokowania w sieci powrócą. idioci dają się łapać na te sztuczki zakłamanych polityków, którzy teraz nie zadzierają z internautami bo to też są wyborcy co mogą zrobić kuku przy urnie. może coś się zmieni jak będzie możliwość głosowania przez internet ale boję się, że trochę na to jeszcze poczekamy.
-
Gość: Adrian EU, d51-73.icpnet.pl
2010/02/19 11:50:52
Z całym szacunkiem, ale tekst brzmi jakby powstał w wyniku wielkiego wybuchu frustracji. Argumenty przypominają te z "dobrych" filmów propagandowych z dawnych czasów, a język trąci narracją rodem z Naszego Dziennika. Styl moim zdaniem troche poniżej standardów.

Chciałbym jeszcze zapytać o kwestię konsultacji społecznych jako listka figowego. Jak Pana zdaniem powinny one wyglądać, żeby być uznane za pełnowartościowe.? Z tego co wiem, minister Zdrojewski po konsultacjach zaproponował nowy kształt prawa prasowego w którym blog nie musi być rejestrowany, ale może. Co oznacza, że bloger może zostać objety ochroną na poziomie takim jak dziennikarz, jeśli sobie tego zażyczy, ale nie musi. Oznacza to, że kształt tej ustawy zmienił się pod wpływem rozmów z zainteresowanymi środowiskami. Czy to są prawdziwe konsultacje, czy tylko listek figowy? Nie rozumiem też pretensji o to, że ktoś proponuje jakieś rozwiazanie, które potem okazuje się niedobre. Pomysły Schetyny, Tuska, Zdrojewskiego, Kaczyńskiego czy Millera mogą być z kosmosu pod warunkiem ,że nie będą się oni upierali przy ich bezwzględnym wprowadeniu jeśli zainteresowane strony będą miały uwagi. Jeśli przyjmiemy Pana sposób myślenia, to okaże się że najlepszym będzie ten kto nie będzie miał głupich pomysłów, bo nie będzie miał ich w ogóle. Jest sposób, żeby nie przegrać wyścigu. Należy po prostu nie brać w nim udziału, ale czy to jest dobre rozwiązanie?
-
Gość: Ł., irp82.internetdsl.tpnet.pl
2010/02/25 09:56:49
moniko,
tu nie ma żadnej sprzeczności.
ustawiłaś znak równości między silą polityczną a możliwościami kontroli a to niestety błąd logiczny.

i choć rządy maja cały czas ogromny wplyw na to co sie dzieje w państwie to spoleczenstwo, uzbrojone w wiedzę, komputery, fora, blogi, twittery, blipy dziennikarstwo obywatelskie etc. zmienia sukcesywnie układ sił w kanałach komunikacji.
kiedyś głównie rządy były nadawcami informacji, potem pojawiły się media komercyjne. teraz nadawcą masowej informacji może być każdy.

używając prostego przykladu - jeśli 15 lat temu ktoś dostał w zęby od pijanego policjanta mógł teoretycznie isc na obdukcje i dochodzić swoich praw w sądzie.
Dziś może zrobić zdjęcie komórką i wysłać je do serwisów inrenetowych, yt, wykopu i gdzie sie żywnie spodoba, zanim policjant wróci na komendę.
to jest właśnie (oczywiście w ogromnym uproszczeniu) zwiększająca się kontrola spoelczeństwa nad organami władzy.
analogicznie, każdą niebezpieczną wypowiedź polityka mozna błyskawicznie przeduyskutowac na forach i w razie potrzeby nagłośnić sprawę. a zapewniam Cie że
m.in. blog dominika to jedno z miejsc gdzie można precyzyjnie dotrzeć do tzw liderów opinii.






-
2010/02/28 14:25:08
"Opary absurdu, woń napalmu i spocone dłonie na webcamie" - obrażasz blogerów, a więc obrażasz i siebie. Więc może powinieneś zamiast bloga prowadzić jakąś korporacyjną stronę? Albo przeprosić? Która opcja będzie lepsza dla ciebie i twego korporacyjnego pana?
-
2010/02/28 14:27:33
"Tylko kto dał blogerom prawo do reprezentowania internautów?" - ten sam, kto dał tobie prawo do wypisywania bzdur.

"Jeśli mają jakiekolwiek prawo - to do reprezentowania geeków" - poważnie? I jesteś specjalistą od Internetu? Bloger = geek. Żałosne, bo już nie śmieszne.
-
2010/02/28 14:30:31
Możesz sobie nie lubić obecnego rządu, PO i ludzi spotkanych w samolotach. Tylko nie dopieprzaj się przy okazji do blogerów i do Internetu. Bo sam sobie strzelasz tym samym w kolano.
-
2010/02/28 14:48:16
"bo za jakis czas bedzie Ci strasznie wstyd tego co napisales" - a dleczego, "spocone ręce na webcamie" to prawie jak piwo i filmiki jego duchowego przywodcy, prawda? Zostanie w naszej pamięci na zawsze, nie?
Dominik Kaznowski
Dominik Kaznowski
Dominik Kaznowski
Wykop
Newsletter
Blip
LinkedIn GoldenLine